Ocalić kresowe dziedzictwo

Instytut Kresowy w Warszawie nadal działa. Decyzja o kontynuowaniu jego prac jest wyraźnym wskazaniem, że tematyka kresowa zasługuje na odrębną instytucję, która nie tylko zajmie się gromadzeniem materiałów, ale będzie także nowoczesnym ośrodkiem nauczającym o Kresach i miejscem spotkania młodych kresowiaków.

Od kilku miesięcy ważyły się losy Instytutu Kresowego w Warszawie, któremu przeciwni byli radni LiD i część radnych PO. Najpierw poprzez sukcesywne ograniczanie środków finansowych starano się sparaliżować pracę tej placówki, w końcu przygotowana została uchwała o połączeniu Instytutu Kresowego z Domem Spotkań z Historią Fundacji „Karta”. W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu Rady Miasta Stołecznego Warszawy zaledwie jednym głosem wycofano z porządku obrad uchwałę o likwidacji Instytutu. Zdaniem dyrektora Instytutu Kresowego dr. Roberta Wyszyńskiego, stało się to dzięki szerokiej akcji środowisk kresowych.

– Odchodzi pokolenie kresowe, bezpowrotnie traci się ich dorobek, a powinien on zostać zebrany, opracowany i w ten sposób uhonorowany. Najważniejsze jest, aby móc stworzyć pewną płaszczyznę łączącą starsze pokolenie z młodym pokoleniem – mówi dr Wyszyński. Dyrektor Instytutu zwraca uwagę, iż Kresy nie mogą być elementem rozgrywek politycznych. – Nie można powiedzieć, że historia Polski należy tylko do jednej partii. To tak jakby Ponary przynależały do jednej partii, a Katyń do drugiej. Niestety, Instytut Kresowy był takim przedmiotem rozgrywki – stwierdza.

– Ziemie kresowe przyniosły ogromny dorobek Polsce: kulturalny, gospodarczy, patriotyczny. Jeżeli byśmy o tym zapomnieli, to utracilibyśmy go bezpowrotnie. Czas, niestety, jest wrogiem pamięci. Dlatego dobrze, że Instytut Kresowy nadal działa – mówi prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesław Cywiński. Zwraca uwagę, że w Niemczech jest ponad 30 podobnych instytutów dotyczących tzw. ziem utraconych. Czesław Cywiński podkreśla, iż Instytut Kresowy powinien zaopiekować się zbiorami, które znajdują się za granicą.

W liście Federacji Organizacji Kresowych w obronie Instytutu Kresowego przesłanym prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz zwrócono uwagę, że zachowanie dziedzictwa duchowego i materialnego w celu przekazania go nowym pokoleniom jest narodowym obowiązkiem, gdyż nie można zrozumieć, czym jest polskość, bez wiedzy o Kresach. – Tematyka ta jest tak obszerna, a ludność kresowa rozproszona po całej Polsce, dlatego uważam, że podobnych instytutów powinno powstawać więcej – zaznacza Tomir Sołtan, prezes Federacji Organizacji Kresowych. Robert Wyszyński uważa, iż pomysł, aby podobne Instytuty Kresowe powstawały również w innych częściach kraju, jest słuszny. – Dotarcie do środowisk kresowych na Śląsku czy na Pomorzu jest bardzo utrudnione. Takie instytuty powinny powstawać w miarę potrzeb i w miarę możliwości, gdy pojawią się w jednostkach samorządowych takie inicjatywy – twierdzi dyrektor.

Zygmunt Mogiła-Lisowski, prezes Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, przypomina, że w Warszawie mieszka około 400 tys. osób wywodzących się z rodzin kresowych. – Chcielibyśmy zgromadzić dokumentację rodzin kresowych, które mieszkały i mieszkają w Warszawie, opisać ich działalność powojenną dla Polski – dodaje.

Helena Pasierbska ze Stowarzyszenia Rodzina Ponarska podkreśla, że już w samej nazwie „Instytut Kresowy” zawarta jest ekspresja narodowa ważna dla każdego Polaka. – Nie chodzi tu o preferowanie Instytutu jako obszaru geograficznego dawnego państwa polskiego, lecz o utrwalenie wartości i tradycji narodowych kultywowanych od XIX wieku przez znane postaci zarówno w życiu politycznym, jak i w literaturze. To na Kresach i o Kresach pisali nasi wieszczowie: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Kornel Ujejski, Władysław Syrokomla i wielu innych. To z Kresów pochodził Józef Piłsudski, którego serce pozostało w Wilnie. Tam w czasie II wojny światowej pozostały prochy tysięcy poległych w bitwach z Niemcami i Sowietami. Instytut Kresowy ma za zadanie szerzenie o tym wiedzy. Choć świadkowie Kresów będą odchodzić, to jednak Instytut pozostanie i będzie upowszechniał prawdę o historii Kresów – podkreśla pani Pasierbska.

Tadeusz Maciejkianiec, prezes Studenckiej Międzyuczelnianej Organizacji Kresowiaków, zwraca uwagę na znaczenie przekazywania wiedzy o Kresach. – Instytut powinien przede wszystkim edukować, mówić o tym, że na Kresach dawnej Rzeczypospolitej nadal mieszkają Polacy. Żeby nie było takich określeń, że „Rusek przyjechał z Wilna, Grodna czy z Lwowa”, ale że przyjechał Polak i rodak. Mam nadzieję, że w przyszłości Instytut zajmie się działalnością wspomagającą Polaków na Wschodzie. Myślę też, że Instytut jest bardzo dobrym miejscem spotkań młodych ludzi, którzy przyjechali do Polski na studia.


Joanna Kozłowska
drukuj