Radość i trud posłannictwa
Posłannictwo życiowe spełniane przez człowieka zakorzenione jest w darze powołania, przez które człowiek otrzymuje
od Boga dar życia oraz wyposażenie do zadań, które przychodzi mu w życiu realizować. Ta podstawowa prawda przypominana przez teologię moralną była niejednokrotnie przedmiotem artykułów, homilii i konferencji księdza profesora Janusza Nagórnego. Nade wszystko jednak była przedmiotem jego własnej refleksji i dziękczynienia składanego Bogu.
Świadomość, że został wybrany oraz obdarowany powołaniem chrześcijańskim i kapłańskim, kazała mu pochylać się nad tym, co otrzymał, i zamyślać nad tym, co sam winien dawać. Powołanie do tworzenia wspólnoty osób zawsze było dla niego zakorzenione w konieczności rozpoznania miłości i otwierania się na nią. Przez wiarę otrzymaną w domu rodzinnym poznawał dobroć Boga i doświadczał radości bycia z innymi. Budowanie komunii z innymi było jego ogromną radością i zarazem odpowiedzialnością. Uczył się bowiem sam i konsekwentnie nauczał innych, że zanim człowiek zacznie innych obdarzać życzliwością i miłością, sam musi najpierw nauczyć się przyjmować tę życzliwość i dobroć od innych.
Powołanie
Janusz Nagórny urodził się 1 stycznia 1950 r. jako jeden z pięciorga rodzeństwa. Jego rodzinna miejscowość została rok później włączona do Związku Sowieckiego i cała rodzina przeniosła się w okolice, z których pochodziła jego mama. Owe przenosiny spowodowały też zmianę imienia, gdyż pierwotnie otrzymane imię Janusz, zostało zmienione przez polskiego urzędnika na Jan, gdy odtwarzano akty w polskim urzędzie. Ponadto ks. Janusz miał wpisane w dowodzie, że urodził się w Związku Sowieckim, co nie było prawdą, ale nic nie mogło zmienić uporu komunistycznej władzy.
Pierwsze lata życia Janusz spędził na wsi, wśród pięknych krajobrazów Wyżyny Lubelskiej i Ziemi Tomaszowskiej. Rodzina zmieniała miejsce zamieszkania, gdyż ojciec, p. Kazimierz Nagórny, pełnił obowiązki dyrektora Państwowych Gospodarstw Rolnych. Tak więc Janusz mieszkał najpierw w Korczowie, następnie przenosił się wraz z rodzicami do Majdanu Górnego, a potem do PGR Magdalenka i PGR Podlodów, by od 1961 r. zamieszkać w Tomaszowie Lubelskim. Edukację na poziomie szkoły podstawowej otrzymał w Rzeczycy, Łubczu i Tomaszowie. Od 1963 r. uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Tomaszowie Lubelskim, gdzie uzyskał dyplom maturalny w 1967 roku. Jego młodość naznaczona była jednak chorobą (gruźlica) i uciążliwym leczeniem. Jako bardzo zdolny i zarazem pracowity przeczytał bardzo wiele książek, które wyrobiły mu wspaniały język i literacką wyobraźnię pozwalającą na wyrażanie w słowie mówionym i pisanym różnych stanów uczuć i precyzyjnego dokonywania opisu rzeczywistości. Barwny i obrazowy język ks. Profesora czynił jego wypowiedzi łatwymi do zrozumienia i zarazem przekonywającymi słuchacza swoją logiką i oczywistością. Ksiądz Janusz brał do ręki słownik najwybitniejszych pisarzy świata i sprawdzał, których książek jeszcze nie czytał. Poznał klasykę literatury i umiał docenić poezję.
Po odkryciu powołania kapłańskiego zdecydował się wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Lubelskiej i tam przygotowywać się do przyjęcia święceń prezbiteratu. Uwagę swoich wychowawców zwrócił już na egzaminie wstępnym oraz podczas zaliczania egzaminów semestralnych. Jego jasność myślenia i odwaga wypowiadanych poglądów sprawiły, że cenili go koledzy i szanowali przełożeni.
