PiS odpowiada ws. głosowań byłego posła Głębockiego

Konrad Głębocki brał udział w sejmowych głosowaniach w przekonaniu, że jeszcze nie nastąpiła jego ambasadorska nominacja – tłumaczą politycy PiS. W ten sposób odpowiadają oni politykom PO i .N, którzy zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury. O naruszenie prawa oskarżają nie tylko b. posła PIS, ale również marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Prezydent Andrzej Duda mianował Konrada Głębockiego na ambasadora Polski we Włoszech 5 czerwca. Z tym dniem – według postanowienia marszałka – wygaszony został mandat poselski Głębockiego. Mimo to, 6, 7 i 15 czerwca wziął on udział w 175 głosowaniach.

Wicemarszałek Sejmu i rzecznik PiS Beata Mazurek tłumaczy tę sytuację brakiem świadomości polityka.

– Po pierwsze, Konrad Głębocki nie wiedział o tym, że dostał nominację. Po drugie, liczba ogólna głosowań to ok. 170. Nigdy nie było tak, że przewaga w tych głosowaniach wynosiła 1 głos. Przewaga wynosiła 7, 14 i ponad 20 głosów, więc jego głos nie wpływał w sposób zasadniczy na wynik głosowań, które przebiegały wtedy w Sejmie – wskazuje Beata Mazurek.

Według dyrektora Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzeja Grzegrzółki, Głębocki informację o nominacji uzyskał 19 czerwca, po głosowaniach.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział, że „wydaje się”, iż sprawa Głębockiego to „niedopatrzenie Kancelarii Prezydenta”. Ta, odpierając zarzut, stwierdziła, że obowiązek powiadomienia Kancelarii Sejmu ws. nominacji nie spoczywa na Kancelarii Prezydenta RP.

RIRM

drukuj