Wstydliwy temat
26 proc. polskich dzieci żyje w ubóstwie. Taka informacja znalazła się w raporcie przygotowanym przez Komisję Europejską. Polska wraz z Łotwą należą do tych krajów Unii Europejskiej, w których żyje najwięcej ubogich dzieci. Co czwarte dziecko w naszym kraju przebywa w rodzinie, której dochód jest mniejszy niż 60 proc. średniego dochodu gospodarstwa domowego.
Informacja ta poruszyła media i wywołała żywą dyskusję nad tym, w jaki sposób powinniśmy zareagować na ten problem. W swoich wypowiedziach przedstawiciele władz i partii politycznych podkreślali, że obecne smutne statystyki są owocem zaniedbań i unikania problemu w latach poprzednich. Zauważali, że dane te pochodzą tak naprawdę z roku 2006, a więc z czasu, gdy bezrobocie było stosunkowo wysokie i nie wprowadzono żadnych rozwiązań systemowych służących wzmocnieniu ekonomicznemu rodzin. Wielu polityków uważa, iż obecna koniunktura na rynku pracy oraz ulgi prorodzinne spowodowały obniżenie liczby dzieci żyjących w ubóstwie o 2-4 proc. (w stosunku do roku 2006).
Postawiono wiele pytań, a wśród nich zwłaszcza to: dlaczego wzrost gospodarczy, zmniejszenie bezrobocia oraz inne pozytywne przemiany społeczno-gospodarcze nie sprawiają, że wszystkie rodziny, a w nich dzieci, mogą cieszyć się ich owocami?
Przede wszystkim przyczyny biedy dzieci należy szukać w trudnościach ekonomicznych, jakie przeżywają rodziny dotknięte bezrobociem, gdzie dwoje lub jedno z rodziców nie posiada stałego źródła zarobkowania. Trudności ekonomiczne mają również rodziny, w których są osoby przewlekle chore lub niepełnosprawne. Biedę odczuwają dzieci żyjące w rodzinach dysfunkcyjnych – w których poważnym problemem jest uzależnienie od alkoholu. Także rodziny niepełne, gdzie ciężar utrzymania i wychowania potomstwa spoczywa na jednej osobie, nie są w stanie zapewnić dzieciom należytego statusu materialnego. W Polsce z poważnymi problemami materialnymi borykają się często rodziny wielodzietne.
Biedne rodziny nie mogą pozwolić sobie na zakup dla swych dzieci lepszej żywności i odzieży. Nie mogą często zapewnić im nawet godziwych warunków mieszkaniowych (własnego kąta do nauki i zabawy), korepetycji, książek i pomocy naukowych, rozwijających zabawek. Bieda – będąca źródłem frustracji rodziców – przyczynia się do tego, że stają się niewydolni wychowawczo. Często niezrównoważeni emocjonalnie przenoszą swe negatywne uczucia na dzieci, zaniedbują je. Nie potrafią nawiązać z nimi emocjonalnych głębszych więzi. Bywa, że wtedy pojawia się przemoc wobec potomstwa.
Nowe zjawiska społeczne
Niestety, w Polsce nasila się, inspirowane biedą i brakiem rodzicielskiej troski, smutne zjawisko dzieci ulicy. Zaniedbane przez rodziców dzieci znajdują swe miejsce na ulicach nie tylko wielkich miast, ale i miasteczek. Szukają wsparcia u rówieśników, równie zagubionych, zbuntowanych i bezideowych jak oni. Ideałem staje się dla nich przeżycie kolejnego dnia bez zastanawiania się nad tym, co będzie jutro. Dzieci te często wagarują, gdyż nie odnajdują się w środowisku szkolnym, gdzie spotykają się z wygórowanymi wymaganiami oraz obojętnością. Bywa, że przez wiele dni lub tygodni opuszczają zajęcia lekcyjne bez jakiejkolwiek reakcji rodziców i nauczycieli. Młodzi ludzie powszechnie używają wulgarnych wyrażeń, zachowują się agresywnie wobec dorosłych, demonstracyjnie łamią podstawowe normy współżycia społecznego. Ułatwia to fakt, że świat dorosłych nie wypracował skutecznych metod reagowania na takie postępowanie. Poważnym problemem wśród nastolatków staje się nadużywanie alkoholu i uzależnienie od różnych używek.
Coraz częstszym zjawiskiem wśród dzieci i młodzieży jest przestępczość. To prawda, że przestępcami zostają nie tylko dzieci z rodzin przeżywających trudności materialne. Wielu przestępców pochodzi z rodzin dobrze sytuowanych materialnie, ale niewydolnych wychowawczo. Niemniej jednak ubóstwo materialne i duchowe sprzyja wstępowaniu na drogę konfliktu z prawem. I nie chodzi tutaj wcale o drobne przestępstwa, takie jak kradzieże w supermarkecie czy szatni szkolnej. Statystyki policyjne odnotowują wzrost liczby poważnych przestępstw: pobicia, rabunki, wymuszenia, nawet morderstwa.
