Był tylko On i Pan Bóg

Z ks. Janem Kabzińskim, prezesem Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie
się!” w Krakowie Łagiewnikach, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Życie Sługi Bożego było w niezwykły sposób związane z tajemnicą
Bożego Miłosierdzia. Nie jest zatem przypadkiem, że do Papieża Polaka przylgnęło
określenie „Sługa Miłosierdzia”?

– Oczywiście to nie przypadek.
Ojciec Święty beatyfikował i kanonizował s. Faustynę Kowalską, przybył do
Łagiewnik i konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego, podczas swojego
pontyfikatu często odwoływał się do prawdy o Bożym Miłosierdziu. Było to
szczególnie widoczne w 2002 r., podczas Jego ostatniej pielgrzymki do Polski,
kiedy nauczał o miłosierdziu Boga i miłosierdziu człowieka. Jan Paweł II łączył
te dwie sprawy, podkreślając, że jeżeli chcemy doświadczyć miłosierdzia Boga, to
sami to miłosierdzie powinniśmy okazywać drugiemu człowiekowi. Myślę, że całe
życie Papieża koncentrowało się wokół tej prawdy. Podczas swoich pielgrzymek
spotykał się z chorymi, w których dostrzegał siłę i moc, w których szukał
wsparcia modlitewnego, upraszając tym samym Miłosierdzie Boże dla świata. W
całym swym życiu Papież Jan Paweł II, a wcześniej Karol Wojtyła – student,
robotnik, kapłan i biskup – doświadczał miłosierdzia. Nauczając i głosząc to
orędzie, wiedział, jak wielką wartość ma Miłosierdzie Boże.

Jego droga życiowa nie była wolna od bolesnych
doświadczeń…
– Ojciec Święty doświadczał, czasem bardzo boleśnie,
trudów życia, ale na swej drodze widział nie tylko krzyż. Przeżywamy Okres
Wielkanocny, wierzymy, że nasze życie się nie kończy, ale bardzo jasno widzimy
perspektywę zmartwychwstania. Tak właśnie było w życiu Jana Pawła II, którego
droga pełna była bolesnych doświadczeń, jednak On zwyciężył, bo wolę Bożą
odczytywał i przyjmował z pokorą. Rozumiał, że jest to znak miłości, którą Bóg
obdarza człowieka, bo czym jest miłosierdzie… Jest bezgraniczną miłością. Nie
można być miłosiernym wobec człowieka, jeśli się go najpierw nie kocha.

Znamienne jest, że Jan Paweł II odszedł do domu Ojca w wigilię Święta
Bożego Miłosierdzia. Jak należy to rozumieć w kontekście świadectwa ostatnich
dni Jego życia?

– Pan Bóg wybiera każdemu z nas godzinę pożegnania z
doczesnym światem. Wybrał też czas i miejsce dla Jana Pawła II. Na pewno nie
jest to przypadek, ale znak, jaki Bóg nam pozostawił. Ojciec Święty był
prawdziwie głosicielem Bożego Miłosierdzia, niósł je całemu światu. W latach 80.
i 90. w Afryce powstawały pierwsze kościoły pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego,
tłumaczony jest „Dzienniczek” s. Faustyny, ludzie odmawiają Koronkę do
Miłosierdzia Bożego, właśnie dzięki Ojcu Świętemu, który jako apostoł niósł to
przesłanie całemu światu. Dzisiaj nie ma zakątka na świecie, gdzie ludzie nie
słyszeliby o s. Faustynie i przesłaniu o Bożym Miłosierdziu. W tym kontekście
śmierć Papieża w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia była darem Boga dla Niego.
Był to również Boży znak dla nas, przez który Stwórca podkreślił, że Jan Paweł
II był tą osobą, która przybliżyła świat do Jego Miłosierdzia. Bóg przychodzi do
nas ze swoim Miłosierdziem, aby dokonać naszego zbawienia.

Jakie znaczenie ma dla Księdza osobiście zadany nam przez Jana Pawła
II kult Bożego Miłosierdzia?

– Wszyscy jesteśmy słabymi, grzesznymi
ludźmi, i nie wyobrażam sobie zbawienia bez przekonania, że Pan Bóg wyciąga do
mnie swoją dłoń i okazuje mi swoje miłosierdzie, przebaczenie. Właśnie ta miłość
Pana Boga w stosunku do mnie mówi mi, żebym się nie lękał. Taką też nazwę ma
powstające w Krakowie Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”. Bóg ciągle
mówi: Jeżeli wierzysz w Moje Miłosierdzie, to na pewno będziesz zbawiony. Ja
powiem tylko tyle, że ufam.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj