Sądownictwo morskie NIE wymaga zmian
Moje „ostrzeżenie”, które zawarłem w artykule „Następny genialny pomysł pana ministra”, wydrukowanym 23 kwietnia w „Naszym Dzienniku”, skierowane było do ministra gospodarki morskiej, który tym razem przymierzył się do likwidacji izb morskich. Sądziłem, że pan minister potraktuje moją „przestrogę” poważnie i zwróci się o opinię w tej bulwersującej sprawie przede wszystkim do zainteresowanych stron, tzn. w tym konkretnym wypadku do środowiska ludzi morza. Niestety, tak się nie stało.
Mało tego, piórem rzecznika prasowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej pana Mariana Szołucha nie tylko że nie przyjął mojego merytorycznego wyjaśnienia, dlaczego ten pomysł jest nieprzemyślany i szkodliwy, ale podjął dalszą próbę wykazania, że ma rację i według niego absolutnie konieczna jest likwidacja izb morskich.
Rzecznik prasowy Marian Szołucha korzystając z prawa prasowego zamieścił w „Naszym Dzienniku” wyjaśnienie i stanowisko pana ministra („Sądownictwo morskie wymaga zmian”, „Nasz Dziennik”, 7 maja). Między innymi napisał: „Wbrew temu, co twierdzi autor tekstu, umożliwi podniesienie rangi polskiego sądownictwa morskiego, utrzyma i wzbogaci jego tradycje oraz zawróci go z drogi prowadzącej do nieuchronnej likwidacji. Konieczność powołania sądów morskich związana jest przede wszystkim z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 3 marca 2005 r. w sprawie Brudnicka i inni przeciwko Polsce (skarga nr 4415897 dot. tragedii promu Heweliusz), w którym stwierdzono naruszenie przez Polskę, z uwagi na regulacje ustawy o izbach morskich, gwarantowanego w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności prawa do rzetelnego postępowania sądowego przed niezawisłym bezstronnym sądem.(…)W zakresie powołania Komisji projekt ustawy również poddany był konsultacjom z zainteresowanymi jednostkami gospodarki morskiej i administracji morskiej. Do projektu nie zostały zgłoszone uwagi, które wymagałyby zmian lub uszczegółowienia przepisów przedmiotowego projektu ustawy”.
Należy z przykrością stwierdzić, że, mówiąc delikatnie, rzecznik prasowy mija się z prawdą!
W związku z tym ponownie muszę przytoczyć Panu Ministrowi niektóre protesty środowiska morskiego, które skierowane zostały do ministra gospodarki morskiej i ministra sprawiedliwości.
Oto niektóre z nich:
1. Stowarzyszenie Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni – pisze m.in.:
„Rada Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni, po zapoznaniu się ze wstępnym projektem ustawy powołującej do życia, w miejsce izb morskich, sądy morskie wyraża swoje najgłębsze zaniepokojenie wobec tego rodzaju propozycji.(…)Izby morskie cieszą się autorytetem wśród marynarzy i rybaków, a został on wypracowany, przede wszystkim, dzięki profesjonalnemu podejściu do zasad bezpieczeństwa żeglugi w najróżniejszych aspektach dotyczących nawigacji, eksploatacji, spraw techniki okrętowej i budownictwa okrętowego, jak i bezpieczeństwa pracy. Gwarancją profesjonalizmu orzecznictwa izb morskich jest udział w rozstrzyganiu spraw w charakterze ławników marynarzy posiadających nie tylko najwyższe kwalifikacje zawodowe, ale także zaufanie środowiska, z którego się wywodzą. Propozycja utworzenia sądów morskich, które mają funkcjonować w ramach struktur sądów, niesie za sobą duże niebezpieczeństwo zaprzepaszczenia dotychczasowego dorobku.(…)Kończąc, informujemy, że projekt zmian, projekt nowej ustawy nie był konsultowany ze środowiskiem ludzi morza”.
2. Szczeciński Klub Kapitanów Żeglugi Wielkiej: „(…) Propozycja taka jest dla nas niezrozumiałą. Wskazywane jako powody zmian ustawodawczych Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 3 marca 2005 r. i projekt Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającej podstawowe zasady regulujące postępowanie dochodzeniowe w sprawie wypadków w sektorze transportu morskiego i dyrektywy 1999/35/WE oraz 2002/59/WE nie wymuszają takich działań ustawodawczych, jakie zawarte są w projekcie ustawy. Wyrok Trybunału w Strasburgu wskazuje jedynie na potrzebę wyposażenia sędziów pracujących w izbach morskich w gwarancje niezawisłości oraz możliwość kasacji (kontroli sądowej) orzeczeń tych izb. Projekt wspomnianej Dyrektywy rozstrzygając o konieczności powołania „organów dochodzeniowych” dla ustalenia przyczyn wypadków jednocześnie, stanowi o prawie państw do prowadzenia niezależnych innych postępowań w celu ustalenia winy i odpowiedzialności oraz poprawy bezpieczeństwa na morzu (art. 4. I art. 20 projektu Dyrektywy).(…)Wielu członków Klubu Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Szczecinie legitymuje się wieloletnim uczestnictwem w pracy izb morskich. Udziałem tym wielokrotnie wykazaliśmy, jak dalece cenimy sprawę bezpieczeństwa żeglugi, w szczególności bezpieczeństwa życia i pracy na morzu. Pamiętamy o niekwestionowanym dorobku izb morskich. Nie byliśmy zaproszeni do uczestnictwa w konsultacji projektu ustawy o sądach morskich, mimo że przepisy tego projektu w poważnym stopniu dotyczą naszego środowiska morskiego”.
Ponadto trudno, Panie Ministrze, by wsadzony przez pana człowiek na stołek dyrektora Urzędu Morskiego, w dodatku niemający żadnego doświadczenia w administracji morskiej, kwestionował czy wnosił jakiekolwiek uwagi do projektu tych „rewolucyjnych” zmian.
Podsumowując pragnę stwierdzić, co następuje:
1) Nietrafny jest pogląd rzecznika prasowego, iż potrzeba powołania do życia sądów morskich w miejsce funkcjonujących od 82 lat izb morskich to prosta konsekwencja wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z dnia 3.03.2005 r. w sprawie Brudnicka i inni przeciwko Polsce – skarga nr 54723/00 (nawiasem mówiąc, skąd nr skargi: 44158/97 przywołany w stanowisku rzecznika prasowego – tego nie wiem, skoro wdowy po marynarzach złożyły skargę do Trybunału w roku 2000).
Trybunał zakwestionował jedynie sposób powoływania przewodniczących i wiceprzewodniczących izb morskich. Uznał, iż powoływanie sędziów na wyżej wymienione funkcje przez ministra sprawiedliwości (w porozumieniu z ministrem gospodarki morskiej) narusza standard niezawisłości i bezstronności izb morskich jako sądu, gdyż przez fakt powołania przez ministra sędziowie ci nie mogą być uznawani za nieusuwalnych, a nadto pomiędzy przewodniczącym i wiceprzewodniczącym a ministrem powstaje związek podległości hierarchicznej. Ta okoliczność – w ocenie Trybunału Praw Człowieka – powoduje, że istnieją obiektywnie uzasadnione wątpliwości co do niezawisłości i bezstronności izb morskich.
Na marginesie – czy ktokolwiek w Polsce poddaje w wątpliwość prawo zasiadania w składzie orzekającym sędziego pełniącego funkcję np. prezesa sądu, na którą to funkcję również jest powoływany przez ministra sprawiedliwości? Przecież prawo do sądzenia nie wynika z tego, iż dana osoba jest prezesem sądu, tylko z faktu, że jest sędzią.
Analogicznie rzecz się ma w przypadku powoływania na stanowisko przewodniczącego (wiceprzewodniczącego) izby morskiej, na którą to funkcję minister sprawiedliwości powołuje osobę wykonującą zawód sędziego.
2) Projekt nowej ustawy zakładającej powołanie sądów morskich oraz państwowej komisji badania wypadków i incydentów morskich był konsultowany nie tylko ze środowiskiem ludzi nauki – teoretyków prawa, lecz także ze środowiskiem ludzi praktyki, tj. sędziami orzekającymi w izbach morskich i radcami prawnymi zajmującymi się sprawami morskimi. Otóż praktycy, czyli sędziowie i radcowie prawni, wcale nie prezentowali poglądu o potrzebie likwidacji izb morskich, a wprost przeciwnie, opowiadali się za potrzebą utrzymania tej instytucji, jakkolwiek szczególnie w przypadku powołania do życia komisji badania wypadków i incydentów morskich, prezentowali też pogląd o potrzebie zmian w przepisach regulujących kompetencje izb morskich i zakreślenie granic tychże kompetencji do:
– prowadzenia postępowania w zakresie odpowiedzialności zawodowej (dyscyplinarnej) marynarzy, rybaków i żeglarzy,
– prowadzenia rejestru okrętowego statków o polskiej przynależności,
– przyjmowania protestów morskich.
Można także, wychodząc naprzeciw stanowisku Trybunału Praw Człowieka, zagwarantować sądową kontrolę orzeczeń izb morskich w kwestii odpowiedzialności zawodowej, a także zmienić sposób powoływania sędziów na funkcje przewodniczących (wiceprzewodniczących) izb morskich przez określenie np. kadencyjności tych funkcji i delegowanie sędziów do orzekania w izbach morskich (rozdzielić funkcję orzeczniczą sędziego od funkcji administracyjnej, polegającej na kierowaniu państwową jednostką organizacyjną, jaką jest izba morska).
3) Wydaje się ze wszech miar niezbędne i celowe przedstawienie przygotowywanego projektu ustawy o sądach morskich do konsultacji społecznych (zresztą zgodnie w wymogami legislacji) środowisku najbardziej zainteresowanemu proponowanymi zmianami, czyli związkom zawodowym i stowarzyszeniom skupiającym w swoich szeregach marynarzy i rybaków, a także organizacjom żeglarzy i motorowodniaków, a nie działanie przez zaskoczenie, z pominięciem opinii środowisk najbardziej zainteresowanych.
4) Jak z powyższej argumentacji wynika jednoznacznie, próba przeniesienia rozpatrywania spraw morskich do sądów powszechnych nie tylko nie jest konieczna, ale wręcz niepotrzebna.
Mam więc nadzieję, że Pan Minister zweryfikuje swoje stanowisko i nie będzie dalej podejmował szkodliwych działań dla gospodarki morskiej.