Upokorzeni ubóstwem
Doświadczanie biedy przez dzieci i ograniczeń oraz upokorzeń, jakie rodzi, oznacza porażkę współczesnych społeczeństw. Stanowi „bombę z opóźnionym zapłonem”, gdyż jest zapowiedzią poważnych konfliktów społecznych. Marginalizowane dzieci i młodzież żyją w poczuciu frustracji, bezsensu, przypadkowości oraz braku perspektyw poprawienia swego losu. Bieda doświadczana w dzieciństwie nie pozostaje bez konsekwencji dla rozwoju człowieka. Oznacza bowiem nie tylko niemożność zaspokojenia obecnych potrzeb materialnych, kulturowych, duchowych, ale może prowadzić do zaburzeń w procesie rozwoju fizycznego i psychicznego oraz zdolności nawiązywania relacji społecznych. Bieda oznacza trudniejszy start w dorosłe życie: gorszy dostęp do edukacji, zdobycia zawodu i lepiej płatnej pracy. Oznacza również utrudnienia w dostępie do dóbr kultury i związane z nimi ograniczenia w rozwoju kulturowym i duchowym.
Dzieciom trzeba pomóc
Drogą do poprawy sytuacji nie jest utyskiwanie na to, że jest źle. Trzeba szukać odpowiednich rozwiązań. Jest to zadanie przede wszystkim dla państwa, które może poprzez sensowną politykę prorodzinną i edukacyjno-wychowawczą stworzyć warunki do ograniczenia niekorzystnych społecznie zjawisk. Zdajemy sobie sprawę z tego, iż apele, jednorazowe akcje czy też pomoc doraźna niewiele zmienią. Mogą pomóc złagodzić skutki negatywnych zjawisk społecznych i zaniedbań, ale nie rozwiążą poważnych problemów świata młodych. Mapa tych problemów, ich źródła i skutki są powszechnie znane. Trzeba tylko, aby odpowiedzialni za życie społeczne znaleźli wolę do ich rozwiązywania.
Nie wystarczą jedynie pieniądze – przeznaczone na polepszenie sytuacji materialnej rodzin i dzieci w nich żyjących. Trzeba wziąć odpowiedzialność za trudny proces wychowania dzieci i młodzieży i wspomóc w tym dziele rodzinę. Oznacza to konieczność współpracy rodziny, państwa i Kościoła.
Nasze społeczeństwo nie może osłabiać autorytetu rodziców, nauczycieli i wychowawców. Wręcz przeciwnie. Potrzebna jest praca wychowawcza, odważne ukazywanie młodym ludziom ideałów i perspektyw lepszego życia, którego wyznacznikiem będzie nie tylko polepszenie kondycji materialnej, ale także rozwój intelektualny i duchowy. Potrzeba determinacji, by zająć się młodzieżą, a nie tylko patrzeć na to, jak żyje.
– W ostatnich dziesięcioleciach bardzo dużo uwagi władze państwowe poświęciły walce z ubóstwem wśród dorosłych oraz polepszeniu warunków życia osób w średnim wieku – mówi ks. Marian Subocz, dyrektor Caritas Polska. O istnieniu biedy wśród dzieci niewiele mówiono. Nie prowadzono również kompleksowych badań naukowych tego zjawiska. Brakuje rzetelnych opracowań, w jaki sposób dzieci i młodzież przeżywają biedę. Jest ona problemem wstydliwie ukrywanym i pomijanym milczeniem przez polityków. Chociaż w ostatnich latach wzrosła liczba dzieci i młodzieży wśród ludności biednej, to nie wypracowano skutecznych sposobów wyhamowania tego zjawiska.
– Caritas Polska stara się przychodzić z pomocą dzieci i młodzieży. Wakacyjna Akcja Caritas, dożywianie dzieci w szkołach, Program „Skrzydła”, wspieranie leczenia i rehabilitacji dzieci oraz zakup podręczników i wyprawek szkolnych – to tylko niektóre z inicjatyw, jakie od dłuższego czasu podejmujemy na rzecz dzieci. Zdajemy sobie sprawę z tego, że potrzebna jest sensowna polityka ze strony władz państwowych oraz zaangażowanie Kościoła i całego społeczeństwa, aby zapewnić dzieciom ubogim równy start życiowy i sprawić, że bieda przestanie być dziedziczona z pokolenia na pokolenie – twierdzi ks. Subocz.
ks. Zbigniew Sobolewski
