Wizy przeszkodą w ewangelizacji

Katoliccy misjonarze posługujący w Kazachstanie obawiają się, czy
będą nadal mogli spokojnie pełnić tam swoją posługę. Pod koniec lutego zostali
zaskoczeni informacją o zmianie przepisów wizowych. Nowe restrykcyjne prawo
wizowe, które weszło w życie z początkiem marca, może im bardzo utrudnić pracę,
a nawet ją uniemożliwić.

– Od ostatnich dni lutego zaczęłyśmy żyć w pewnym niepokoju, a jednocześnie
trwamy w ufnej modlitwie i oddaniu Bogu losów Kościoła katolickiego w
Kazachstanie – mówi siostra zakonna od kilku lat pracująca w Kazachstanie, która
pragnie zachować anonimowość. Według wprowadzonych przepisów nowa wiza
misjonarska nie może być wydana na okres dłuższy niż 180 dni i nie podlega
przedłużeniu, czyli dana osoba może być tylko raz na terytorium Kazachstanu. Nie
wiadomo, na jakich warunkach misjonarz mógłby wrócić do tego kraju i czy w ogóle
będzie to możliwe.
Za pomocą nowych przepisów – jak wyjaśnia tamtejsze
ministerstwo spraw zagranicznych – władze państwowe chcą dokładniej kontrolować
ruch obcokrajowców na terytorium Kazachstanu, chronić kraj przed rozwojem sekt,
a także zwiększyć liczbę turystów, gdyż nie będzie już im potrzebne specjalne
zaproszenie, jeśli są członkami jednego z 47 najbardziej rozwiniętych krajów
świata.
Misjonarzy katolickich na terenie Kazachstanu jest ponad 200,
pochodzą z kilkunastu krajów świata. W większości są to kapłani diecezjalni i
zakonni, siostry i bracia zakonni oraz kilka osób świeckich. Większość z nich
posiada wizy pobytowe, które do tej pory wydawane były na rok z możliwością ich
wielokrotnego odnawiania i wielokrotnego przekraczania granicy. Jak zwraca uwagę
o. Andrzej Michoń CSsR, proboszcz parafii Świętej Trójcy i przełożony wspólnoty
redemptorystów w Pietropawłowsku, nowe przepisy bardzo utrudnią im pracę lub
wręcz uniemożliwią. – Będzie bardzo trudno utrzymać tutaj pracę duszpasterską,
ponieważ człowiek nie jest w stanie nawet dobrze zaangażować się w tę pracę w
ciągu pół roku; musi mieć czas, by wdrożyć się w tę posługę – podkreśla o.
Michoń.
Kuria w Astanie, stolicy Kazachstanu, prowadzi rozmowy z rządem, więc
pracujący tam misjonarze mają nadzieję, że uda się wynegocjować dla Kościoła
katolickiego lepsze warunki przyznawania wiz. Zwłaszcza że Kazachstan podpisał
24 września 1998 r. ze Stolicą Apostolską konkordat, który porusza także kwestię
pracy misjonarzy na terenie kraju.
Rozwiązaniem sytuacji może być zdobycie
zezwolenia na stały pobyt. Niestety, jak wyjaśnia o. Michoń, nie jest to takie
proste. Oprócz złożenia ogromnej liczby dokumentów, m.in. o niekaralności w
Polsce, stanie zdrowia, braku długów, trzeba też przedstawić dokument
potwierdzający, że osoba posiada pieniądze na utrzymanie w Kazachstanie, czyli
dokładnie równowartość 12 tys. dolarów amerykańskich. Do tego musi mieć już za
sobą pobyt w Kazachstanie. Liczba wymaganych lat jest różna w zależności od
przepisów konkretnego województwa.
Jak zauważa o. Michoń, nowe przepisy,
które z założenia miały chronić kraj przed napływem sekt – obecnie działa tam
już ok. tysiąca różnych sekt i związków religijnych, a w ostatnich 10 latach ich
liczba wzrosła dziesięciokrotnie – w rzeczywistości godzą w pracę misjonarzy
chrześcijańskich przebywających tam legalnie i działających jawnie. – My
jesteśmy oficjalnie, mamy swoje placówki i działamy zgodnie z tutejszym prawem.
Sekty natomiast w dużej mierze działają nielegalnie, po cichu, trudno je
zlokalizować, dlatego to wprowadzone prawo najbardziej dotyka tych, którzy
działają oficjalnie – wyjaśnia o. Michoń.
Redemptorysta jest jednak pełen
nadziei, gdyż na co dzień kontakty z władzą czy urzędnikami są bardzo życzliwe.
– To prawo, które zostało wprowadzone, jest bardzo restrykcyjne, ale trzeba mieć
nadzieję, że rozmowy kurii i nuncjatury z władzą potoczą się pomyślnie i
interpretacja nowych przepisów będzie dla nas przychylna – mówi
redemptorysta.

Maria Popielewicz

drukuj