Lukratywny kontrakt. Dla Moskwy

Piloci z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego latający na
Tu-154M wkrótce rozpoczną treningi na symulatorach w ośrodku szkoleniowym w
Moskwie. Umowa w tej sprawie ma zostać sfinalizowana jeszcze w tym tygodniu.
Jednak rosyjskie trenażery nie spełniają istotnego warunku: nie są wyposażone
tak jak rządowy samolot. Może się też okazać, że konstrukcja jedynego
użytkowanego w Polsce Tu-154M z uwagi na bezpieczeństwo użytkowania będzie
musiała zostać zmodernizowana.

Jak informuje ppłk Robert Kupracz, rzecznik prasowy Dowództwa Sił Powietrznych,
piloci rządowych Jaków-40 już szkolą się w Rosji na symulatorach lotu. Treningi
– dwa w tym roku w cyklach dwa razy po trzy godziny – prowadzone są w Lotniczym
Ośrodku Szkolno-Treningowym w Moskwie. Podobnie wyglądać będą treningi pilotów
Tu-154M. Podpułkownik Kupracz zapewnia, że stosowna umowa w tym zakresie
zostanie podpisana w Moskwie w najbliższych dniach. Sfinalizuje ją płk Mirosław
Jemielniak, dowódca 36. SPLT. – Umowy dotyczą szkoleń na symulatorach na ten
rok, ale będą one prowadzone również w roku 2012, choć nie jest przesądzone, że
będzie to ten sam ośrodek szkoleniowy – dodaje rzecznik. Pytany o koszty
treningów, ppłk Kupracz zaznacza, że nie może mówić o szczegółach umowy
handlowej, jednak łączny koszt szkoleń pilotów Jaków-40 i Tu-154M w Moskwie to
kwota rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Obowiązek szkolenia załóg rządowych
samolotów na symulatorach przewiduje nowy program szkolenia przyjęty w polskim
lotnictwie wojskowym na początku tego roku.
Podpułkownik Kupracz informuje jednocześnie, że do DSP wciąż nie wpłynęła
odpowiedź z Federalnej Agencji Transportu Lotniczego na pytanie, czy jej
zalecenia dotyczące konieczności modernizacji lub wycofania (do lipca 2011 r.) z
użytku samolotów Tu-154M należących do rosyjskich przewoźników obejmują też
polską maszynę.
Według doświadczonych pilotów, trening na symulatorach Tu-154M odbiegających
wyposażeniem od polskiego samolotu może być pomocny, ale z pewnością nie odda
tego wszystkiego, z czym pilot może się zetknąć podczas rzeczywistego lotu. –
Kabina trenażerowa powinna być taka sama jak ta w samolocie, na którym piloci
będą latali – ocenia kpt. Michał Wiland, pilot z dużym doświadczeniem na
samolotach typu Tu-134. To ważne, bo w czasie szkoleń trenuje się przede
wszystkim sytuacje awaryjne i trudne. To m.in. loty w trudnych warunkach
pogodowych, przerwanie pracy jednego silnika przy starcie, podchodzenie na
jednym silniku itp. – Na tym polega trening na symulatorze, by nauczyć się
reagować w sytuacjach krytycznych. Tu nawet jeśli coś się nie uda, nie trafi się
w pas czy o coś uderzy, to pilotowi nic nie grozi. Jeśli symulator jest
wyposażony inaczej niż rzeczywisty samolot, kiedy są tam inne przyrządy
nawigacyjne, są one inaczej rozłożone lub czegoś brakuje, to pilot nie w pełni
wykorzysta taki trening. Dlatego szkolenie powinno się odbywać na symulatorze,
który w pełni odzwierciedla rzeczywisty samolot, na którym będzie się pracowało
– dodaje kpt. Wiland.
Jego zdaniem, treningi są potrzebne pilotom i jeśli nie ma możliwości
przeprowadzenia innych szkoleń, trzeba korzystać z tych dostępnych. Jednak w
przypadku Tu-154M powstaje jeszcze jeden poważny problem – okresu eksploatacji
tego samolotu. Istnieje bowiem obawa, że rządowa maszyna będzie musiała przejść
modernizację lub z uwagi na bezpieczeństwo zostać wycofana już od lipca tego
roku – co sygnalizowała rosyjska Federalna Agencja Transportu Lotniczego w
stosunku do samolotów Tu-154M latających w barwach rosyjskich przewoźników. –
Tak naprawdę wciąż nie wiemy, jak długo nasz Tu-154M będzie eksploatowany. Może
się okazać, że wydatek związany ze szkoleniami i ewentualną modernizacją
samolotu będzie niewspółmierny do korzyści. Wydaje się, że może zamiast latać do
Rosji na szkolenia na symulatorach, rozsądniej byłoby prowadzić treningi na
naszym samolocie. Jeżeli pilot będzie "wlatany" w ten samolot, będzie miał
więcej lotów, lądowań, przećwiczonych różnych podejść, to taka praktyka więcej
da niż symulator lotu, który nie zawiera wszystkich elementów będących w
wyposażeniu naszej maszyny – wskazuje. Ponadto trzeba pamiętać, że nie wiadomo,
jak długo będzie jeszcze służył rządowy Tu-154M, i to nie tylko z uwagi na
zalecenia Agencji. Obecnie VIP-y mogą korzystać z wynajętych od LOT samolotów
Embraer, a w przyszłości planowany jest zakup nowych maszyn do 36. Specjalnego
Pułku Lotnictwa Transportowego.

 

Marcin Austyn

drukuj