Radio Maryja dobre na wszystko

Radio Maryja jest dobre na wszystko. W różnych okresach życia ma się różne potrzeby i dlatego inne walory Radia Maryja wydają się ważniejsze w jednym okresie, a inne w drugim. Słuchając Radia Maryja, robi się postępy i nigdy nie stoi się w miejscu

Z Beatą Duncan-Jones, słuchaczką Radia Maryja z Londynu, rozmawia Katarzyna Cegielska

Pani Beato, kiedy i w jakich okolicznościach zetknęła się Pani z Radiem Maryja?

– Radia Maryja zaczęłam słuchać w bardzo trudnym dla mnie okresie – wielkiego dołka w pracy. Jestem osobą, która lubi maksymalnie wykorzystywać swój talent i angażować się w sprawy dla ulepszania świata. Mam bardzo wąską specjalizację, a pomysłów dużo, dlatego w swojej dziedzinie torowałam drogę rozwoju i miałam wiele konkretnych osiągnięć. W pewnym jednak momencie zmieniły się układy w pracy, im więcej robiłam i odnosiłam większe sukcesy, tym mocniej dostawałam po głowie. Były to tortury, które trwały kilka lat. Może dlatego tak identyfikuję się z Radiem Maryja i Ojcem Dyrektorem. Robi wspaniałe rzeczy, a jest niesprawiedliwie piętnowany przez ludzi, którzy przecież powinni go wspierać. W lecie 2000 r. zaczęłam odmawiać Różaniec z Radiem Maryja, chociaż na początku z pewnego rodzaju zakłopotaniem. Nigdy przedtem nie odmawiałam tej modlitwy. Tego roku wygrałam konkurs na referat na międzynarodowej konferencji, ale z powodu coraz bardziej intensywnych dołków psychicznie nie byłam w stanie przygotować się do niej. Więc chwyciłam za różaniec niczym za koło ratunkowe. Nie muszę mówić, że mój wykład był rewelacją, a sytuacja w pracy uległa poprawie.

Skąd dowiedziała się Pani o Radiu Maryja?

– Od mojej siostry Uli, która stoi za wieloma moimi poczynaniami na rzecz Radia Maryja. Będąc w Polsce na wakacjach, budziłam się, słysząc Godzinki, a że lubię tego rodzaju śpiew, zatęskniłam za tym w Anglii. U znajomych widziałam transmisję wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w polskiej telewizji, czego nie mogłam zobaczyć w angielskiej. I tak jedna sytuacja wiodła do drugiej, założyłam antenę satelitarną i mogłam zacząć słuchać Radia.

W jaki sposób Radio Maryja wpłynęło na Pani życie na obczyźnie?

– Radio Maryja jest dobre na wszystko. W różnych okresach życia ma się różne potrzeby i dlatego inne walory Radia Maryja wydają się ważniejsze w jednym okresie, a inne w drugim. Słuchając Radia Maryja, robi się postępy i nigdy nie stoi się w miejscu. Z czasem, słuchając Radia Maryja, zauważyłam, że zaczęłam się lepiej czuć w Anglii. Przyjechałam tutaj w roku 1972 i im więcej lat mijało, wcale nie było lepiej, bo nigdy nie miałam poczucia, że jestem w domu. Dopiero dzięki Radiu Maryja to się zmieniło. Nastała zdrowa równowaga pomiędzy mną – Polką, a mną – Angielką, poprawił się także mój język polski.

Radio Maryja wpływa poprzez Panią także na osoby z rodziny i bliskiego otoczenia…

– Jestem samotnym rodzicem i – jak mówię – Radio Maryja jest brakującym rodzicem w mojej rodzinie. W niepełnej rodzinie występuje wiele problemów, które samemu trudno pokonać. Na obczyźnie, zwłaszcza w Anglii, nie ma nikogo, kto by wspierał rodzica w wychowaniu dziecka. W szkole nie wychowują, tylko edukują, a znajomi bardzo uważają, aby się nie wtrącać. Wtedy dziecko nie słyszy od innych osób, że mama ma rację. Również nikt z dorosłych z otoczenia nie upomina, nie zachęca do jakichś przedsięwzięć, szczególnie mężczyźni uważają, aby nie pomagać ze względu na ewentualne posądzenia o niecne zamiary. Na obczyźnie nie ma cioci, babci, kuzynów ani nawet naturalnych sąsiadów, bo kiedy dziecko jest małe, wozi się je samochodem na z góry zorganizowane zajęcia lub umówione spotkania ze znajomymi w innej dzielnicy. Programy telewizyjne, nawet te dla dzieci, są hałaśliwe i naszpikowane treściami, przed którymi rodzic chciałby uchronić swoje dziecko.

Kiedy zaczęliśmy u nas odbierać Radio Maryja, zauważyłam, że mówi się tam właśnie to, co chciałabym, by usłyszała moja córka. Mało tego, wiem, że jeśli córka przez cały dzień będzie słuchać Radia Maryja, mogę być spokojna, że nawet w audycjach dla dorosłych nie usłyszy nic, czego nie powinna. Moja córka sama włączała lub wyłączała swoją uwagę i tak nauczyła się niektórych modlitw i poznała inne podejście do spraw, które znała ze szkoły, z otoczenia, z kolorowych magazynów etc. Dzięki Radiu Maryja dostała pewnego rodzaju odtrutkę wobec spraw, przed którymi i tak nie mogłam jej osłonić. Są to konkretne sprawy wzięte z życia, w których Radio Maryja okazuje się być pomocne. U innych osób będą to oczywiście inne problemy, ale jedno jest pewne, że każdy uzyska pomoc, stając się słuchaczem Radia Maryja. Wynika to z modlitwy i postępu duchowego, który przychodzi.

Radio Maryja pomaga zatem zmienić życie zewnętrzne i duchowe…

– Wraz ze słuchaniem Radia Maryja wzrosło moje zaangażowanie w Kościele i w praktykach religijnych. Robię rzeczy, których nigdy bym się nie spodziewała, że będę robić. Na przykład prowadzę Różaniec, czytam lekcję na Mszy Świętej, układam modlitwę wiernych.

Jak zareagowały na tę zmianę osoby z Pani otoczenia?

– Na początku mojej działalności martwił mnie stosunek ludzi do mnie. Natychmiast zakładali, że jestem jakąś świętą osobą, podczas gdy jestem taka sama jak każdy inny. To, że Pan Jezus przyszedł zbawić grzeszników, a nie tych, którzy dobrze się mają, dało mi poczucie pewności, że mogę pomagać Radiu Maryja, co jest wielką łaską Bożą. Jeśli coś mi dobrze idzie, to tylko dzięki posłudze ojców, sióstr i świeckich prowadzących Radio Maryja.

Czego życzy Pani Radiu Maryja w XVI rocznicę powstania?

– To jest fenomen, że tylu ludzi angażuje się z dobrej woli w pomoc Radiu Maryja, ale trzeba, aby nas było więcej. Dlatego życzę Radiu Maryja na XVI urodziny, aby więcej ludzi podejmowało drogę apostolstwa świeckich i wspierało to wspaniałe polskie medium katolickie, jak i wszystkie inne dzieła powstałe u boku Radia Maryja. Życzę, aby każdy z Rodziny Radia Maryja mówił o Radiu, szczególnie tym, którzy wyjechali za granicę, aby wykorzystywał każdą sytuację do promowania Radia Maryja, jak i wspierania go finansowo. Życzę Radiu Maryja, aby ludzie, którzy zdają sobie sprawę, jak wielką pomocą ewangelizacyjną jest Radio Maryja, mówili o tym, kiedy są za granicą. Tutaj bowiem ryzyko utraty wiary wśród Polaków i zaniechania praktyk religijnych jest ogromne, podczas gdy z Radiem Maryja nie ma szans na cofanie się w rozwoju. Radio Maryja to katolicki głos w naszych domach, który odradza i rozwija wiarę, zbliża ludzi do Boga, a tym samym pomaga żyć w swoim środowisku w radości i przyjaźni z bliźnimi.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

drukuj