Przyroda też potrzebuje polityki
Studenci wiedzą, jak ważną rolę w nauce odgrywają zajęcia praktyczne.
Dlatego dużą popularnością cieszą się studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej
i Medialnej w Toruniu. Uczelnia proponuje słuchaczom studiów pierwszego i
drugiego stopnia oraz studiów podyplomowych atrakcyjne praktyki, które
efektywnie podnoszą kwalifikacje. Na studiach podyplomowych z zakresu polityki
ochrony środowiska – kompensacji przyrodniczej studenci uczestniczą w
warsztatach terenowych, które odbywają się w Borach Tucholskich oraz na terenie
Drawieńskiego Parku Narodowego.
Dlaczego młodzi ludzie wybierają studia z zakresu kompensacji przyrodniczej?
Ponieważ specjaliści posiadający wiedzę z tej dziedziny są niezwykle potrzebni
zarówno w Polsce, jak i w krajach starej Piętnastki Unii Europejskiej. Wraz z
rozwojem gospodarczym, urbanistycznym, budową autostrad dochodzi często do
ingerencji w środowisko naturalne. Aby nie oznaczała ona całkowitej degradacji
zasobów przyrodniczych, konieczne jest tworzenie strategii ochrony szczególnie
cennych gatunków fauny i flory, która polega na odtworzeniu ekosystemów w innych
miejscach. Stąd w WSKSiM kładzie się nacisk na to, aby zajęcia teoretyczne na
kierunku polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza były dopełnione
atrakcyjnymi praktykami w najpiękniejszych zakątkach przyrodniczych Polski.
W tym roku warsztaty terenowe odbyły się w Tucznie oraz na terenie Drawieńskiego
Parku Narodowego. Terminarz zajęć zależny jest od występowania w danym czasie
określonych gatunków roślin i zwierząt. Studenci zapoznają się np. z siedliskami
roślinnymi występującymi na konkretnym terenie. Oprócz wykładowców pomocą służą
również pracownicy parku. – Przekazywanie wiedzy o zasobach przyrodniczych
powinno być powiązane z zajęciami praktycznymi. Jedynie w terenie można
zaobserwować specyfikę, zmienność i bogactwo zasobów przyrodniczych, czego nie
da się przekazać w sali wykładowej – mówi dr Izabela Dymitryszyn. Na wykładzie
nie sposób wykonać chociażby zdjęcia fitosocjologicznego…
– Nie ma ono nic wspólnego z fotografią – zaznacza prof. Stefan Zajączkowski. –
Jest to szczegółowy opis warunków siedliskowych i struktury roślinności wraz z
pełną listą występujących w danym miejscu gatunków, podaniem liczebności i
sposobu ich występowania – takich jak pokrywanie i towarzyskość – za pomocą
skali fitosocjologicznej – wyjaśnia profesor. Studenci wykonują zatem takie
zdjęcia, szukając na oznaczonym wcześniej terenie np. określonych gatunków
roślin, takich jak: dąb szypułkowy, wierzba iwa, brzoza i grab, a także pokrzywa
pospolita, jarzębina, miodunka ćma, marzanka wonna, prosownica rozpierzchła,
wawrzynek wilcze łyko czy malina właściwa. – To jest esencja tego, o czym się
uczymy z książek – mówi Jacek, student z Gorzowa Wielkopolskiego. – Kiedy
wychodzimy w teren, widzimy, gdzie dana roślina występuje i w jakim otoczeniu, a
także jaki jest efekt jej bytowania w danym siedlisku. I jest to niesamowita
frajda, że umiemy rozpoznać te rośliny, że wiemy, co jest wokół nas. Nagle
okazuje się, iż kiedyś widzieliśmy tylko ścianę zieleni, a teraz potrafimy
nazwać 20, 30, 50 czy nawet 100 gatunków w promieniu 100 metrów – dodaje. Jak
przekonują uczestnicy zajęć, prowadzący potrafią dotrzeć zarówno do kogoś, kto
jest botanicznym laikiem, jak i do tego, kto wie więcej na ten temat.
Zajęcia w terenie pozwalają obcować z przyrodą i dostrzec ją z bliska. Piękno
natury wyzwala chęć działania na rzecz jej ochrony. Takie kierunki studiów w
WSKSiM, jak polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza czy zasady
wykorzystania funduszy unijnych często okazują się szansą na zdobycie wiedzy,
którą studiujący mogą wykorzystać dla dobra swoich "małych Ojczyzn". Zawsze też
stanowi to okazję do własnego rozwoju. Warto o tym pamiętać, wybierając uczelnię
i kierunek studiów.
Katarzyna Cegielska
Dorota Zbierzchowska
