Afryka bardzo ceni życie
Z dr Margaret Ogola z Kenii, ekspertem Komisji Episkopatu Kenii, przedstawicielem Katolickiej Komisji Zdrowia, delegatem Stolicy Apostolskiej na szczyt ONZ ws. kobiet w Pekinie, rozmawia Magdalena M. Stawarska
Jakie są największe zagrożenia dla rodzin w Afryce?
– W Afryce największym problemem jest bieda, ale trzeba wiedzieć, że struktura rodzin afrykańskich mimo wszystko jest bardzo silna. To dlatego że musieliśmy przetrwać i biedę, i wiele epidemii, m.in. AIDS. Afrykańska rodzina nie przypomina rodziny w waszym rozumieniu: ojciec, matka i dziecko. To duża rodzina, która składa się z mamy, taty, dzieci, babci, dziadków, wujków i cioć. Właśnie dlatego rodzina w Afryce mimo biedy jest w stanie przetrwać wiele, ponieważ każdy pomaga każdemu. Trzeba też zauważyć ogromną miłość afrykańskich mieszkańców do dzieci. W naszym przekonaniu najlepszą rzeczą, jaka może się zdarzyć w rodzinie, to posiadanie dzieci: im więcej, tym lepiej. Ta ogromna miłość związana jest m.in. z tym, że w Afryce mamy ogromną śmiertelność małych dzieci z powodu biedy i AIDS, a te, którym uda się przetrwać, są bardzo cenne. W tej chwili intensywnie wprowadzana jest polityka planowanego macierzyństwa czy rodzicielstwa i namawianie kobiet, żeby miały jak najmniej dzieci. Mimo to w Afryce nadal jest mnóstwo rodzin i kobiet, które chcą mieć potomstwo.
Mówiła Pani podczas swojego wykładu na IV Światowym Kongresie Rodzin, że rodzina afrykańska nie otrzymuje wystarczającej pomocy, by dobrze prosperować. Jakie zatem działania podejmują rządy w Afryce, aby pomóc rodzinom?
– W Afryce matka od samego poczęcia stara się chronić swoje dziecko. Afrykanie ogólnie bardzo cenią życie. Jednak pomoc pochodzi tylko od członków dużej rodziny. Nie można powiedzieć, że rząd w Kenii pomaga finansowo rodzinie, że ją wspiera, u nas nie ma takich działań. Natomiast trzeba podkreślić, że podejmowane są działania promałżeńskie. Nasz rząd promuje małżeństwo, czego dowodem może być to, że bardzo trudno jest u nas dostać rozwód, np. w mojej grupie etnicznej rozwód jest w ogóle niemożliwy. Zatem można powiedzieć, że państwo wspiera rodzinę o tyle, że wspiera jej założenie i stara się zapobiegać jej rozpadowi czy go utrudniać, ale nie udziela pomocy finansowej.
Czego potrzebujecie od innych krajów i jakiej pomocy nie jesteście w stanie sami sobie zapewnić?
– W Afryce są bardzo duże potrzeby. Patrząc z perspektywy mojego doświadczenia, Afryka bardzo potrzebuje pomocy zdrowotnej, w tym zwłaszcza profesjonalnych lekarzy i dobrej opieki medycznej, która pomoże m.in. walczyć z AIDS, malarią i innymi chorobami zakaźnymi.
Zajmuje się Pani kobietami. Jak przedstawia się ich sytuacja w Afryce?
– Kobiety najczęściej żyją w biedzie, a edukacja dziewcząt nie stoi na wysokim poziomie. Wynika to m.in. z tego, że w Afryce nauka nie jest uważana za pierwszą potrzebę. W związku z tym kobiety bardzo często traktowane są jak członkowie drugiej, niższej klasy, ponieważ nie mają wykształcenia, a przez to są biedne. Dlatego trzeba jak najszybciej zadbać o edukację dziewcząt. Po drugie, należy wprowadzić jak najwięcej programów, które walczą z biedą, a których centralnym punktem odniesienia jest kobieta czy dziewczyna.
Z tego, co Pani mówi, wynika, że pomoc jest potrzebna na każdym etapie życia. A co najbardziej dotyka dzieci?
– Jeżeli już opanujemy AIDS, dalej należy zająć się sierotami. Tylko w moim kraju, w Kenii, jest 1 milion 700 tysięcy sierot, które straciły jednego lub dwoje rodziców, a w rejonach środkowoafrykańskich żyje aż 14 milionów sierot. I to wszystko z powodu AIDS. Problemy, o których wcześniej wspomniałam, zostały już jakoś zdefiniowane, powstały nawet specjalne programy do walki z tymi zagrożeniami. Natomiast jeśli chodzi o sieroty, nie stworzono jeszcze żadnego programu, który by pomagał tym dzieciom. Ta pomoc jest tym bardziej pilna, gdyż wiadomo, że dzieci szybko rosną i musimy prędko przeciwdziałać różnym patologiom. Jeżeli nie zacznie się działać, to te dzieci mogą być stracone. A potrzeby najmłodszych są proste: jedzenie, ubranie, zdrowie i edukacja.
Jak długo żyje przeciętny Afrykanin?
– W latach 70. średnia długość wieku wynosiła 65 lat, ale dziś z powodu AIDS masowo umierają młodzi ludzie. W tej chwili średnia życia Afrykanina wynosi już tylko 46 lat. Z różnych fundacji, przede wszystkim amerykańskich, dociera do nas pomoc, zwłaszcza medyczna, dzięki której uczymy się, jak leczyć ludzi chorych na AIDS i jak zapobiegać tej chorobie. W związku z tym mam nadzieję, że ludzie przestaną już tak masowo umierać na AIDS, wtedy gospodarka się trochę ustabilizuje i w ciągu 8-10 lat wyjdziemy na prostą.
Mimo tych wszystkich trudności, jakie przeżywa kontynent afrykański, nie można nie wspomnieć tego, co na każdym kroku podkreślał Ojciec Święty Jan Paweł II, a szczególnie dobitnie w adhortacji apostolskiej „Ecclesia in Africa”: „Wybiła „godzina Afryki””. I dalej: „(…) dzisiaj Kościół w Afryce, pełen radości i wdzięczności za otrzymaną wiarę, musi nadal wypełniać swą misję ewangelizacji, aby prowadzić narody kontynentu do Chrystusa, ucząc je zachowywać to, co On przykazał”. Czy Pani zdaniem oznacza to, że kraje wysoko rozwinięte będą potrzebowały pomocy od Afrykańczyków?
– Rzeczywiście Afryka jest bardzo silna w swojej wierze. I choć wiele podróżuję po świecie, to muszę przyznać, że tylko w Polsce zauważyłam, że Kościoły są zawsze pełne, bez względu na to, czy jest to niedziela, czy dzień powszedni. U nas w Afryce w niedzielę kościoły też zawsze są pełne, myślę, że m.in. dlatego Afryka będzie wzrastać i ekonomicznie, i finansowo. Muszę dodać jeszcze jedno. Mimo wszystkich problemów i biedy, jaką przeżywa Afryka, jestem przekonana, że kraje dotknięte dziś biedą staną się gigantami. W moim kraju ponad połowa ludności nie osiągnęła 15. roku życia, co oznacza, że jest bardzo dużo młodych ludzi, czego nie można powiedzieć np. o Europie Zachodniej, która w tej chwili przeżywa ogromny kryzys i „importuje” ludzi z Afryki, żeby wyrównać te różnice.
Z czego Pani jest dumna, będąc Afrykanką? Czym Afryka może poszczycić się przed innymi krajami?
– Jesteśmy bardzo dumni ze swojej bogatej kultury. Afryka jest piękna, szczególnie Kenia, w której jest np. wiele dzikich zwierząt. Trzeba tam koniecznie przyjechać, żeby się o tym przekonać. W dodatku Kenia jest bardzo dobrym miejscem, by doświadczyć pokoju, ponieważ nigdy nie było tam żadnej wojny.
A czego Afryka może nauczyć się od Polski?
– Jestem tu dopiero od dwóch dni, ale już mogę powiedzieć, że ogromne wrażenie wywarła na mnie głęboka wiara Polaków. To przypomina mi mój dom rodzinny, czuję się zupełnie tak, jakbym była w Afryce.
Do tej pory niewiele polskich sióstr czy księży przyjeżdża do Kenii, a szkoda. Uważam, że powinni do nas przyjechać, m.in. dlatego, że mają wiele doświadczeń, mają się czym dzielić. Polska też przeszła wiele trudnych chwil i myślę, że polscy księża i polskie siostry mogą pomóc odbudować Afrykę. W tym miejscu pragnę skierować gorący apel do zgromadzeń, które rozważają wysłanie swoich księży, braci czy sióstr na misje, żeby skierowali ich do Kenii. Mamy tutaj 34 miliony mieszkańców. Tylko 10 milionów to katolicy. Chcielibyśmy, żeby było ich więcej, więc musimy ewangelizować. Możemy robić to wspólnie.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
