Etyka „naprawiania” chorób mitochondrialnych
Mitochondria to małe podłużne struktury w komórce, które produkują energię. Te „komórkowe bateryjki” posiadają swój własny odcinek DNA, inny niż DNA znajdujące się w jądrze komórki.
Wystąpienie wad lub mutacji w tym mitochondrialnym DNA może powodować różnego rodzaju choroby. W ciężkich przypadkach dzieci mogą urodzić się niewidome, z padaczką, niezdolne do raczkowania, wykazywać znaczne opóźnienia w rozwoju procesów neurologicznych czy też mogą umrzeć w młodym wieku. Na większość chorób mitochondrialnych nie ma sposobów leczenia, poza kontrolowaniem ich objawów.
A jednak niedawno naukowcy z Oregonu ogłosili technikę „wymiany” uszkodzonego mitochondrium w komórce jajowej na mitochondrium zdrowe, pochodzące z innego jajeczka. Technika ta w zasadzie przypomina klonowanie, ponieważ polega na przeniesieniu jądra z uszkodzonej komórki jajowej do nieuszkodzonej, z której wcześniej usunięto jądro. To nowo „złożone” jajeczko zawiera więc mitochondria jedynie z nowej komórki jajowej, a odrzuca uszkodzone mitochondria ze swojej oryginalnej komórki. Tak zrekonstruowane jajeczko może zostać zapłodnione poprzez połączenie z plemnikiem przy użyciu metody in vitro, tworząc w ten sposób embrion wolny od mutacji lub wad mitochondrialnych.
Taką mitochondrialną zamianę, w połączeniu z zapłodnieniem pozaustrojowym, udało się przeprowadzić w warunkach laboratoryjnych na komórkach jajowych pochodzących od małpy i w wyniku tego urodziło się już kilka zdrowych małpek. Naukowcy podejrzewają, że kobiety też wkrótce będą mogły korzystać z tej metody, unikając w ten sposób przekazywania chorób mitochondrialnych swoim dzieciom. Stosowanie tej techniki na ludziach niesie ze sobą jednak co najmniej dwa poważne zastrzeżenia natury etycznej.
Pierwszym zastrzeżeniem jest to, że doprowadzi to do częstszego stosowania sztucznego zapłodnienia jako metody tworzenia życia ludzkiego. Chociaż tego typu metoda produkowania życia ludzkiego jest forsowana w naszym społeczeństwie, pozostaje ona głęboko nieetycznym sposobem reprodukcji człowieka. In vitro nie tylko stanowi aprobatę dla manipulowania, zamrażania oraz niszczenia embrionów ludzkich, ale narusza też podstawowe znaczenie ludzkiej prokreacji, sprowadzając ją do czynności czysto wytwórczo-produkcyjnej.
Mówiąc prosto, nasze dzieci mają naturalne prawo powstawać w rezultacie prokreacji, a nie w efekcie procesu produkcyjnego. Mają one prawo do tego, aby przyjść na świat w wyniku personalnego, miłosnego kontaktu pomiędzy rodzicami, a nie w zimnym i bezosobowym środowisku probówek i szalek. Mają one prawo do bycia związanymi w sposób wyjątkowy, wyłączny i bezpośredni ze swoją matką oraz ojcem, którzy sprowadzili je na ten świat. In vitro ignoruje wszystkie te prawa przysługujące każdemu dziecku.
Drugim zastrzeżeniem co do wymiany mitochondrialnej u ludzi jest fakt, że wprowadziłaby ona rozłam w rodzicielstwie, ponieważ powstałe w ten sposób dzieci dziedziczyłyby materiał genetyczny z trojga rodziców. Matka i ojciec byliby głównymi dawcami DNA dziecka, dając mu je w swoich gametach, lecz małym przyczynkiem byłby również wkład jakiejś drugiej kobiety w postaci zdrowych mitochondriów, pochodzących z jej komórki jajowej. Można by więc powiedzieć, że zabieg ten osłabia rodzicielstwo, wprowadzając kolejnego rodzica, kolejną kobietę w proces prokreacji.
Należy zrozumieć, że w przebiegu wymiany mitochondriów nie tylko one zostają zamienione – z jajeczka drugiej kobiety pochodzą również wszystkie inne struktury komórkowe (poza jądrem i chromosomami). Innymi słowy, jedna z kobiet zapewnia dziecku DNA z jej własnych chromosomów, natomiast druga całą resztę: cały mechanizm działający wewnątrz komórki jajowej, włącznie z mitochondrium. W zasadzie więc na wadliwym jajeczku nie dokonuje się „naprawy”, ale raczej konstruuje się nowe, zastępcze, całkiem inne jajeczko, poskładane z części pochodzących od dwóch różnych kobiet. Powstała w ten sposób komórka jajowa tak naprawdę nie należy do żadnej z nich, a techniczne manipulacje rozszczepiają połączenie pomiędzy dzieckiem narodzonym ze sztucznie stworzonego jajeczka i każdą z „matek”. Dziecko pozostaje „odsunięte” lub „osierocone” przez obie kobiety biorące udział w tym procesie.
To, aby w przyszłości uzyskać „lek” na choroby mitochondrialne przekazywane dzieciom i dokonać tego w sposób etyczny, będzie od naukowców wymagać umiejętności naprawienia zmutowanego genu mitochondrialnego DNA, najlepiej jeszcze wtedy, gdy jajeczko znajduje się w jajniku, tak aby po owulacji danej parze udało się poczęcie i ciąża będące efektem normalnych związków małżeńskich.
Warto powtórzyć, że nasze komórki płciowe, zarówno męskie, jak i żeńskie, w wyjątkowy sposób wyrażają i zawierają w sobie naszą indywidualność, tożsamość i nasze rodzicielskie role. Komórek tych nie należy więc dawać czy sprzedawać innym, w całości lub na części, po to, aby powstały z nich dzieci. W szczególności wyjątkowość wpisana w ciało kobiety i jej system reprodukcyjny ulega pogwałceniu w momencie jej decyzji o oddaniu swoich komórek jajowych lub istotnego ich elementu na rzecz innej kobiety. Technika wymiany mitochondriów nie jest zatem, jak się popularnie uważa, rzeczywistym przypadkiem „uzdrowienia” lub „naprawienia” choroby. Jest ona przykładem ustanawiania całkowicie odmiennego systemu produkowania dzieci, który zawsze będzie przeciwny prawdziwemu porządkowi prokreacji potomstwa w małżeństwie.
Ks. dr Tadeusz Pacholczyk
Ks. dr Tadeusz Pacholczyk otrzymał doktorat w dziedzinie neurologii na Yale University i kontynuował pracę naukową na Harvardzie. Jest kapłanem diecezji w Fall River (Massachusetts) oraz dyrektorem do spraw nauczania i oświaty w Narodowym Katolickim Ośrodku Bioetycznym (National Catholic Bioethics Center) w Filadelfii. Zob.
www.ncbcenter.org
