Bezpieczeństwo ważniejsze od kosztów
Loty o statusie VIP na lotniska wojskowe słabo wyposażone powinny być
poprzedzone rekonesansem – wynika z opracowania Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Załoga, która miałaby pilotować samolot, musiałaby wykonać lądowanie i start na
obiekcie docelowym. Wybór lotniska miałoby ostatecznie akceptować Biuro Ochrony
Rządu. W ocenie ekspertów, każde rozwiązanie poprawiające bezpieczeństwo jest
dobre. Dodają oni, że można pójść krok dalej i zapewnić podczas wizyt obecność
polskiego kontrolera lotów na wieży lotniska docelowego.
Dokument BBN zakłada m.in., że w przypadku gdy lotnisko docelowe nie jest
lotniskiem cywilnym i jest ono słabo wyposażone, to załoga samolotu, który ma
obsługiwać VIP-ów, wcześniej będzie zobligowana do wykonania próbnego lotu i
zapoznania się z wyposażeniem i charakterem lądowiska. Ostatecznie decyzję o
wyborze miejsca lądowania zatwierdzałoby Biuro Ochrony Rządu.
Major Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR, nie chciał komentować
obowiązków, jakie instrukcja nakłada na Biuro. – Instrukcja musi zostać
zatwierdzona, byśmy wiedzieli, co w niej jest, i dopiero wtedy będziemy o niej
mówić – powiedział "Naszemu Dziennikowi". Jednak dopytywany o rolę BOR i jego
doświadczenie z zakresu m.in. nawigacji lotniczej sprecyzował, iż tymi kwestiami
zajmowałby się 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, a BOR byłoby
odpowiedzialne za ogólne kwestie bezpieczeństwa na obiekcie i za zapewnienie
ochrony VIP-om w podróży.
W ocenie gen. bryg. rez. Jana Baranieckiego, byłego zastępcy dowódcy Wojsk
Lotniczych i Obrony Powietrznej, rekonesanse w praktyce dotyczyłyby niewielkiej
liczby lotnisk, głównie rosyjskich i w krajach demokracji ludowej, gdzie obiekty
wojskowe są zwykle słabo wyposażone. Jak ocenił, rekonesans może okazać się
przydatny, jednak nacisk musi być położony na praktykowany obecnie tzw. oblot
samolotu. – Ważne, by przed lotem z VIP-em wykonany był oblot samolotu, bo musi
on być sprawny. Taki rekonesans, owszem, jest potrzebny, szczególnie kiedy
lotnisko nie jest dobrej jakości, ale nie musi się on odbywać tym samym
samolotem, którym poleci VIP – ocenił Baraniecki. Jak zaważył, lot Tu-154M jest
dość kosztowny, a rekonesans mógłby odbywać się np. przy użyciu tańszej w
eksploatacji awionetki. – Z pewnością już to pozwoliłoby zapoznać się pilotom z
lotniskiem, zorientować się w panujących tam warunkach, wyposażeniu – dodał.
Jego zdaniem, dobrym rozwiązaniem, z pewnością zwiększającym bezpieczeństwo,
byłoby też zapewnienie podczas lądowania maszyny z VIP-ami obecności na wieży
polskiego kontrolera lotów. – Tak robią Amerykanie, zabezpieczając wizyty
prezydenta. Rozwiązania, o których mówimy, wymagają jednak wypracowania zasad
współpracy z m.in. Rosjanami, którzy muszą wyrazić zgodę na realizację naszych
wytycznych na swoich obiektach – dodał. Zdaniem Baranieckiego, wszystkie
rozwiązania, które dążą do polepszenia bezpieczeństwa lotów, są mile widziane i
nieważne są tu koszty, muszą być one sklasyfikowane jako niezbędne i do
zrealizowania w praktyce, bo tworzenie fikcji nic nie zmieni.
Rekonesans to za mało
Także w ocenie mjr. rez. pil. Michała Fiszera, zastępcy redaktora naczelnego
miesięcznika "Lotnictwo", rekonesans nie jest złym wyjściem, ale to za mało.
– Problem polega na tym, że w przypadku katastrofy w Smoleńsku nasi piloci byli
trzy dni przed katastrofą na rekonesansie, lądowali na tym lotnisku z premierem,
a jednak doszło do tragedii. Moim zdaniem, przede wszystkim trzeba poprawić
organizację tego typu lotów – ocenił. Jak dodał, tego typu loty dotyczą
wyłącznie samolotów wojskowych o statusie VIP, bo na słabo wyposażone lotniska
wojskowe załogi cywilne w wyczarterowanych dla VIP-ów samolotach nie polecą.
Wcześniej resort obrony zaznaczał już, że mogą pojawić się problemy z
podróżowaniem VIP-ów do miejsc niebezpiecznych, takich jak Afganistan, ponieważ
wyczarterowane embraery będą obsługiwane przez cywilów. W takich przypadkach
maszyna ma dolecieć do lotniska najbliższego miejscu przeznaczenia, a dalsza
podróż miałaby się odbywać wojskową CASĄ.
Raport BBN dotyczący bezpieczeństwa transportu powietrznego VIP-ów, który
obecnie trafił do prezydenta Bronisława Komorowskiego, nie jest dokumentem
wiążącym i będzie omawiany na najbliższym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa
Narodowego.
Marcin Austyn
