Kto zarobi na polskich złożach?
Polska stała się jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków gazowych na
świecie. Wszystko za sprawą gazu zalegającego w skałach łupkowych. O ich
eksploatacji menedżerowie największych koncernów paliwowych i naukowcy
rozmawiali w Państwowym Instytucie Geologicznym z przedstawicielami
administracji rządowej. Jest się o co bić, ze wstępnych badań wynika, że
zasobność naszych złóż to 3 biliony m sześc. surowca.
Ćwierć wieku od upublicznienia przez polskich geologów informacji o krajowych
złożach gazu ziemnego zalegającego w łupkach rusza proces sięgania po te
niekonwencjonalne kopaliny. Po sukcesie Stanów Zjednoczonych w tej dziedzinie
Polska jest ogłaszana najbardziej perspektywicznym obszarem w tym zakresie. Na
naszym rynku są już światowi giganci przemysłu naftowego, a Ministerstwo
Środowiska udzieliło ponad 40 koncesji na kosztowne poszukiwania. W całym
procesie nikły udział mają polskie koncerny. Co to może oznaczać? Jeśli
poszukiwania faktycznie już znalezionego surowca się powiodą, to ceny gazu nie
ulegną większym zmianom – to realny scenariusz, bo podmiot otrzymujący koncesję
na poszukiwania ma pierwszeństwo do dysponowania surowcem.
– Prowadzimy i
planujemy dalsze odwierty badawcze w Kwidzynie, Brodnicy i Orzechowie. Są to
działki o powierzchni ok. 250 tys. akrów każda. Na każdy z tych obszarów mamy
wystawione po jednej koncesji i mamy nadzieję uzyskać przynajmniej jeden
działający odwiert na jedną koncesję. Nasze poszukiwania obejmują pięć i pół
roku w latach 2009-2013 – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Warren G. Lee z
Marathon Oil. – Chociaż jest już tam wiele wcześniejszych odwiertów, żaden z
nich nie wykazał obecności gazu łupkowego. Obecnie oczekujemy, że przy
wykorzystaniu nowoczesnych metod odwiertów w połowie 2010 r., natrafimy na te
złoża. Jeśli inwestycja w ten gaz będzie sukcesem, wówczas może okazać się, że
zaopatrzy on zarówno Polskę, jak i rynki europejskie, które przecież w ponad 50
proc. opierają się na gazie importowanym – dodaje Lee.
Według Pawła Poprawy z
Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie, w ostatnim dwudziestoleciu
przemysł poszukiwań i wydobycia gazu ziemnego przeszedł w Stanach Zjednoczonych
prawdziwą rewolucję. Odnalezione w łupkach złoża przerosły wszelkie oczekiwania.
W efekcie Stany Zjednoczone – dotąd uzależnione od importu węglowodorów –
szacują, że już w roku 2016 niekonwencjonalne złoża gazu będą dostarczać ok. 65
proc. produkcji gazu ziemnego w USA. Ten sukces poruszył kraje europejskie,
które rozpoczęły poszukiwania niekonwencjonalnych złóż. – Uważa się, że jeden z
najbardziej perspektywicznych obszarów znajduje się w Polsce, czego wyrazem jest
zaangażowanie w naszym kraju takich gigantów przemysłu naftowego, jak
ExxonMobil, ConocoPhillips, Chevron czy Marathon – podkreślił Poprawa.
Ministerstwo Środowiska udzieliło już ponad 40 koncesji na poszukiwanie
niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego. Oprócz światowych gigantów naftowych do
poszukiwań stanęły także PGNiG oraz PKN Orlen (na początku roku dysponowały
odpowiednio jedynie 3 i 5 koncesjami). Temat gazu łupkowego omawiany był też w
PIG, gdzie spotkali się menedżerowie największych światowych koncernów naftowych
(ExxonMobil, Lane – ConocoPhilips, Chevron, Marathon, BNK Petroleum, Talisman,
EurEnergy oraz Orlen i PGNiG) z naukowcami, przedstawicielami administracji
państwowej oraz ekspertami z firm geofizycznych i wiertniczych obsługujących
poszukiwania gazowe (Schlumberger, Halliburton, Poszukiwania Nafty i Gazu
Kraków, Geofizyka Toruń). – Spotkanie „Polish Shale Gas Day” miało charakter
roboczy. Udział w nim wzięło ponad sto osób. Oprócz kwestii czysto technicznych
poruszano zagadnienia wyboru strategii poszukiwawczych na najbliższe lata.
Dyskutowano na temat barier, które mogą utrudniać prace poszukiwawcze –
poinformował Mirosław Rutkowski, rzecznik prasowy PIG. Specjaliści „z uwagi na
wysoką kapitałochłonność nowego segmentu rynku” dyskutowali m.in. nad sposobami
minimalizowania kosztów prac poszukiwawczych. – Spotkanie w PIG dowodzi, że
kończy się faza wstępnego rozpoznania, a rozpoczyna faza aktywnych,
wysokonakładowych prac poszukiwawczych. Przykładem jest pierwsze wiercenie
realizowane przez Lane – ConocoPhillips w okolicach Lęborka, które rozpocznie
się w maju bieżącego roku. Kolejne firmy wkrótce rozpoczynają prace sejsmiczne i
wiertnicze. Mamy więc gwarancję, że za kilka lat dowiemy się, czy posiadamy
złoża gazu ziemnego w łupkach, a jeśli tak, to jak bogate – mówił Jerzy
Nawrocki, dyrektor PIG. W ocenie ekspertów, na wyniki prac poszukiwawczych
trzeba będzie poczekać kilka lat.
Jak podaje PiG, niekonwencjonalne złoża
gazu odróżniają się od klasycznych przede wszystkim formą występowania gazu pod
ziemią oraz sposobami jego wydobycia. Tak zgromadzony gaz nie wypływa
samoczynnie przez wywiercony otwór na powierzchnię i konieczne jest wykonanie
różnych zabiegów, jak wiercenia poziome i szczelinowania. Według PIG, złoża gazu
łupkowego występują w północnej i wschodniej Polsce, a ich wielkość określana
jest na 1,4 biliona do 4 bilionów metrów sześciennych.
Wystarczy sięgnąć do wyników badań
To, nad czym będą
ciężko pracować światowi eksperci, nie jest tajemnicą dla prof. dr. inż.
Ryszarda H. Kozłowskiego z Politechniki Krakowskiej. Jak podkreślił w rozmowie z
„Naszym Dziennikiem”, o złożach gazu ziemnego, także tych w łupkach, pierwszy
raz usłyszał w 1985 r., kiedy prof. dr inż. Julian Sokołowski prezentował wyniki
kilkunastoletnich badań geologicznych. Już wtedy naukowiec ten wskazał rejony
oraz warstwy geologiczne, w których występują na terenie Polski takie bogactwa
przyrodnicze, jak: gaz (także łupkowy), ropa naftowa czy wody geotermalne. –
Cały obszar Polski, począwszy od południa kraju, po rejony położone głęboko w
Bałtyku, to obszar, który już wtedy nazwaliśmy „gazo-ropo-geotermalnonośny”.
Wiemy dokładnie, gdzie i w jakich strukturach szukać tych złóż. Wielokrotnie
informowaliśmy rządy różnych opcji o tych wynikach. Bez skutku – podkreślił
prof. Kozłowski. – Wszystko można zrobić we własnym zakresie. Mamy polską myśl
techniczną, ale mamy też marnych polityków i to jest nasze nieszczęście –
twierdzi Kozłowski. W jego ocenie, rozpoczynające się poszukiwania gazu w
Polsce, prowadzone głównie przez firmy zagraniczne, to nie najlepsze
rozwiązanie. Prawo geologiczne daje bowiem podmiotom posiadającym koncesję na
poszukiwania surowca prawo pierwszeństwa w procesie jego wydobywania. Według
prof. Kozłowskiego, efekt może być taki, że tanio wydobywany na terenie naszego
kraju gaz łupkowy będzie sprzedawany po cenach porównywalnych z „importowymi”, a
pieniądze – zamiast pozostawać w Polsce – będą trafiać do zagranicznych
inwestorów.
Marcin Austyn
