Zastrzeżenia Platformy
Sejm rozstrzygnie dzisiaj, czy posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Beata Kempa i Zbigniew Wassermann, powrócą do hazardowej komisji śledczej. Zastrzeżenia do ich kandydatur zgłosiła Platforma Obywatelska. Obiekcje PO rozpatrzy dziś rano Prezydium Sejmu. Jeśli je odrzuci, nad kandydaturami będzie mógł głosować cały Sejm.
Biorąc pod uwagę, że za przywróceniem w skład komisji obojga posłów, oprócz PiS, wypowiadali się także politycy Lewicy, a wicemarszałek Sejmu Ewa Kierzkowska (PSL) zapowiadała, iż przychyla się do tego, by Sejm mógł zagłosować, czy Beata Kempa i Zbigniew Wassermann do komisji wrócą, możemy spodziewać się, iż Prezydium Sejmu odrzuci zastrzeżenia Platformy, tym samym głosami wicemarszałków Sejmu z PiS, Lewicy i PSL przegłosowując marszałka i wicemarszałka Sejmu z Platformy.
Losy sejmowego głosowania są uzależnione od postawy posłów PSL. O przywróceniu Kempy i Wassermanna do komisji wypowiadali się m.in. Janusz Piechociński i członek komisji hazardowej Franciszek Stefaniuk. Ostateczna decyzja – w sprawie ewentualnej dyscypliny w głosowaniu i być może wsparcia koalicjanta – będzie zapewne zależeć od decyzji kierownictwa PSL. Może się wtedy dowiemy, czy umowa koalicyjna Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym zakłada również obowiązek pomagania koalicjantowi w próbach tuszowania bądź w utrudnianiu wyjaśniania afer z jego udziałem. Nie jest też przesądzone, że jednomyślnie przeciw powrotowi Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna do komisji opowie się cała Platforma. Głosowanie za powrotem posłów PiS zapowiadał już poseł PO Jarosław Gowin, chyba że – jak zastrzegł – okaże się, iż podczas przesłuchania Wassermanna na tajnym posiedzeniu pojawiły się jakieś informacje obciążające posła PiS. Platforma ma jednak w zanadrzu propozycję zgniłego kompromisu dla PSL, by ludowcy poparli powrót do komisji Beaty Kempy, ale Zbigniewa Wassermanna już nie.
Oczywiście za uniemożliwieniem Wassermannowi powrotu do komisji przemawiać będą jakieś bliżej nieokreślone tajne dokumenty, domysły czy niejasne wątpliwości. To mają być argumenty, które pomogłyby ludowcom wytłumaczyć opinii publicznej, dlaczego nie chcą w komisji – najwyraźniej bardzo groźnego dla Platformy – śledczego Wassermanna, ale i że „całkiem za Platformą to nie są”, bo przecież popierają powrót Kempy. Obie partie koalicyjne z radością przyjęłyby jednak całkowite rozwiązanie komisji. A gdyby można było obwinić opozycję za zgłoszenie „niewłaściwych kandydatów”, to tym lepiej dla koalicji.
Przed ostatecznym rozstrzygnięciem posłowie Platformy wyciągali przeciw byłym członkom komisji hazardowej z PiS ostatnie działa. – Posłanka Kempa i poseł Wassermann nigdy nie powinni być członkami tej komisji śledczej – mówił Andrzej Halicki (PO), rzecznik klubu Platformy. Inny poseł PO Sebastian Karpiniuk wyjaśniał, że nie powinni zasiadać w tej komisji, gdyż brali czynny udział w pracach nad ustawą hazardową – w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości Beata Kempa jako wiceminister sprawiedliwości, a Zbigniew Wassermann jako koordynator ds. służb specjalnych – i rutynowo opiniowali projekty ustaw, w tym także ustawę hazardową. Według Karpiniuka, oboje zgłaszali jednak do ustawy hazardowej „zmiany merytoryczne”. – Zawartość merytoryczna tych zmian jest dalece mniejsza w przypadku Beaty Kempy niż Zbigniewa Wassermanna – dodał. Karpiniuk już zapowiedział, że Wassermann będzie musiał ponownie stanąć przed komisją śledczą, by „wyjaśnić dodatkowe wątpliwości”. Przewodnicząca klubu PiS Grażyna Gęsicka powtórzyła wczoraj, że nie ma podstaw, by posłowie PiS nie mogli do komisji wrócić. – W opiniowanie ustawy hazardowej byli zaangażowani na tyle, na ile tego wymagały ich funkcje ministerialne – dodała Gęsicka.
Beata Kempa i Zbigniew Wassermann zostali wykluczeni z komisji pod koniec zeszłego roku głosami jedynie posłów Platformy Obywatelskiej. Tym samym prace komisji zostały praktycznie zablokowane. Argumentem za ich wykluczeniem miało być to, iż opiniowali ustawę hazardową. Beata Kempa mówiła, iż był to akt zemsty za zgłoszenie przez posłów PiS wniosku, by komisja wystąpiła o zabezpieczenie billingów rozmów telefonicznych m.in. obecnego szefa klubu PO, a wcześniej wicepremiera Grzegorza Schetyny.
Artur Kowalski
