Rozważania wielkopostne: KTO Z WAS SIĘ MNIE DOTKNĄŁ?
Mam w Ewangeliach
takie dwie panie (więcej),
które mnie zaskakują
swoją wiarą.
Ta pierwsza cierpiała na krwotok.
I myślała sobie: żebym choć mogła
dotknąć skraju Jego szaty,
to będę zdrowa.
Tłum był duży, ona słaba,
ale przecisnęła się
i dotknęła frędzli Jezusowego płaszcza.
Pan Jezus się zatrzymał
i zapytał:
Kto z Was się Mnie dotknął?
Apostołowie myśleli, że to żart.
Tyle ludzi tłoczy się do Ciebie,
a Ty pytasz: Kto się Ciebie dotknął.
Kobiecina zdrętwiała,
a Nauczyciel pytał stanowczo:
Ale kto z was
dotknął się Mnie z wiarą?
Ja!
To wróć szczęśliwa do domu.
Wiara Twoja Ciebie uzdrowiła.
Płakała.
Siostro, chciałbym, żebyś kiedyś
mogła dotknąć Pana Jezusa
w Najświętszym Sakramencie.
A jak ksiądz to przeżywa?
Niestety, przyzwyczaiłem się,
ale pamiętam,
gdy zostałem diakonem
i mogłem pierwszy raz dotknąć,
wziąć w rękę Komunię Świętą
– Ciało Pańskie.
Ręka mi drżała
serce mocniej biło.
Przecież to Pan i Bóg mój.
Mam też drugą panią
i zdaje mi się,
że jest do mamy podobna.
Dowiedziała się, że Pan Jezus
jest w okolicy Tyru i Sydonu.
Poszła więc przez granicę
i biegła za Panem Jezusem,
krzycząc:
Panie, dziecko moje umiera!
Przyjdź, możesz je uzdrowić.
Apostołowie uciszali kobietę,
ale nic nie pomogło.
Więc Pan Jezus jej wytłumaczył:
Słuchaj, Ty jesteś cudzoziemką.
Ja przyszedłem tylko
do synów Izraela.
Nie mogę więc brać
synowskiego chleba
i rzucać go psom.
Powinna się obrócić na pięcie
i powiedzieć: Myślałam,
żeś miłosierny i dobry.
Tyś taki sam jak wszyscy.
Ja nie chcę od Ciebie bochenka chleba.
Daj to tym Żydom,
niech się najedzą.
Tylko zobacz, jak oni jedzą.
Ile okruszyn jest pod ich stołem.
Pozwól pozbierać je szczeniętom.
Boże!
Chyba i Pan Jezus miał łzy w oczach,
bo powiedział słuchającym:
Ja takiej wiary wśród Was
nie spotkałem.
Idź do domu.
Niech Ci się stanie tak,
jak uwierzyłaś.
Stało się!
ks. bp Józef Zawitkowski
