Santo subito Sługa Prawdy

Z o. dr. Zdzisławem Świniarskim ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, byłym wicedyrektorem Caritas Polska, rozmawia Mariusz Kamieniecki



Papież Benedykt XVI powiedział o Janie Pawle II: „Dla niego miłość nie była przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi”. Jak rozumieć te słowa?

– W sercu Sługi Bożego była wielka potrzeba miłości, z jednej strony miłości Pana Boga, a z drugiej miłości człowieka. To objawiało się na każdym kroku. Jego miłość bliźniego nie była wymuszona, ale naturalna. Tak było wówczas, kiedy brał na ręce małe dzieci czy kiedy pochylał się nad chorymi, cierpiącymi, niepełnosprawnymi, czy kiedy na różnych kontynentach przemawiał i upominał się o prawa najuboższych, których nikt nie chciał słuchać. Ze strony Ojca Świętego nie było to jednak wypełnianie jedynie przykazania miłości, ale prawdziwa, wielka miłość płynąca z serca. Ta miłość, o czym często zapominamy, jest także w sercu każdego z nas, trzeba tylko dopuścić ją do głosu.

W chwilach odchodzenia Jana Pawła II świat potrafił się zjednoczyć w modlitwie. Co pozostało z tego wielkiego poruszenia serc?

– Współczesny człowiek chciałby wszystko zmierzyć, dotknąć, natomiast uczucia, jakie towarzyszyły nam przy odchodzeniu Ojca Świętego, są czymś niewymiernym. Dla mnie – i myślę, że dla wielu – był to czas rekolekcji. Mieszkałem niedaleko kościoła akademickiego św. Anny w Warszawie, widziałem wielu młodych ludzi modlących się i przeżywałem ten czas razem z nimi. Nikt ich do tej modlitwy nie namawiał, organizowali się sami, czynili to z potrzeby serca. Na pewno był to czas wielkich narodowych rekolekcji, duchowej mobilizacji, przemiany. Ziarno na pewno przyniesie owoc. Bądźmy cierpliwi.

Jan Paweł II był jedną z najważniejszych osobistości na świecie. Skąd to zainteresowanie Nim, przecież mówił często rzeczy niepopularne, szedł pod prąd?

– To, co mówił Papież, było trudne, ale wynikało z autentycznej troski o człowieka. Trzeba pamiętać, że On nie głaskał słowami, bo prawdziwe wychowanie tak naprawdę nie polega na samym przytakiwaniu. Był człowiekiem wykształconym, intelektualistą zdecydowanym w tym, co robi i mówi. Wiedział też, czego chce. Wskazywał nam drogę do prawdy, którą jest Bóg. To sprawiało, że budził wielki szacunek. Dla nas, Polaków, był chlubą, owocem ponadtysiącletniej historii chrześcijaństwa naszego Narodu. Jego wielkość, podobnie jak świętość, są dla mnie niepodważalne.

Jakie ślady w życiu Ojca pozostawił pontyfikat Jana Pawła II?

– Jedno z najpiękniejszych wspomnień związane jest z uczestnictwem w uroczystości beatyfikacji naszego współbrata, dzisiaj już świętego, apostoła trędowatych o. Damiana de Veutera w 1995 roku. Właściwie całe moje dorosłe życie, życie zakonne i kapłańskie, związane jest z Janem Pawłem II, który pozostaje niedoścignionym przykładem kapłana – bez reszty oddanego Bogu i zatroskanego o drugiego człowieka. Sługa Boży pokazywał nam, jak żyć Ewangelią, która nie jest naszą własnością, wskazywał, że nie należy jej wypaczać czy też łagodzić, bo takie są oczekiwania niektórych. Pokazywał nam, kapłanom, ale też wiernym świeckim, że Ewangelia jest Chrystusowa, a my jesteśmy tylko jej sługami. Świat potrzebuje dziś autorytetów, takim autorytetem, niedoścignionym wzorem był Jan Paweł II, Papież Polak, który ciągle przypominał o potrzebie służenia prawdzie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj