Czy chodzi o to, żeby mówiono tylko o Grossie?

Z Ewą Leniart, dyrektor oddziału IPN w Rzeszowie, rozmawia Mariusz
Kamieniecki

Jak odebrała Pani informację, że koalicja PO – PSL – SLD, sprawująca władzę w
Sejmiku Województwa Podkarpackiego, w ramach oszczędności chce zrezygnować, a
przynajmniej w dużym stopniu ograniczyć, z budowy Muzeum Polaków Ratujących
Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej?

– Prawdę mówiąc, nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek z Polaków, a tym bardziej
przedstawiciele władzy samorządowej, mógłby podnieść rękę na obiekt, który ma
służyć upowszechnianiu polskich bohaterów, którzy za cenę własnego życia
pomagali innym.

Dlaczego jest to tak ważne przedsięwzięcie?
– Muzeum jest bardzo ważne dla wszystkich Polaków, zwłaszcza w obliczu dyskusji,
która na nowo odżywa po kolejnej publikacji Tomasza Grossa. Będzie to nie tylko
miejsce pamięci o rodzinie Ulmów i ich tragicznym losie czy o Żydach, którzy
wraz z nimi zostali rozstrzelani. Ulmowie jako przyszli błogosławieni zostaną
zapamiętani przez kolejne pokolenia. Z innymi może być już problem. Tymczasem
mamy wiedzę, że przynajmniej 1,6 tysiąca Polaków z naszego regionu także
pomagało ludności żydowskiej, ale pamięć o nich odejdzie wraz z ludźmi, którzy
wiedzę o ich dokonaniach jeszcze przekazują. Do dzisiaj Instytut Yad Vashem w
Jerozolimie przyznał 381 medali Sprawiedliwy wśród Narodów Świata Polakom z
Podkarpacia, którzy ratowali Żydów. Pozostała część nigdy tego medalu nie
otrzyma.

Co o tym przesądza?
– Instytut Yad Vashem ma bowiem bardzo jednoznaczne reguły, które określają, kto
może taki medal otrzymać. Potrzebna jest relacja Polaka, który przechowywał
Żyda, i relacja Żyda, któremu udzielono pomocy. Wobec faktu, że od zakończenia
wojny minęło ponad 70 lat, szanse na to, że pozostała grupa Polaków zostanie w
ten sposób uhonorowana są coraz mniejsze. Jedyną nadzieją jest to, że my,
Polacy, będziemy o tych ludziach pamiętać i że historia o nich nie zapomni. Temu
ma właśnie służyć muzeum w Markowej. Koncepcja zakładała, że w ramach
multimedialnego projektu wszyscy, którzy odwiedzą to miejsce, dowiedzą się, w
jaki sposób byli ukrywani Żydzi i co groziło za to Polakom.

Może Pani przypomnieć, jakie były restrykcje wobec Polaków ratujących Żydów?
– Sankcje były okrutne i nigdzie indziej niespotykane. Polska była jedynym
krajem okupowanej Europy, gdzie za każdą pomoc Żydom wymierzana była kara
śmierci, i to nie tylko wobec osoby, która pomogła, ale także wobec całej jej
rodziny stosowano odpowiedzialność zbiorową. Najlepszym przykładem jest
wielodzietna rodzina Ulmów. Dlatego dyskusja wokół zasadności muzeum musi być
szersza, ponieważ inicjatywa muzeum wykracza daleko poza ramy woj.
podkarpackiego. Owszem, ze zrozumiałych względów w Markowej pamięć ta będzie
dotyczyć południowo-wschodniej Polski, ale tak naprawdę wymiar funkcjonowania
tego muzeum będzie daleko szerszy.

Pojawiają się głosy, że w ramach oszczędności w Markowej zamiast muzeum
powstałoby coś w rodzaju izby pamięci. Czy Pani zdaniem jest to do
zaakceptowania?

