Seremet może czy musi?
Skompromitowani politycznymi śledztwami z okresu PRL prokuratorzy zostali
zarekomendowani do składu Prokuratury Generalnej. Politycy koalicji są
przekonani, że prokurator generalny Andrzej Seremet musi podpisać ich nominację.
Prokuratura twierdzi natomiast, że nie jest to takie oczywiste, ponieważ
przepisy budzą w tym względzie "poważne wątpliwość interpretacyjne".
Andrzej Kaucz, Leszek Pruski, Artur Kassyk – te nazwiska prokuratorów znalazły
się wśród osób rekomendowanych do składu Prokuratury Generalnej. W okresie PRL
wszyscy trzej byli uwikłani w polityczne śledztwa wymierzone przeciwko
przedstawicielom opozycji demokratycznej. Pruski oskarżał w stanie wojennym
m.in. prof. Krzysztofa Mazurskiego sprzeciwiającego się internowaniu członków
"Solidarności". Kaucz prowadził śledztwo przeciwko Władysławowi Frasyniukowi, a
Kassyk oskarżał w 1986 r. Jacka Szymanderskiego, rzecznika "Solidarności"
Rolników Indywidualnych. Również po 1990 r. ich działania budziły wiele
kontrowersji. Pruski, jak informowały media, był autorem międzynarodowego
skandalu w wyniku udziału w alkoholowej libacji, a nazwisko Kaucza wymieniano w
kontekście afery hazardowej – jako domniemanego znajomego Ryszarda Sobiesiaka.
Cała trójka z listy została zarekomendowana przez Krajową Radę Prokuratury.
Pracami tego gremium kieruje kojarzony z koalicją PO – PSL prokurator Edward
Zalewski, mianowany przewodniczącym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
– Ta decyzja pokazuje, że prokuratura nie dorosła do tego, żeby być samodzielna,
takich nominacji nigdy nie powinno być – ocenia poseł Andrzej Dera (PiS),
członek Krajowej Rady Sądownictwa. – Dla mnie to jest wielki skandal, że
prokuratorzy z taką przeszłością zostali teraz rekomendowani do zasiadania w
Prokuraturze Generalnej. Zamiast pokazać społeczeństwu, że idzie nowe, te
nominacje pokazują wręcz, że wraca stare – dodaje.
Nowelizacja ustawy o prokuraturze miała oddzielić prokuraturę od polityki. – Od
początku diagnozowałem, że nowa ustawa faktycznie powoduje, że prokuratura
będzie się stawała bardziej upartyjniona, ponieważ decyzje Krajowej Rady
Prokuratury zapadają głosami polityków – stwierdza Bogdan Święczkowski,
prokurator w stanie spoczynku i były szef ABW. – Takie decyzje KRP prowadzą w
moim najgłębszym przekonaniu do upolitycznienia prokuratury, i to w najgorszym
wydaniu – zaznacza.
– W skład Krajowej Rady Prokuratury wchodzą prokuratorzy o określonym stażu, o
określonej pozycji i generalnie kruk krukowi oka nie wykole w tym gronie – uważa
Andrzej Dera. – Decyzja KRP pokazuje po raz kolejny, że przy braku podejścia
systemowego, zmiany mentalności, taka reforma prokuratury nie ma sensu – dodaje.
Bogdan Święczkowski wytyka błędy popełnione już na etapie koncepcyjnym. –
Powołanie w takiej formie Krajowej Rady Prokuratury uważam za całkowicie
poroniony pomysł, wymyślony tylko po to, żeby zdyskredytować zmiany
przeprowadzone przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i premiera
Jarosława Kaczyńskiego, jeśli chodzi o prokuraturę. Prokuratura wymaga po prostu
gruntownej zmiany i dlatego my jako Stowarzyszenie Prokuratorów "Ad Vocem"
pracujemy nad tym, żeby w przyszłości angażowani byli prokuratorzy poświęcający
się tylko i wyłącznie pracy dla dobra Ojczyzny i niemający żadnych konotacji z
minionym ustrojem – podkreśla Święczkowski.
– Wszystko odbywało się zgodnie z zasadami rzetelności, które w takich
konkursach powinny być respektowane – broni decyzji Rady poseł Grzegorz
Karpiński (PO), członek KRP.
Spór o kompetencje
Kiedy dowiemy się, czy kandydatury Kaucza, Pruskiego i Kassyka zostaną
zatwierdzone? – Decyzja należy do Andrzeja Seremeta. Zobaczymy na jej podstawie,
czy naprawdę jest apartyjnym i apolitycznym prokuratorem generalnym, czy też nie
jest – mówi Święczkowski.
– Prokurator generalny w niedługim czasie podejmie decyzję w tym względzie –
informuje rzecznik Prokuratora Generalnego Mateusz Martyniuk w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem".
Rada zarekomendowała do powołania do prokuratury generalnej 16 prokuratorów, ale
pojawiają się wątpliwości prawne, czy Andrzej Seremet ma obowiązek ich powołać,
czy też może odmówić.
– Nie może odrzucić tych kandydatur, musi mianować – uważa Karpiński. – Stoję na
stanowisku dość jednoznacznego brzmienia przepisu, który mówi, że Rada nie
wydaje opinii o kandydatach, ale stanowcze stanowisko. Taki był cel tej ustawy –
dodaje.
– To jest kwestia, która budzi różne wątpliwości interpretacyjne, czy prokurator
jest związany stanowiskiem Rady, czy też nie w tym zakresie, czy to oznacza, że
Rada rekomenduje, czy jest zobligowany powołać te osoby, czy też nie – mówi
prokurator Martyniuk. – Z pozoru przepis wydaje się prosty, ale budzi on poważne
wątpliwość interpretacyjne – zaznacza.
W ocenie polityków opozycji jest to chęć wprowadzenia do Prokuratury Generalnej
tych prokuratorów, którzy zostali negatywnie zaopiniowani wcześniej, a do takich
należeli właśnie Kaucz, Pruski i Kassyk. Wysoki urzędnik z resortu
sprawiedliwości za czasów rządów PiS uważa, że Seremet będzie musiał zatwierdzić
zarekomendowanych do Prokuratury Generalnej kontrowersyjnych prokuratorów
niejako na zasadzie transakcji wiązanej. Ponieważ jeżeli odrzuci np. Pruskiego,
którego w opinii wielu prokuratorów jedyną mocną stroną jest to, że jest bliskim
znajomym Zalewskiego, to Rada negatywnie zaopiniuje później kandydatów
popieranych przez Seremeta.
Zenon Baranowski