Podjęcie przez niego decyzji o wstąpieniu w szeregi sług Kościoła wywołało ze strony Urzędu Bezpieczeństwa akcję straszenia samego kandydata oraz nachodzenia jego rodziny i szkalowania przed innymi. Grożono konsekwencjami w postaci wyrzucenia z pracy członków rodziny oraz utrudniano otrzymanie potrzebnych dokumentów. Akcja ta miała na celu zniechęcenie do kapłaństwa. Odważna i bezkompromisowa postawa kleryka Janusza spowodowała czasowe zawieszenie działań ubeckich.
Odkrywając w sobie zamiłowanie do Pisma Świętego, uczęszczał na seminarium magisterskie z egzegezy Nowego Testamentu pod kierunkiem o. prof. dr. hab. Hugolina Lagkammera. Już jako student pomagał profesorowi w prowadzeniu seminarium i był autorytetem dla swoich kolegów. Powierzano mu odpowiedzialność za innych uczestników zajęć, których umiejętnie wspomagał i mobilizował. Studia ukończył obroną magisterium 21 maja 1973 r. na podstawie pracy „Chrystus – Nowy Adam w kontekście paraleli śmierć – życie”. Jego pasja do studiowania Pisma Świętego została mu na całe życie i w później rozwijanych koncepcjach teologii moralnej zawsze odnosił się do Biblii jako księgi życia.
Po święceniach kapłańskich przyjętych 12 czerwca 1973 r. w Lublinie z rąk ks. bp. Piotra Kałwy, ks. Janusz Nagórny został skierowany do pracy jako wikariusz w parafii kolegiackiej w Zamościu u boku ks. prałata Franciszka Zawiszy. Ten legendarny kapłan, więzień obozu w Stutthofie, bardzo polubił młodego wikarego i powierzał mu duży zakres obowiązków. Ksiądz Janusz był charyzmatycznym kaznodzieją, budzącym ogromny rezonans wśród słuchaczy. Jedni go podziwiali, inni uważali, że jest zbyt wyrazisty i odważny. Ciesząc się wielkim szacunkiem katechizowanej młodzieży, skupił wokół siebie grupę młodych ludzi, z którymi uczył się kochać Kościół. Wielu z nich wybrało potem drogę powołania zakonnego i kapłańskiego.
Pomimo zamiłowania do teologii biblijnej dał się namówić ks. prof. Franciszkowi Greniukowi do podjęcia studiów z teologii moralnej. Otrzymał skierowanie od biskupa i został przyjęty w 1976 r. na kurs wyższy teologii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po zdaniu egzaminu licencjackiego w 1977 r. rozpoczął pod kierunkiem ks. prof. Franciszka Greniuka przygotowywanie rozprawy doktorskiej. Podczas studiów doktoranckich uczęszczał też na seminarium naukowe ks. prof. Stanisława Witka, wyjeżdżał na kurs językowy do Francji oraz uczył się języka niemieckiego. Potem przez kilkanaście lat jeździł do Niemiec, gdzie w parafii Füchtorf zastępował w czasie wakacji proboszcza i zaskarbił sobie przyjaźń wielu parafian.
Obrona doktoratu miała miejsce 19 marca 1980 r. na podstawie pracy „Etyka Przymierza Starego Testamentu”. Próba ustalenia zasadniczej problematyki moralnej”, przygotowanej pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. F. Greniuka. W recenzjach napisano, że ks. Nagórny prezentuje dojrzałą myśl teologiczną, zdolności metodologiczne i wielką pracowitość, co predysponuje go do pracy naukowej. Już bowiem rok wcześniej został zatrudniony jako asystent stażysta przy Katedrze Historii Teologii Moralnej. Przeszedł wszystkie stopnie kariery naukowej przez stanowisko asystenta, starszego asystenta, adiunkta, profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego.
W tym też czasie zdarzyła się sytuacja, która na zawsze naznaczyła sposób patrzenia na życie ks. Janusza. U jednego z jego studentów, Jacka Krawczyka, wykryto chorobę nowotworową, która bardzo szybko rozwijała się i doprowadziła do przedwczesnej śmierci. Ksiądz Janusz głęboko przeżył tę śmierć. Przez całe lata utrzymywał kontakt z rodzicami Jacka i stał się członkiem komisji przyznającej stypendium ufundowane przez rodziców Jacka. Z tych doświadczeń powstała też książka zawierająca wspomnienia oraz refleksje teologiczne. Zetknięcie z problematyką cierpienia miało też inną odsłonę w czasie pobytu w Rzymie w 1984 roku. Wówczas otrzymał osobiście z rąk Ojca Świętego Jana Pawła II papieski list o zbawczej tajemnicy cierpienia Sal-vifici doloris. Pierwszym egzaminem z zagadnienia cierpienia była choroba nowotworowa ojca ks. Janusza, pana Kazimierza Nagórnego. Umierał on w wielkich cierpieniach powodowanych przez raka kości. Tę niepokojącą zapowiedź tego, co może dotknąć jego najbliższych krewnych, ks. Janusz odczuwał głęboko i to doświadczenie zaciążyło na nim jako grożące niebezpieczeństwo. Widać było, że bał się tego. Owo przeżycie wzmagało się, gdy jego samego dosięgnęła choroba i postępowała w kierunku zaatakowania kości.
Naukowiec
W latach 1979-1985 ks. Profesor wykładał teologię moralną dla alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Na te zajęcia uczęszczali też klerycy kapucyńscy i marianie. Młody ks. profesor Nagórny porywał swych studentów odwagą myślenia i twórczym spojrzeniem na wyzwania, jakie czekają młodych księży. Gromadził wokół siebie grupę ambitnych studentów, którzy dzisiaj zajmują odpowiedzialne stanowiska w Kościele. Był także dyrektorem biblioteki seminaryjnej, zapalając wszystkich do troski o książki, a nade wszystko do ich czytania. Sam z wielkim zapałem oddawał się lekturze arcydzieł światowej literatury i poznawał prace z zakresu etyki i teologii.
Od tego czasu datuje się jego fascynacja osobą i nauczaniem Jana Pawła II, którego dzieł był ks. Nagórny jednym z największych znawców w Polsce. Potrafił cytować je z pamięci i odwoływać się do dokumentów papieskich przy różnych okazjach, wskazując na konkretne punkty z encyklik, adhortacji, listów i orędzi oraz przemówień. Nade wszystko znał jednak i rozumiał ducha papieskiego nauczania. Owa więź była też jednak wzajemna. Jan Paweł II znał osobiście ks. Nagórnego i bardzo cenił jego twórczość naukową i publicystyczną. Podczas spotkań na Watykanie ks. Janusz niejednokrotnie słyszał słowa Ojca Świętego, że zna jego myśli i je ceni. W niektórych wypowiedziach Papież, naświetlając pewne zagadnienia, czerpał nawet z dorobku ks. Nagórnego.
Kolokwium habilitacyjne Profesora odbyło się 13 października 1989 r. na podstawie dorobku naukowego i pracy „Teologiczna interpretacja moralności Nowego Przymierza”. W 1990 r. został kierownikiem Katedry Teologii Moralnej Szczegółowej. W 1999 r. otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. Podstawą był obszerny dorobek naukowy, w tym książka „Posłannictwo chrześcijan w świecie”, t. 1. Świat i wspólnota. W grudniu 2000 r. został zatrudniony na stanowisku profesora zwyczajnego. Po reorganizacji katedr w Instytucie Teologii Moralnej został w 2004 r. kierownikiem Katedry Teologii Moralnej Ogólnej.
W dorobku naukowym Profesora jest 13 książek samoistnych, 27 książek wydanych pod jego redakcją jako prace zbiorowe oraz prawie trzysta artykułów. Jedno z największych dokonań naukowych to „Encyklopedia nauczania moralnego Jana Pawła II”, której ostatecznej redakcji dokonywał już podczas pobytu w szpitalu. Ksiądz Nagórny jest promotorem 23 prac doktorskich, w tym dwu ze Słowacji, jednej z Białorusi i jednej z Ukrainy. Ostatnie doktoraty zostały sprawdzone we wrześniu. Pod jego kierunkiem napisano ponad dwieście prac magisterskich. Jest też autorem licznych recenzji doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich. Dzielił się z innymi swym doświadczeniem naukowym i organizacyjnym. Chętnie udzielał konsultacji i pomagał w programowaniu rozwoju naukowego. Ksiądz Profesor pisał bardzo dużo, ale nie zasypywał rynku księgarskiego swymi książkami, wolał zapisywać się w ludzkich sercach i przemawiać do konkretnych osób, które słuchając jego wykładów, odnajdywały sens życia i zaczynały inaczej patrzeć na swoje posłannictwo.
Wspólnotą, z którą związał się najbardziej w swoim życiu kapłańskim i naukowym, był Instytut Teologii Moralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Kiedy ksiądz Janusz został w nim zatrudniony, Instytut liczył kilka osób, które były wielkimi osobowościami. To od nich uczył się metodologii pracy naukowej, szacunku dla człowieka i oddania Kościołowi. Niezrównanym mistrzem był bardzo świątobliwy profesor Seweryn Rosik, który wszystkich budował swoją pokorą i skromnością, przy jednocześnie wielkiej erudycji i wspaniałej umiejętności przenikania rzeczy Bożych i ludzkich. Ksiądz Janusz uczył się od starszych, ale też otwierał na to, co nowe.
Gdy został dyrektorem Instytutu w 1992 r., wniósł swój dynamizm i dalekowzroczne spojrzenie, które doprowadziło do jakościowego i ilościowego rozwoju wspólnoty Instytutu. Stawiając na solidność naukową i jasne wymagania w zakresie prowadzenia pracy dydaktycznej i wydawniczej, ks. Janusz nade wszystko budował relacje osobowe, które uczyniły z członków Instytutu jedną rodzinę. Bardzo częste spotkania, obok dyskusji naukowych i omawiania spraw organizacyjnych, były okazją do obchodzenia imienin i jubileuszy poszczególnych członków.
Zgodna współpraca rodziła się ze skupienia wokół szefa, jak Go nazywaliśmy, który o wszystkim pamiętał i każdego doceniał. On planował, kto kiedy będzie awansował i nie chodziło o odkładanie w czasie czy stanie w kolejce do awansu, ale raczej o przyśpieszanie i przynaglanie do rozwoju osobistego i naukowego. Ksiądz Nagórny, który szybko wspiął się na wysokie szczeble kariery naukowej, był bardzo zatroskany o promocje młodszych kolegów i nigdy nie zazdrościł, że ktoś idzie do przodu. Cieszył się sukcesami swoich uczniów i tworzył zespół, który zgodnie działając, pomagał sobie nawzajem. Wzajemna przyjaźń i życzliwa współpraca owocowały licznymi inicjatywami naukowymi. Z inspiracji ks. Nagórnego zorganizowano kilkanaście sympozjów naukowych na temat przesłania moralnego Kościoła. Analizowano dokumenty papieskie i podejmowano najpilniejsze wyzwania współczesnego świata. Z przeprowadzonych sympozjów cieszących się dużą liczbą uczestników wydawano publikacje. Ksiądz Profesor miał wybitne cechy przywódcze i dzięki swemu bystremu intelektowi oraz zdolności perswazyjnej mógł łatwo dominować, ale nie wykorzystywał tego do spełniania egoistycznych celów. Czuł się cząstką większej wspólnoty i bardzo lubił pomagać innym.
Kolejnym polem jego zaangażowania naukowego była Sekcja Polskich Teologów Moralistów, skupiająca wszystkich profesorów i wykładowców teologii moralnej na wydziałach teologicznych i w seminariach duchownych w Polsce. Ksiądz Janusz zawsze jeździł na doroczne spotkania naukowe i kilkakrotnie wygłaszał referaty. W latach 1980-1986 był sekretarzem Sekcji. Od 1996 do 2006 r. pełnił posługę przewodniczącego Sekcji Teologów Moralistów. Cieszył się ogromnym szacunkiem jako człowiek i naukowiec. Potrafił skupiać na spotkaniach najwybitniejszych profesorów i wskazywać na to, co łączy różne kierunki uprawiania teologii moralnej. Jego wypowiedzi były wyważone i wskazywały na zdolność słuchania oraz umiejętność głębokiego przemyślenia różnych problemów. Otwarty na młodszych, okazywał ogromny szacunek wobec najstarszych profesorów i przy każdej okazji podkreślał ich zasługi.
Podczas spotkań teologów moralistów, które odbywały się w różnych ośrodkach rekolekcyjnych, dało się zauważyć jeszcze jedną cechę ks. profesora Nagórnego Była to wczesna modlitwa poranna. Kiedy przychodziłem rano do kaplicy domu, był już tam wcześniej ks. Janusz, który zdążył już odmówić Różaniec i odprawiał rozmyślanie. Jednocześnie przygotowywał to, co służyło liturgii Mszy Świętej. Troszczył się o szczegóły, które mogły pomóc innym przeżyć spotkanie z Chrystusem. Specyfiką dorocznych zjazdów naukowych było wzajemne poznawanie się i zawiązywanie przyjaźni. Ksiądz Janusz nie przytłaczał innych swoją wielkością i łatwo przechodził nawet z młodszymi kolegami na mówienie sobie po imieniu, okazując zaufanie i otwartość.
Oddany Polsce
Zaangażowanie w rozwijanie nauki polskiej zaowocowało powołaniem naszego Profesora do różnych instytucji naukowych działających na szczeblu centralnym. Ksiądz Nagórny przez kilka lat był przedstawicielem KUL w Komitecie Badań Naukowych w Warszawie. Przez jedną kadencję był członkiem Państwowej Akademickiej Komisji Akredytacyjnej przy MEN. Został też powołany przez ministra edukacji narodowej do Centralnej Komisji ds. Egzaminacyjnych. Od stycznia 2003 r. był członkiem Centralnej Komisji do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych. Cieszył się ogromnym autorytetem, uznaniem i sympatią innych profesorów z tych gremiów, ponieważ ukazywał inne oblicze Kościoła i dyskretnie apostołował. Bronił spraw Kościoła i statusu metodologicznego teologii. Kiedy podczas konferencji w Uniwersytecie Jagiellońskim wymieniłem imię ks. Janusza, podeszła do mnie jedna z pań profesor z Poznania, która pochwaliła się, jak bardzo ks. Nagórny wniósł w jej dom inne rozumienie Kościoła. Profesor Nagórny startował w tych środowiskach z bardzo trudnej pozycji. Będąc księdzem katolickim, już budził u niektórych osób sprzeciw swym powołaniem. Ponadto, bardzo angażując się w obronę Radia Maryja, kojarzył się jednoznacznie z konserwatyzmem i obroną wartości narodowych. Potrafił jednak swoim podejściem zjednać sobie ludzi różnych światopoglądów.
Jedną z największych pasji i zarazem posłannictwem Profesora było głoszenie Słowa Bożego. Czuł się specjalnie powołany do tego, aby innym ogłaszać bogactwa Dobrej Nowiny o Jezusie Zmartwychwstałym. Posiadał do tego wszystkie stosowne dary. Wysoka postura ciała, donośny i tubalny głos, który swoim niezwykłym tembrem poruszał serca i umysły, oraz życzliwość wobec słuchaczy, stawały się doskonałym narzędziem współczesnego apostoła. Nie odmawiał prośbom o wygłoszenie kazań i konferencji, a nawet zgadzał się na prowadzenie różnych serii rekolekcji. Potrafił z prostotą i zarazem głębią przemawiać w kościołach katedralnych i w wiejskich świątyniach. Wdzięcznych słuchaczy miał wśród młodzieży i studentów oraz w środowisku nauczycieli i lekarzy. Wielokrotnie był zapraszany do duszpasterstwa ludzi pracy i grup duszpasterstwa środowisk twórczych. Wygłosił cieszące się wielkim uznaniem rekolekcje w Sejmie. Zapraszany do środowisk polonijnych nie tylko przypominał podstawowe prawdy religijne, ale też mówił o odpowiedzialności za to, co Polskę stanowi.
Głęboki patriotyzm znalazł swe najgłębsze ucieleśnienie w felietonach wygłaszanych przez 10 lat na falach Radia Maryja. Donośny głos ks. Janusza docierał do wszystkich zakątków Polski i znany był poza granicami naszej Ojczyzny. Podejmowana tematyka, prosty sposób jej ujmowania i logika argumentacji sprawiały, że identyfikowały się z nim miliony Polaków. Ksiądz Profesor zajmował wyważone stanowisko, które opierając się na prawdzie Ewangelii i bardzo często odwołując do nauczania Jana Pawła II, stawało się potrzebnym głosem w toczącej się w Polsce debacie publicznej. Ksiądz Janusz, znając rzeczywistość pegeerowskiej wsi, rozumiał problemy prostych ludzi, ale też potrafił znaleźć wspólny język z ludźmi wykształconymi i był w stanie wznieść się ponad interesy jakiejś partii. Niejednokrotnie mówił gorzką prawdę obu stronom toczonych w Polsce sporów, ale nie dzielił, nie obrażał, lecz szukał tego, co łączy i buduje.
Wśród różnych osiągnięć naukowych ks. Nagórnego bardzo znaczące jest rozwinięcie i spopularyzowanie idei Nowego Przymierza w Chrystusie. Stanowiło to przedmiot jego pracy habilitacyjnej i znalazło swój wyraz w licznych artykułach. Biblijna koncepcja posłannictwa chrześcijan była bardzo bliska Profesorowi i została przekazana jego uczniom. Inna płaszczyzna teologii moralnej to moralność społeczna, w której zwracał uwagę na rzeczywistość ludzkiej pracy oraz odpowiedzialność za życie społeczne. Kategorie uczestnictwa i sprzeciwu, zaczerpnięte z myśli Karola Wojtyły, znalazły u ks. Nagórnego ciekawe pogłębienie i zastosowanie do rozwiązywania podstawowych problemów społecznych. Jednym z obszarów życia społecznego o podstawowym znaczeniu jest moralność małżeństwa i rodziny. Temu zagadnieniu ks. Nagórny poświęcił wiele swojej uwagi i okazał się wiernym uczniem Jana Pawła II. Wykładając wiele lat w Podyplomowym Studium Rodziny, doskonale rozumiał oczekiwania rodzin i potrafił wskazywać drogi realizacji powołania do budowania wspólnoty miłości.
Poszukiwania metodologiczne z teologii moralnej prowadziły ks. Nagórnego do rozważenia charakteru tej nauki i określenia jej podstaw oraz kierunków rozwoju. Niezmiennie podkreślał wagę prawdziwej koncepcji człowieka w opisie wszystkich spraw dotyczących ludzkiej działalności. Inną zasadą było umieszczanie rozważań o człowieku w kontekście wiary wyznawanej przez Kościół. Człowiek, który jest pierwszą drogą Kościoła, może siebie samego zrozumieć jedynie w odniesieniu do Tajemnicy Chrystusa. Ksiądz Nagórny, oddając się posłudze duszpasterskiej służby zdrowia, rozwijał też refleksję w zakresie bioetyki, czyli problematyki życia i zdrowia. Jego rozważania konsekwentnie stawiały w centrum obronę godności człowieka, który ma prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Będąc niestrudzonym apostołem Ewangelii życia, potrafił znajdować najgłębsze uzasadnienia dla obrony życia.
Spełniał dobro
Przywiązanie do Kościoła i prosta wiara pozwalały ks. Januszowi Zagórnemu przeżywać różne wyzwania, łącznie z tym, które dotknęło go w ostatnim okresie życia. Na kilka lat przed śmiercią zauważyliśmy, że ks. Janusz coraz bardziej się eksploatuje, jakby chciał zdążyć zrealizować wiele zamierzeń, które nosił w sercu. Jakby się śpieszył, wiedząc, że zostało mu mało czasu. Dwa lata przed śmiercią podczas swoich imienin powiedział nam, że jeden z naszych kolegów, ks. Stanisław Mojek, który zmarł 30 października 2004 r., przyszedł do niego we śnie, by powiedzieć, że go woła do siebie. Nie bardzo wierzyliśmy w te zapowiedzi, ale brzmiały one na serio. Wkrótce ks. Nagórny znalazł się w szpitalu, gdzie wykryto u Niego nowotwór złośliwy. Przed operacją cały Instytut zebrał się na Mszy Świętej, podczas której Profesor wygłosił kazanie o sensie cierpienia. Mówił wówczas, że skoro tyle o nim nauczał, teraz przychodzi czas praktycznego egzaminu z teorii. Twierdził, że skoro innym to wykłada, to winien teraz sam potwierdzić życiem.
Był na to gotów. Okres walki z chorobą przypominał intensywne rekolekcje. Było w tym czasie bardzo dużo modlitwy i zawierzenia, ale też duchowej walki i zmagania się z sobą. Ksiądz Profesor nie poddawał się, ciągle pracował. Nie była to jednak ucieczka w pracę, ale brak umiejętności odmawiania posługi innym, którzy prosili go o różne zaangażowania. Zaraz po wyjściu ze szpitala głosił rekolekcje wielkopostne, a w trakcie kolejnych wizyt w szpitalu sprawdzał doktoraty i pisał artykuły. Jego największe dzieło naukowe w postaci księgi zbiorowej „Jan Paweł II. Encyklopedia nauczania moralnego”, zostało ukończone na łóżku szpitalnym. Nie wzbraniając się przed śmiercią, pragnął żyć i nadal służyć. Zapominał o sobie, by poświęcać się dla innych. Kiedy mówiliśmy, by zwolnił i więcej wypoczywał, przyznawał rację, ale poczucie obowiązku kazało Mu nadal wykorzystywać resztkę sił do spełniania dobra. Umierał w otoczeniu rodziny i przyjaciół, gotowy służyć i rozdawać siebie. Ukoronował swe życie pogodną śmiercią, z którą się liczył i której nadejścia był w pełni świadomy. Nie uciekał od niej w środki uśmierzające ból, nie bał się spotkania z Panem. To, co dawało Mu nadzieję, to głęboka wiara w Boga, a także ogromna modlitwa przyjaciół i rzeszy słuchaczy Radia Maryja oraz ufność we wstawiennictwo sługi Bożego Jana Pawła II.
Odszedł od nas ktoś, kto znając smak życia, umiał się nim w pełni cieszyć. Ksiądz Nagórny, będąc obdarzony niezwykłym talentem człowieka i kapłana, łączący w sobie naukowca i duszpasterza, odczytał doskonale swoje posłannictwo i wypełnił je aż do ostatnich dni. Pozostałe po Nim dzieła i oddany mu krąg przyjaciół świadczą o wielkości darów Bożych i pięknie człowieka, który umiał wielkodusznie odpowiedzieć na Boże zaproszenie.