– Jakiekolwiek próby ingerowania czy ograniczania projektu zaakceptowanego w
ubiegłym roku są nie do przyjęcia. Żydzi potrafią honorować Polaków, którzy im
pomagali, to dlaczego sami Polacy nie mogą tego czynić w należyty i godny
sposób. Koncepcja, jaka się pojawia, według której część środków finansowych
mogłaby być przeznaczona na wyremontowanie skansenu – chałupy Ulmów, gdzie
miałoby powstać coś w rodzaju muzeum, jest absurdalna, szkodliwa i zła. Izba
pamięci Ulmów to stanowczo za mało. Ulmowie mają już swój pomnik, jak już
wspomniałam – są w drodze na ołtarze i o nich pamięć będzie trwała. Natomiast o
wielu bezimiennych osobach pamięć przeminie. Stosunkowo niewiele osób czyta też
książki naukowe. Natomiast muzeum będzie żyło. Będą tu przychodzić wycieczki
szkolne, będą przyjeżdżać ludzie z kraju i zagranicy i nie dość, że będzie to
znacząca atrakcja turystyczna, to dodatkowo będziemy pokazywać, że prawda
historyczna jest inna, że to nie Polacy byli tylko i wyłącznie nastawieni na
kolaborację z Niemcami, jak próbuje się nas przedstawić przed światem, że nie
byliśmy hienami, które przecież mogą się pojawić w każdym społeczeństwie, ale
przede wszystkim, że wśród nas była znacząca grupa, którzy bezinteresownie
świadczyli pomoc ludności żydowskiej za cenę własnego życia.

Czy finanse mogą być usprawiedliwieniem dla próby rezygnacji bądź
ograniczenia formy budowy muzeum w Markowej?

– Przesłanki natury finansowej nie mogą decydować o tak ważnej formie
kultywowania pięknej historii naszego narodu. Mamy kryzys i nic dziwnego, że
trzeba zaciskać pasa, dlaczego jednak oszczędza się na czymś tak zacnym.
Samorząd województwa poprzedniej kadencji poczynił już pewne nakłady na muzeum,
rozstrzygnięto chociażby konkurs i wybrano projekt, który ma być realizowany.
Wszyscy mamy interes w tym, żeby muzeum stało się faktem, tylko jakoś nie
wszyscy chcą o tym mówić. Tymczasem w sytuacji, kiedy koncepcja muzeum jest
zagrożona, nie można milczeć. Zależy nam, aby społeczeństwo zdało sobie sprawę z
wagi tej inicjatywy. Owszem, ktoś powie, że za te pieniądze można wybudować np.
jakiś odcinek dróg, ale powstaje pytanie, czy warto, zwłaszcza w obliczu
stawiania nam nieuprawnionych zarzutów o antysemityzmie Polaków. Na to nie
możemy sobie dalej pozwalać, a naszym dowodem będzie właśnie to muzeum. Mam
nadzieję, że polskie społeczeństwo nie pozwoli, by nadal szargano dobre imię
Polaków, a nasz apel przewartościuje urzędnicze podejście władz samorządowych
województwa i nic nie stanie już na przeszkodzie, by muzeum według ustalonego
projektu stało się faktem.

Dlaczego inni szukają pozytywnych postaci, którymi mogliby się chlubić przed
światem, natomiast my je mamy, ale nie potrafimy tego wykorzystać?

– Myślę, że ciągnie się za nami przeszłość PRL, gdzie wpajano nam, że powinniśmy
się wstydzić przed innymi państwami. Tymczasem powinniśmy, zresztą nie bez
racji, mieć świadomość własnej wartości jako Narodu. Każda wartość buduje czy
też umacnia tożsamość narodową i o to powinniśmy dbać. Naród, który traci swoją
tożsamość, traci też podmiotowość, suwerenność. Nie powinniśmy mieć kompleksów,
bo nie ma też ku temu żadnych powodów. Jako kraj położony w sercu Europy, który
ma tak piękną i bogatą historię i tyle lat tradycji za sobą, mamy powody do
dumy. Pokażmy to, pokażmy także naszych sprawiedliwych z czasu ostatniej wojny.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj