Oto drzewo Krzyża…

Wielki Piątek to dzień ukrzyżowania Jezusa. Dziś nie odprawia się
Mszy św., a centralnym momentem liturgii jest adoracja krzyża. W tym roku w
kontekście prób usunięcia go z przestrzeni publicznej nabiera on szczególnego
znaczenia. Nie chodzi tu tylko o odniesienie do samego znaku, ale o naszą
gotowość do wejścia w Tajemnicę, którą on wyraża – o akceptację logiki, która
się w nim zawiera.

Mistrz Eckhard podpowiada, że aby zrozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się na
Golgocie, trzeba zatrzymać się w postawie bezradności: nagi człowiek musi się
spotkać z nagim Chrystusem. Kościół, sprawując Tajemnicę Męki i Śmierci
Pańskiej, przyjmuje postawę uniżenia przed Uniżonym. Ucałowanie go jest momentem
bardzo osobistym. Jest wejściem w komunię z Jezusem. Oznacza oddanie się Bogu do
dyspozycji. Ważne jest też wspólnotowe przeżywanie momentu adoracji. Przypomina
ono, że tym, co nas łączy, nie jest żaden doraźny psychologiczny czy społeczny
cel, ale koncepcja życia, która się tu zrodziła. Wymowna jest też cisza
towarzysząca momentowi „humiliatio” (uniżenia), kiedy kapłan na początku
liturgii pada na twarz przed Ukrzyżowanym. Mamy tendencję do szukania
usprawiedliwień, do wielomówstwa; w tej chwili słowa tracą wartość. Dokonuje się
całkowite zawierzenie Temu, który w posłuszeństwie woli Ojca wydaje się za nas.
Wielkopiątkowa adoracja krzyża, towarzyszące jej znaki, słowa, milczenie
konfrontują nasze życie z ofiarą Chrystusa, przypominają, że nie można całe
życie uciekać. Przychodzi moment, kiedy trzeba się zmierzyć z lękiem,
niepewnością, znaleźć odwagę pójścia za Jezusem do końca.
Nie zrozumie istoty
Wielkanocnego Poranka ten, kto nie znajdzie choćby kilkunastu minut na wejście w
piątkową ciszę i osamotnienie Jezusa, kto nie zdobędzie się przynajmniej na
próbę zważenia ciężaru tej Ofiary we własnym sercu, przyłożenie do niej miary
własnego życia. Bóg pobłogosławił świat krzyżem. Pozornie to paradoks. Bóg
przekroczył granicę po ludzku nieprzekraczalną. Teraz kolej na nas. Na ile
potrafimy przyjąć tę Tajemnicę, odnaleźć w jej świetle prawdę własnego życia,
przekroczyć w niej swoje ograniczenia? Od odpowiedzi na te pytania wiele
zależy.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj