Sympozjum „Oblicza Słowa”

W sobotę 24 stycznia 2009 r., w liturgiczne wspomnienie św. Franciszka Salezego – patrona dziennikarzy, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zorganizowała doroczne sympozjum naukowe. Tym razem tematem rozważań wybitnych prelegentów były Oblicza Słowa. Konferencji towarzyszył również panel dyskusyjny pt. Mity i manipulacje w przekazach informacyjnych o in vitro.

W krótkim wprowadzeniu do sympozjum Rektor-Założyciel WSKSiM, o. Tadeusz Rydzyk, przypomniał, że słowo jest narzędziem dialogu prowadzącego do komunii między ludźmi, a także do komunii z Bogiem. Cytując słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, o. Dyrektor przypomniał, iż ludziom potrzebne jest autentyczne słowo, które buduje, a nie dzieli. Takim słowem jest orędzie zbawienia, którego wszyscy winniśmy być świadkami.

Nauczanie Sługi Bożego Jana Pawła II dotyczące roli słowa w istniejącej rzeczywistości, przypomniała w swoim wystąpieniu prof. dr hab. Krystyna Czuba. Ojciec Święty uważał słowo za wielki dar Pana Boga dla człowieka. Dar, który pozwala rozumieć i pokazać rzeczywistość, ponieważ nie ma słowa, które nie byłoby rzeczywistością, jak również nie ma rzeczywistości niedającej się przekazać poprzez słowa. Prelegentka zaznaczyła, że Ojciec Święty w swoich encyklikach i homiliach kierowanych do wierzących przybliżał tę prawdę, że sam Bóg objawił siebie przez słowo i przekazuje je przez proroków, Chrystusa i Kościół. Jan Paweł II podkreślał wielokrotnie, że tylko Kościół jest strażnikiem i interpretatorem Słowa Bożego skierowanego do ludzi.
Prof. Krystyna Czuba wskazała na wielkie znaczenie prawdy w relacjach międzyludzkich. Jeżeli są one zakłamane czy konformistyczne, to człowiek zamyka siebie na drugiego człowieka, ale tym samym odbiera sobie wolność, stając się niewolnikiem własnych słów. – Prawda w relacjach ludzkich jest zawsze zobowiązaniem, jest powinnością absolutną – mówiła pani profesor. Dodała, że prawda i dobro są nierozerwalne, więc słowo musi służyć dobru. Człowiek jest odpowiedzialny za każde słowa, ponieważ rodzą one czyny i zawsze mają konsekwencje. Odpowiedzialność ta, tak podkreślana przez Ojca Świętego, ma różne płaszczyzny: polityczną, społeczną, prawną, etyczną, religijną i w nich musi się wyrażać.
Prelegentka zaapelowała do zgromadzonych w auli uczestników konferencji do dawania świadectwa prawdzie. Jako uczniowie Chrystusa musimy pamiętać, że nasze słowa nie mogą być słowami agitatorów czy propagandzistów. – Mamy być świadkami Chrystusa, gdziekolwiek jesteśmy -zaznaczyła pani profesor.

Problem manipulacji słowem podjął kolejny prelegent, ksiądz biskup dr Adam Lepa, członek Komisji ds. Śródków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. Jak zaznaczył, manipulowanie jednostką lub grupą ludzi za pośrednictwem słów osiąga dziś wysoką szkodliwość społeczną. Odbywa się ono w następstwie daleko posuniętego zinstrumentalizowania słowa.
Ksiądz biskup zdefiniował manipulację jako celowe i skryte działanie, poprzez które narzuca się jednostce lub grupie fałszywy obraz pewnej rzeczywistości. Nie można rozważać manipulacji poza kłamstwem, gdyż jedno przenika drugie. – Analiza tego zjawiska karze mówić dzisiaj o stylistyce kłamstwa, na którą składają się różnorakie środki językowe – mówił prelegent.
Ksiądz biskup Adam Lepa omówił następnie kilka najczęściej stosowanych technik manipulacji, do których należą m.in. powtarzanie, wyolbrzymianie, przemilczanie pewnych informacji, pomijanie istotnych wydarzeń poprzez tematy zastępcze, operowanie chwytliwymi hasłami i sformułowaniami eufemistycznymi.
Skutkiem działań manipulatorskich, a więc wykorzystania słowa wbrew jego istocie i powołaniu, są m.in. trudności w stawianiu diagnozy wobec przedstawionych faktów, zagrożenie indywidualności człowieka, doprowadzenie go do postawy oportunizmu a nawet serwilizmu. – Człowiek poddany długotrwałej manipulacji staje się podatny na zdalne sterowanie i nie ma już większego wpływu na rozwój własnego ja – zaznaczył ksiądz biskup.
Jak wobec tego obronić się przed manipulacją werbalną? Prelegent wskazał na konieczność przyjęcia postawy konstruktywnego sprzeciwu. Przeciwstawiać się manipulacji tzn. poznawać jej mechanizmy, ujawniać ją i przestrzegać przed nią innych.
Na koniec ks. bp Adam Lepa udzielił kilku rad, jak skutecznie oprzeć się manipulacji. Należy m.in. więcej czytać, trzeźwo myśleć, a mając świadomość własnej słabości modlić się do Ducha Świętego, którego pomoc jest niezastąpiona.

Słowo „godność” w propagandzie politycznej XXI wieku – to tytuł ostatniego referatu, który wygłosił prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. W swoim wystąpieniu pan profesor podzielił się z uczestnikami sympozjum gorzką refleksją na temat wykorzystywania pojęcia godności do różnych, jakże często egoistycznych i szkodliwych społecznie interesów. Prelegent zauważył, że obecnie lansuje się pewną godnościową ideologię, której cele deklarowane niekoniecznie pokrywają się z prawdziwymi. Życie godne rozumie się, jako życie wygodne. – W takim pojęciu żyć godnie to zarabiać i konsumować w biednym kraju, jakim jest Polska, tyle samo ile zarabiają i konsumują ludzie w krajach bogatych, takich jak Szwecja czy Francja – mówił pan profesor. W związku z tym żądania w imię godności rozbrzmiewają obecnie od wielu grup zawodowych. Jak zauważył prelegent, godnościowy zapał mas bierze się z tego, że godność stała się chytrą przykrywką dla ludzkiej zachłanności i poręczną dźwignią dla różnych politycznych wichrzycieli i kombinatorów.
Zdaniem prof. Wolniewicza ideologia godnościowa składa się z dwóch elementów. Po pierwsze, godność ludzką ujmuje się w niej jako zbiór czyjś uprawnień, co daje podstawę do roszczeń. Po drugie, istnieje jeden adresat roszczeń – państwo. Według tej ideologii urzędnik staje się stróżem i gwarantem ludzkiej godności. – W ten sposób ideologia godnościowa okazuje się być jeszcze jedną maską etatyzmu, czyli ideologią kasty urzędniczej, która wszelkimi drogami prze do władzy absolutnej – podkreślił prelegent.
Profesor Wolniewicz przestrzegł, że należy odrzucić roszczeniowe pojęcie godności – Nasza godność do niczego nas bowiem nie uprawnia, nie daje tytułu do żadnych roszczeń ani żądań. Ona nas jedynie do czegoś zobowiązuje. A ściślej: ona nam na coś nie pozwala – mówił. Dodał, że każdy sam jest stróżem swojej godności i tylko od niego ona zależy.
Prelegent podkreślił też niebezpieczeństwo totalizmu polegającego na tym, że władzę świecką i duchową skupia się w jednym ręku, a jej wykonawcą są sądy. Równowaga pomiędzy tymi dwoma władzami jest zachwiana na rzecz władzy świeckiej – A wszystko to idzie pod sztandarami walki z wszelką dyskryminacją i w imię obrony ludzkiej godności – przestrzegł prof. Wolniewicz.

Sympozjum towarzyszył panel dyskusyjny, na którym zaproszeni prelegenci wykazywali obecność mitów i manipulacji słowem prawdy we współczesnym przekazie informacyjnym o metodzie in vitro.

Ks. abp Henryk Hoser, pasterz kościoła warszawsko-praskiego, mówił o wyraźnym stopniu dezinformacji w medialnej debacie nad metodą sztucznego zapłodnienia. Fakty dotyczące in vitro podawane są w sposób nieprawdziwy i zmanipulowany. – Debata stara się skierować uwagę na opinie utrzymujące, że ciało ludzkie jest ciałem zwierzęcym, nie stanowi ekspresji ludzkiej osoby, tylko może być przedmiotem technicznych ingerencji, tym bardziej, że techniki rozrodu, które są w tej chwili stosowane w stosunku do człowieka, były pierwotnie stosowane w obrębie zootechniki – mówił ksiądz biskup, dodając, że zacieranie granic prawdy jest dziełem mass mediów reprezentujących pewne środowiska. Natomiast dziennikarze, którzy nie są specjalistami w dziedzinie biotechnologii, w celu przedstawienia swoich racji używają daleko idących skrótów i uproszczeń. Fakt ten niezwykle utrudnia całą debatę o metodzie in vitro.

Lek. med. Maciej Barczentewicz podkreślał, że nadal istnieje problem niezdefiniowania czym jest życie i w którym momencie się ono zaczyna. Tymczasem nie powinno to podlegać dyskusji, bo życie zaczyna się w momencie poczęcia, więc wszystko co się dzieje po poczęciu jest manipulowaniem, działaniem wymierzonym przeciwko życiu.

Ks. prof. F. Longschamps de Berier z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaznaczył, że dzisiaj nie ma żadnych regulacji prawnych wobec fali realnych zagrożeń, takich jak traktowanie przedmiotowe ludzkiego życia, jak tworzenie hybryd (organizmów tworzonych z komórek ludzkich i zwierzęcych), czy eugenicznej selekcji. Należy jednak pamiętać, że politycy nie mogą uniknąć odpowiedzialności za podjęcie działań zmierzających do prawnych regulacji działań podejmowanych w początkowych fazach życia ludzkiego. Kościół w tej sprawie nie zamierza zastępować państwa we wskazaniu konkretnych regulacji prawnych, ale przypomina o podstawowych wartościach, zwłaszcza o poszanowaniu życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci.

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej już po raz ósmy zorganizowała doroczną konferencję z cyklu „Oblicza…”. Transmisję z tego wydarzenia przeprowadziła Telewizja Trwam.


Agnieszka Janczewska
drukuj