Jeśli zmiany, to tylko na lepsze

Jak wspaniały mamy rząd, który robi wszystko, by obywatelom przychylić
nieba, cały czas przypominają nam premier Donald Tusk czy choćby minister
finansów Jacek Rostowski. Aby podziękować rządzącym za ich poświęcenie i pracę
na rzecz dobrobytu naszego społeczeństwa, na stronie internetowej premiera
spośród wielu samych sukcesów możemy wybrać ten, który najbardziej się nam
spodobał.

Po wejściu do Unii Europejskiej powszechne w szkołach stało się organizowanie
konkursów z cyklu "Co nam przyniosła Unia Europejska". Oczywiście dzieci
nagradzano za wypracowania, w których opisywały najpozytywniejsze aspekty
przystąpienia do Unii. Podobną drogą – szerzenia propagandy sukcesu –
postanowili pójść najwyraźniej propagandyści z kancelarii premiera. Przy próbie
wejścia na stronę internetową szefa rządu wita nas wyskakujące okienko, wobec
którego nie można pozostać obojętnym. Jeżeli chcemy przeglądać stronę premiera,
musimy zaznaczyć "zamknij" albo zaakceptować jeden z odnośników w okienku –
kierujących m.in. do artykułów, które Donald Tusk napisał do "Gazety Wyborczej",
jak również na stronę "70 zmian na lepsze – zagłosuj!". W czasach, gdy przyszło
nam płacić za cukier ponad 5 złotych, za benzynę tyle samo, a zadłużenie naszego
kraju rośnie z prędkością 150 milionów złotych dziennie, można się pokusić o
zagłosowanie na to, jakie zmiany ekipa Donalda Tuska powinna wprowadzić, aby
zgodnie z hasłem Platformy Obywatelskiej żyło się lepiej wszystkim. Po bliższym
przyjrzeniu się "70 zmianom na lepsze" można jednak stwierdzić, iż to "lepiej"
już było. Można wybrać którąś ze zmian wprowadzonych bądź będących właśnie w
trakcie wprowadzania przez ekipę Tuska. Na czele listy znajduje się: "zniesienie
poboru do wojska" przed "budową dróg lokalnych", "PIT-em przez internet",
"budową Orlików" i "urlopami ojcowskimi". Centrum Informacyjne Rządu pochwaliło
się wczoraj, że w internetowym plebiscycie na "najlepszą zmianę" internauci
oddali już blisko 50 tysięcy głosów. "Akcja polega na typowaniu przez
internautów najlepszych zmian wprowadzonych lub wprowadzanych przez rząd. W ten
sposób powstaje mapa – od najbardziej ważnych, do najmniej ważnych z punktu
widzenia internautów" – wyjaśnia CIR.
Przeglądając "zmiany na lepsze", na które można oddać swój głos, odnosi się
wrażenie, iż ekipa Donalda Tuska o niektórych sztandarowych zmianach chyba
zapomniała, a w sprawie szczegółów innych wykazała się amnezją. Dziwić może np.
zmiana nazwana "rozwiązanie problemu hazardu". Skoro "Miro" szykuje się do
startu w wyborach z list Platformy, "Zbycho" czeka, aby i jemu na to pozwolić,
"Grzesiek" nie wytłumaczył się wiarygodnie, czy ma coś w sprawie hazardu na
sumieniu, a aferze hazardowej ukręcono łeb, to trudno mówić o rozwiązaniu
problemu. Chyba że określenie "rozwiązanie problemu hazardu" ktoś rozumie jako
doprowadzenie właśnie do powyższego stanu.
Spośród rządowego pakietu ustaw zdrowotnych w "70 zmianach na lepsze"
uwzględniono: "jednakowe ceny leków refundowanych" i "szybkie odszkodowania za
błędy lekarskie", a zabrakło np. mogącej prowadzić do prywatyzacji
"komercjalizacji szpitali", do której tak stanowczo przekonuje przecież minister
zdrowia Ewa Kopacz. Czy to nie jest już, według rządu, zmiana na lepsze? A może
po prostu nie jest to coś, czym rząd mógłby się szczycić? Chyba zapomniano
pochwalić się również innymi zmianami "na lepsze". Minister finansów Jacek
Rostowski cały czas usilnie zachwala skok rządu na emerytalne składki, tymczasem
sprawa nie zasłużyła na wejście do siedemdziesiątki najlepszych posunięć. Rząd
chełpi się "budową dróg lokalnych", a jakby zapomniał o zaniechaniu budowy
kolejnych odcinków autostrad, które miały powstać na Euro 2012. I wreszcie,
dlaczego wśród "70 zmian na lepsze" zabrakło zafundowanej nam podwyżki podatku
VAT, który i tak należał do najwyższych w Europie – no bo przecież wiadomo, że
jeżeli ekipa Donalda Tuska nawet podwyższa nam podatki, robi to z myślą o
pomyślności obywateli.

 

Artur Kowalski

drukuj