Dzisiaj są w mediach

Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. (Mdr 2, 12-22)


Do czego jeszcze mogą posunąć się słudzy nieprawości? W czasach i miejscu, w których nie uchodzi już jawnie stosować fizycznego unicestwienia poprzez rozstrzelanie w lesie w tył głowy lub utopienie po torturach w worku w rzece, współcześni oprawcy stosują bardziej wymyślne metody katowania ludzi. Do swoich celów używają sowicie opłacanych najemników, którzy zakwaterowali się w mediach. „Sprawa” księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa jest bolesną raną, która nie może się zabliźnić. A teraz nagonka na dyrektora Radia Maryja i wykładowcę Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka. Nie idzie tu bynajmniej tylko o bezpośredni atak personalny na wymienionych, ale o walkę na śmierć i życie z Kościołem katolickim i wszystkim, co niesie ze sobą i czym jest, a więc prawdą, miłością i pięknem. Słudzy nieprawości lubują się w kłamstwie, nienawiści i ohydzie, toteż całkiem logiczne, że jeśli przedmiot ich uczuć w blasku prawdy okazuje się mizerny, czynią wszystko, aby upodobnić do „swego” sprawy im nieznane lub zagrażające pozycji Złego. Można by popatrzeć na nich z politowaniem, gdyby swoim zasięgiem nie „zakażali” całkiem niewinnych, ale niestety zdezorientowanych odbiorców przekazu trującej treści. Właśnie o tych zagubionych we współczesnym, ale także przeszłym i przyszłym świecie idzie, szło i będzie iść. Kościół katolicki w imię Miłości musi o nich zabiegać, dla ich wiecznego dobra. Wszelkie więc trudności i ofiary ponoszone przez wiernych Kościołowi zawsze przynoszą obfity owoc. Głupcy sądzą, że można, posługując się Złem, wygrać z Dobrem. Poza ohydą i perfidią stosowanych metod, bardzo razi ich prymitywizm, brak sensu i logiki. Prawdopodobnie współcześni oprawcy sądzą innych według siebie, także w zakresie wymagań intelektualnych, i to, co sami uważają za majstersztyk, chcą podsunąć z nadzieją wzbudzenia „uznania” rzeszy odbiorców. Jakże się mylą, ale nie może być inaczej, skoro wiedzę o społeczeństwie czerpią z zamówionych przez siebie sondaży. Prawda o człowieku jest jednak inna, a mianowicie taka, że dopóki nie znajduje prawdziwego celu życia, przytrafia mu się i błędna droga, ale jeśli już odkryje sens, a więc Źródło, nie wystarczą mu sensacje, „błyskotki” i „świństewka”. Nie ulega też łatwo zniechęceniu, lękom i bylejakości, stawia większe wymagania sobie i innym. Dlatego mimo ludzkiego bólu, jaki odczuwamy, widząc niesprawiedliwość, krzywdę i niewinne cierpienie najlepszych z rodziny ludzkiej, nie zapominamy, że zwycięstwo już się dokonało. Obecnie trwa tylko wirtualna walka, i na dodatek tylko w wymiarze osobistym. Chętnych do analizy sytuacji, szczególnie sług nieprawości, odsyłam do zdarzeń sprzed dwóch tysięcy lat.

Hanna Wujkowska
drukuj