Zawiniła wieża
Próba obarczania pilotów winą za katastrofę prezydenckiego tupolewa i
obciążanie generała Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, nie ma oparcia w
materiale dowodowym i jest niedorzeczna. Takiego zdania jest pełnomocnik rodzin
ofiar mecenas Rafał Rogalski, który od kilku dni zapoznaje się w prokuraturze z
przetłumaczonymi protokołami przesłuchań świadków. Prawnicy oceniają, że rodziny
pilotów i generała Andrzeja Błasika mogłyby spokojnie wystąpić na drogę prawną w
obronie dobrego imienia ich bliskich zmarłych. Wygraną mają w
garści.
Mecenas Rafał Rogalski odniósł się do publicznych wypowiedzi Edmunda Klicha,
akredytowanego przy rosyjskim MAK, i szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Podkreśla,
że formułowane tezy o winie pilotów są w świetle protokołów zeznań świadków
przekazanych przez stronę rosyjską wątpliwe. – Teza dotycząca winy pilotów jest
niedorzeczna z punktu widzenia zgromadzonego dotychczas materiału dowodowego –
podkreśla. Mecenas dodaje, iż można mówić o zaniedbaniach i błędach ze strony
rosyjskiej obsługi naziemnej. Rogalski ocenia, że wstępny raport MAK jest
nierzetelny i zawiera wiele nieprawdziwych stwierdzeń. – Uwiarygodnianie go
przez Edmunda Klicha jest działaniem szkodliwym – stwierdza prawnik. Mecenas nie
chce ujawniać bliższych szczegółów, zwracając uwagę na dobro prowadzonego
śledztwa.
Również politycy PiS twierdzą, że obarczanie winą za katastrofę w
Smoleńsku pilotów albo członków delegacji, w sytuacji gdy nie mamy pełnego
obrazu sytuacji, jest bezpodstawne. – Jest tak wiele niewiadomych, że tworzenie
jakichkolwiek hipotez jest zupełnie nieuprawnione – stwierdził poseł Mariusz
Błaszczak (PiS). Odniósł się w ten sposób do medialnych wypowiedzi Edmunda
Klicha, który obarczył odpowiedzialnością za katastrofę prezydenckiego tupolewa
jego załogę. Powiedział też, że z zapisów czarnych skrzynek wynika, iż w kabinie
pilotów przebywał do momentu wypadku generał Andrzej Błasik. Klich zasugerował,
że mógł on wywierać tym samym presję na załogę. Sugestie te podchwycił szef MSZ
Radosław Sikorski. – Edmund Klich mówi o tym, że jak ktoś stoi za nami, gdy
piszemy na komputerze, to może nas to rozpraszać, może być formą odwrócenia
naszej uwagi czy wywoływania u nas stresu. Wydaje mi się, że to niestety tak
mogło być – mówił minister w radiu TOK FM pytany o obecność generała Błasika w
kokpicie.
– Nie mamy materiałów dotyczących postępowania, nie mamy zapisów
czarnych skrzynek, i tworzenie takich teorii na podstawie fragmentarycznych
danych jest bezpodstawne – podkreśla Błaszczak.
– Takie wypowiedzi
zaciemniają obraz sprawy – podkreśla mecenas Paweł Śliwa. Dodaje, że ich głównym
celem jest wywieranie wpływu na opinię publiczną, ale można by się także
zastanowić, czy nie należałoby tego podciągnąć pod działanie zmierzające do
utrudnienia śledztwa. Śliwa podkreśla, że rodziny mogą bronić dobrego imienia
swoich bliskich i spróbować wystąpić na drogę prawną.
PiS apeluje do premiera
Donalda Tuska, aby działając zgodnie z polską racją stanu, wystąpił do rządu
rosyjskiego o jak najszybsze udostępnienie Polsce rejestratorów lotów Tu-154M.
Pełniący obowiązki szef klubu PiS Marek Kuchciński skierował do szefa polskiego
rządu list w tej sprawie. „W imieniu klubu parlamentarnego PiS zwracam się do
pana premiera z prośbą o zwrócenie się do strony rosyjskiej o jak najszybsze
udostępnienie rejestratorów lotów – tzw. czarnych skrzynek – samolotu Tu-154M,
który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku” – napisał Kuchciński.
Poseł PiS
Jarosław Zieliński podkreśla, że jego partia spodziewa się, iż premier „wreszcie
podejmie energiczne działania, by Polska otrzymała główny dowód, na którym mogą
być zapisane istotne informacje dotyczące przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem”.
Zieliński zaznacza, że PiS domaga się, aby Polska dysponowała „oryginałami
rejestratorów, z zapisanymi na nich informacjami”, a nie jedynie kopiami. –
Kopie nie są głównym dowodem, głównym dowodem są zawsze oryginały – wskazuje
Zieliński. – Polska musi mieć możliwość zweryfikowania tego, co zostało
zgromadzone przez stronę rosyjską, w tym kopii zapisów czarnych skrzynek –
podkreśla. PiS powołuje się także na opinie prawników, które wskazują, że Polska
może mieć udział w dochodzeniu komisyjnym. – Ponad wszelką wątpliwość można
stwierdzić, że strona polska nie wykorzystała ani dostępnych instrumentów
prawnych, ani sprzyjającej atmosfery i sytuacji do tego, by przejąć pełną
odpowiedzialność za działania komisji mającej wyjaśnić okoliczności katastrofy
smoleńskiej – czytamy w ekspertyzie prawnej przygotowanej na zlecenie
PiS.
Ruch 10 Kwietnia zebrał ponad 50 tys. podpisów pod inicjatywą, aby rząd
powołał międzynarodową komisję badającą katastrofę prezydenckiego samolotu.
Pismo w tej sprawie ma dziś trafić do Donalda Tuska.
Awaria radiolatarni?
Powołując się na osobę związaną ze śledztwem w sprawie katastrofy
prezydenckiego samolotu, TVP Info podała wczoraj wieczorem, że 10 kwietnia mogło
dojść do awarii radiolatarni na lotnisku w Smoleńsku. Wysłany przez nią sygnał
mógł „przerywać”. Uszkodzeniu ulec miała bliższa radiolatarnia, usytuowana około
kilometra od lotniska. Naczelna Prokuratura Wojskowa nie potwierdza tej
informacji, ale też jej nie zaprzecza. Jak podkreśla w oficjalnym komunikacie,
jedną z wersji sprawdzanych w toku prowadzonego śledztwa jest zła organizacja i
zabezpieczenie lotu prezydenckiej maszyny.
Zenon Baranowski
