Nasz Naród odzyska swą tożsamość
Z ks. prof. dr. hab. Andrzejem Maryniarczykiem, kierownikiem Katedry
Metafizyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia
Małgorzata Goss
Księże Profesorze, ta straszna tragedia o tak głębokim wymiarze
symbolicznym i metafizycznym, i do tego nadzwyczajne okoliczności pogrzebu, na
który nie mogą przybyć goście, bo zamknięto przestrzeń
powietrzną…
– Pamiętajmy, że to tylko zewnętrzna aura, która w
jakimś stopniu towarzyszy wszelkim tragediom. Trzeba ją dostrzegać, ale się na
niej nie koncentrować. Dla tych, którzy patrzą głębiej, prawdziwym znakiem jest
to, co widzieliśmy przez cały tydzień i w sobotę na placu Piłsudskiego. Te
rzesze ludzi to świadectwo powstania ducha patriotycznego, którego prezydent
Lech Kaczyński uosabiał i teraz wyzwolił w społeczeństwie. Jesteśmy tego
świadkami. Patriotyzm, po wejściu do wspólnej Europy, był często ośmieszany,
tymczasem okazuje się, że jest on dla nas wielką wartością, że Polacy się w nim
odnajdują.
Ksiądz arcybiskup Józef Michalik powiedział na placu Piłsudskiego, że
„Polacy mają swoje wady, ale serce mają wielkie…”. I to serce się właśnie
ujawniło.
– Otóż to. To serce zabiło wspólnie z sercem prezydenta.
Warto też zwrócić uwagę na drugie świadectwo. W tym, co się dzieje, odbija się
obraz naszej społeczności, że oto nie jesteśmy tylko państwem, lecz zaczynamy
się odsłaniać jako Naród, który wyrósł na cywilizacji łacińskiej i którego
ogniskową jest religia. Proszę zobaczyć – ileż jest w tym wszystkim modlitwy!
Oprócz wszystkich zewnętrznych formuł przeżywania wszystko prowadzi do modlitwy,
do religii, do Mszy Świętej! To jest kolejny element uświadomienia: jesteśmy
Narodem, ba, Narodem katolickim! Źródłem naszego życia w wielkich, trudnych
momentach jest religia.
Ta katastrofa sprawiła, że ludzie manifestują przeżycia, których
publicznie często nie okazywali, bo w mediach przywiązanie do tradycji i wiary
nie jest w modzie…
– Poprzez „walkę z krzyżami” usiłuje się nas
przekonywać, że jesteśmy społeczeństwem laickim, więc po co te ślady zewnętrzne,
te krzyże przy drodze – bo przecież nie tylko o instytucje państwowe chodzi w
tej walce… I oto okazuje się, że nie, że jesteśmy z krzyżem zżyci i w takich
właśnie chwilach to się ujawnia. Ksiądz arcybiskup Michalik zwrócił uwagę, że te
rzesze Polaków przemówiły własnymi ustami w sprawie prezydenta. Ten pochód ludzi
jest mową o prezydencie Kaczyńskim, mową zupełnie inną niż dotąd słyszeliśmy w
wielu mediach. Naród mówi o swoim Prezydencie… To zobowiązuje wszystkich
dziennikarzy do wielkiego rachunku sumienia. Program I TVP był niewiele lepszy
od innych, jeśli chodzi o prezentowanie tego, kim jest i co robi
prezydent…
Jakie są skutki międzynarodowe tych wydarzeń?
– My
przeżywamy to, co się dzieje, inaczej – mamy własne problemy wewnętrzne. Katyń –
w obliczu katastrofy sprzed tygodnia – jakby troszeczkę wyszedł poza pole
widzenia. Natomiast społeczność międzynarodowa rzeczywiście dowiedziała się o
Katyniu, dowiedziała się o czymś, co było przez całe lata przemilczane. Mam
jednak wrażenie, że powinni się więcej dowiedzieć. Tak jak nierozliczony jest
Katyń, tak nierozliczony jest komunizm, który przecież jest systemem
zbrodniczym. Katyń jest miejscem, które pokazuje, od czego ten system zaczął i
do czego doprowadził. Jest głosem, krwią wołającą do całego świata o
rozliczenie. To też trzeba pokazywać, że krew tragicznie zmarłych woła o pamięć
ofiar komunizmu, o rozliczenie systemu, który pochłonął tyle milionów ludzkich
istnień i nie został w Europie osądzony.
Ta samoświadomość Narodu, nowy sposób myślenia o sobie samym stanowi
jaskrawy kontrast z tym, jak widzieliśmy siebie dotychczas. Media pokazywały nam
nasze odbicie w krzywym zwierciadle.
– Gdyby można było postawić
środki przekazu przed Trybunałem Stanu, stacje telewizyjne – począwszy od TVN,
skończywszy na Programie I TVP – i te wszystkie gazety – za to, że zamordowały
Prezydenta w świadomości Polaków! Paradoksalnie odżył on w powszechnej
świadomości dopiero przez własną śmierć… To zbiorowe odkrywanie na nowo tego,
kim jesteśmy, przywodzi wspomnienie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana
Pawła II do Ojczyzny, która sprawiła, że Polacy odzyskali wiarę w siebie. Polacy
zobaczyli, że myślą podobnie, że są patriotyczni, że zależy im na Polsce, na
autonomicznej polityce, że szanują wartości, pamiętają o ofiarach zbrodni, która
musi być rozliczona, byśmy wiedzieli, w jakim kierunku iść. Nasz Naród odzyska
swą tożsamość, tak jak odzyskał ją kiedyś na nowo podczas pierwszej pielgrzymki
Ojca Świętego Jana Pawła II.
Dziękuję za rozmowę.
