Nienawiść w przebraniu „Gazety Wyborczej”

Kłamliwa propaganda, wzbudzająca nienawiść do Kościoła, a szczególnie do zgromadzenia redemptorystów, tworzona dziś w zaciszach redakcji antykatolickich mediów, zwłaszcza „Gazety Wyborczej”, do złudzenia przypomina oszczerstwa i kampanie prowadzone w XVIII wieku wobec jezuitów, do momentu kasacji tego zakonu. „Jeśli chcesz zobaczyć, co jest najbardziej święte w świecie, zwróć uwagę na to, co jest najbardziej prześladowane” (abp Fulton Sheen). „Uderzą w pasterzy, a rozproszą się owce”. Wyciągajmy wnioski z historii; nie wierzmy oszczercom.

Według rewelacji „Gazety Wyborczej”, jej dziennikarze dotarli do znalezionych w spalonym samochodzie Julii Pitery dokumentów dotyczących wydzierżawienia przez ojca Tadeusza Rydzyka gruntu pod rozbudowę centrum edukacyjnego na obrzeżach Torunia. Nie przez przypadek na podstronie internetowej „GW” znalazły się nagłówki umieszczone jeden pod drugim: „Ubywa słuchaczy Radia Maryja”, „Ojciec Rydzyk: rząd chce nas zniszczyć”, „Policja tropi podpalacza auta Pitery”, „Redemptoryści: dzierżawimy port zgodnie z prawem”, „Dlaczego spłonął samochód Pitery?”. O ile pierwszy z tych tekstów to obsesyjne życzenie gazety, o tyle pozostałe mają sprawić wrażenie, że to ojciec Rydzyk zlecił podpalenie, aby ukryć „swoje interesy” (sic!). Wszystko w tle oszczerczego artykułu autorstwa Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego: „Rydzyk bierze port”, w którym autorzy ubolewają nad rozbudową kompleksu akademickiego w miejscu starego portu drzewnego. („Wyborcza” nie interesowała się tym terenem, gdy leżał odłogiem!) Artykuł z tryumfalnym podtytułem: „W spalonym aucie Julii Pitery były dokumenty, które ukazują, jak o. Rydzyk przejmuje port na Wiśle. Papiery ocalały i trafiły w nasze ręce. Poszliśmy ich śladem” („GW”, wyd. internetowe, 15.12.2007). Tekst, liczby, nazwiska mają służyć oczywiście wrażeniu, że coś „musiało być na rzeczy”. Tuż obok, ni stąd, ni zowąd, klipy wideo: „Auto minister Pitery spłonęło…”, „16. urodziny Radia Maryja”. Czy znajdzie się choć cal etyki dziennikarskiej w tej gazecie?

Nie zdziwię się przy tym, gdy „Wyborcza” oskarży założyciela Radia Maryja o globalne ocieplenie naszej planety, mimo właśnie proekologicznej inicjatywy, bojkotowanej przez ideowych faworytów „GW”. Z sarkazmem wypowiedział się jeden internauta: „brakuje jeszcze oskarżeń pod adresem ojca Rydzyka o zesłanie stonki ziemniaczanej”, o co komuniści oskarżali Amerykanów w latach 50.


Bez szacunku dla czytelników


Trudno o bardziej prymitywne chwyty i manipulacje dające dowód braku szacunku „Gazety Wyborczej” wobec czytelnika. Czy redakcja „GW” sama jest w stanie uwierzyć w takie insynuacje co do osoby duchownej? No cóż, a może „każdy sądzi po sobie” i „wie, na co go stać”, jak mówi trafne powiedzenie. Zdemaskowany współpracownik SB Lesław Maleszka („Ketman”), który donosił do bezpieki także po zamordowaniu swojego przyjaciela Stanisława Pyjasa, to jeden z filarów „Gazety Wyborczej”. Ile takich rodzynków nadal pracuje dla pisma, którego niechęć do lustracji w 1992 roku przybrała postać furii?

To jednak nie żarty, to rzucone pomówienia najcięższego kalibru. To odbieranie dobrego imienia zakonnikowi – osobie duchownej Kościoła katolickiego, poprzez sugerowanie udziału w sprawstwie przestępczych czynów, typowych właśnie dla służb specjalnych rodem z PRL. Równie perfidne kalumnie rzucała esbecja na ks. Jerzego Popiełuszkę i wielu innych działających dla dobra Polski i Kościoła. Księża prześladowani byli m.in. za „nielegalną” budowę kościołów, a mechanizm zarzucania „nadużyć” był bardzo podobny.

Czy redaktorzy „GW” nie zauważyli, że tym razem przegięli? Oprócz dowodu swojej nienawiści okazali się śmieszni w tworzeniu paranoicznych faktów prasowych. Coraz częściej słyszę wśród dotychczasowych czytelników tej gazety krytyczne sądy odnośnie do jej wiarygodności. Wypisywanie powyższych bredni świadczy o lekceważącym stosunku dziennikarzy „GW” do słowa pisanego. Czego jednak nie poświęcą, włączając własną reputację, by czegoś nie zamieszać wokół „sprawy Radia Maryja”. („Sprawa” oczywiście istnieje tylko w środowiskach wrogich Radiu Maryja.)


Temat zastępczy – podpalenie samochodu Pitery


Warto przypomnieć, bo fakt ten może umknął uwadze, że podpalenie samochodu minister Pitery miało miejsce w przeddzień (3.12.2007) publikacji przez IPN kolejnego katalogu osób pełniących funkcje publiczne i informacji na temat ich związków z komunistycznym aparatem represji. Wśród ujawnionych tajnych współpracowników przestępczych służb specjalnych PRL byli także politycy Platformy Obywatelskiej. Media skoncentrowały się jednak na temacie zastępczym i dość efektownym – może tym sposobem chciały odwrócić uwagę od osoby m.in. Kazimierza Kutza, który w stanie wojennym podpisał „lojalkę” i „w nagrodę” został zwolniony z obozu dla internowanych.

Jakim cudem jednak zachowały się papierowe dokumenty, skoro samochód Julii Pitery „spłonął”? A jeśli nawet, to czy minister Pitera ma w swoim zwyczaju trzymanie dokumentów państwowych w prywatnym samochodzie pozostawionym pod domem? W takim razie jest osobą nieodpowiedzialną, czyli nie nadaje się na stanowisko, które zostało jej powierzone. Na marginesie sprawy samochodu Pitery dziennikarze „Gazety Wyborczej” wyprodukowali kryminalną historyjkę z ojcem Rydzykiem w roli głównej. Wszystko kojarzy im się z jednym…


Prywatne priorytety minister Pitery


Czym zajmuje się pani minister zaledwie kilka dni po objęciu funkcji sekretarza stanu w kancelarii premiera i pełnomocnika rządu ds. walki z korupcją? Walką z korupcją czy raczej polowaniami według sceniariuszy pisanych w redakcji przy Czerskiej na najbardziej zaangażowane w tworzenie dobra osoby duchowne? Na twórcę katolickiego Radia, które jako jedyna stacja w pełni wypełnia warunki koncesji; twórcę szkoły kształcącej patriotycznie młodzież; twórcę wielu innych dzieł służących bezinteresownie Polakom? Dzieła te nie idą po linii liberalno-lewicowej, ale ponoć miało żyć się lepiej. Wszystkim – również katolikom.


Walka z całym Kościołem


Nie o samą tylko osobę ojca Tadeusza Rydzyka chodzi w obecnej nagonce, w której oprócz ateistycznych mediów, co przykre, bierze udział rząd polski, włączając w to metody administracyjne. Chodzi o coś więcej niż o nienawiść tychże środowisk do skromnego ojca redemtorysty, Radia i dzieł przez niego stworzonych. To walka bezbożnej cywilizacji reprezentowanej przez ateistyczną „Gazetę Wyborczą”, TVN i ich ideologicznych popleczników ze świadomością katolicką i całym Kościołem. Stąd demoniczna wściekłość tych środowisk, przeplatana „miłością” pewnych polityków. Do czasu.


Andrzej Lewandowicz
drukuj