Pakistańscy chrześcijanie w żałobie

Nie milknie fala krytyki władz Pakistanu po niedawnym zabójstwie w
Faisalabadzie dwóch chrześcijan. Rashid Emmanuel i jego brat Sajid zostali
zastrzeleni przez islamskich fanatyków przed budynkiem lokalnego sądu tuż po
tym, jak opuścili go oczyszczeni z fałszywych oskarżeń o bluźnierstwo przeciwko
Mahometowi. Pakistańscy wyznawcy Chrystusa ogłosili siedmiodniową żałobę, do
której przyłącza się wiele tamtejszych organizacji społecznych i religijnych.

Barbarzyński mord spotkał się z ostrą krytyką pakistańskich biskupów, jak też
lokalnych i międzynarodowych organizacji, które zwróciły uwagę na niejasną
postawę policji i władz Pakistanu wobec eskalacji przemocy. W cytowanym przez
agencję misyjną Fides oświadczeniu działająca przy Konferencji Episkopatu
Pakistanu Komisja "Sprawiedliwość i Pokój" podkreśliła, że w wielu przypadkach,
w których dochodzi do ataków, "widoczne są zaniedbania ze strony rządu i
policji, gdy chodzi o ochronę podstawowych praw mniejszości żyjących w tym
kraju". Przedstawiciele Kościoła katolickiego zaapelowali nie tylko o ukaranie
bezpośrednich wykonawców zbrodni, ale także islamskich zwierzchników
religijnych, którzy w meczetach Faisalabadu nawoływali do przemocy wobec dwóch
braci bezpodstawnie oskarżonych o bluźnierstwo przeciwko Mahometowi.
Według Azjatyckiej Komisji Praw Człowieka, związany z Pakistańską Ligą
Muzułmańską rząd w Pendżabie "znany jest z pobłażliwości nawet wobec
nielegalnych ugrupowań bojowników islamskich". Dowodzi tego choćby fakt, że
przed wyborami prowincjonalnymi w 2009 roku zwolnił on z więzienia kilku liderów
ugrupowań islamskich, szerzących przemoc. Nie bez znaczenia jest fakt, że do
jednego z takich ugrupowań, którym nie podoba się dialog i współpraca z
wyznawcami Chrystusa, należy brat premiera Pendżabu.
Komisja zwróciła też uwagę na uchybienia w działaniu policji w sprawie
zamordowanych w poniedziałek chrześcijan. Według prawa, aby wszcząć postępowanie
w sprawie o "bluźnierstwo", musi zostać ona zarejestrowana przez szefa policji,
a nie przez zwykłego policjanta, jak było w tym przypadku. Miejscowe władze nie
uczyniły też nic, by zatrzymać eskalację przemocy wobec chrześcijan. Nie podjęły
np. żadnych środków wobec przedstawicieli ugrupowań islamskich, którzy na
ulicach Faisalabadu wzywali do ataków. Inną sprawą jest również pytanie, w jaki
sposób zabójcom udało się uciec spod – skądinąd pilnie strzeżonego przez policję
– budynku sądu w tym mieście?
W ogniu krytyki twarz próbuje ratować prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari,
który wezwał władze Pendżabu do podjęcia zdecydowanych kroków, których celem ma
być "jak najszybsze wyjaśnienie sprawy". Jak stwierdza agencja Fides, skutkiem
reakcji Zardariego było aresztowanie 60 bojowników islamskich w Faisalabadzie.

 

Sebastian Karczewski

drukuj