fot. sxc.hu

Trwa Narodowa Debata o Zdrowiu

W służbie zdrowia będzie więcej pieniędzy. Jak je wydać, aby odczuli to pacjenci? Nad tym zastanawiają się uczestnicy Narodowej Debaty o Zdrowiu, organizowanej przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

830 mld złotych – taka kwota z budżetu państwa popłynie do służby zdrowia w latach 2018-2024. To znacząca suma – podkreśla minister zdrowia Łukasz Szumowski.

– Te pieniądze wpłyną dla polskich pacjentów, w związku z tym musimy zacząć rozmawiać, jak je wydać. Bo jeżeli wlejemy młode wino do starych bukłaków, to one po prostu popękają i wino wycieknie na piasek pustyni. Tego byśmy nie chcieli – wskazuje minister Łukasz Szumowski.

Eksperci podkreślają, że w systemie opieki zdrowotnej ciągle marnuje się zbyt dużo pieniędzy, dlatego potrzebna jest dyskusja nad tym, jak wydawać środki, aby ograniczyć nadużycia i marnotrawstwo.

Ekonomista dr Małgorzata Gałązka-Sobotka przypomina, że to państwo ponosi główną odpowiedzialność za opiekę zdrowotną.

– Jest to taki moment zatrzymania się wszystkich Polaków nad dyskusją o tym, jaką rolę chcemy odegrać w trosce o nasze zdrowie, ale jakim partnerem w trosce o nasze zdrowie powinno być państwo – zaznacza dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert Uczelni Łazarskiego.

     

Dyskusja o tym, jak wydawać pieniądze na zdrowie toczyć się będzie w całej Polsce przez najbliższy rok. Pytanie tylko, czy starczy Polakom cierpliwości. Tym bardziej, że podobnych debat było już kilka i nie przyniosły one żadnych efektów, te są potrzebne natychmiast.

To, co dziś najbardziej boli pacjentów to długie kolejki do specjalistów. Teresa Petelska od lat jest pod opieką kardiologów i ciągle ma problemy z dostaniem się do specjalisty.

– Jeśli chodzi o specjalistów, to moim zdaniem nie ma żadnej poprawy, nawet jeśli chodzi o kardiologa. Trzeba czekać do października bądź listopada. Nie ma miejsca. Może poprawiły się kolejki do (lekarzy – red.) pierwszego kontaktu, ponieważ tutaj nie muszę już długo czekać – mówi Teresa Petelska.

Minister Łukasz Szumowski deklaruje, że robi wszystko, aby skrócić kolejki. Na razie do niektórych specjalistów. Krócej będziemy stać w kolejkach do wszczepiania endoprotez stawu kolanowego i biodrowego, czy operacje zaćmy.

– Zmniejszymy te najbardziej dolegliwe, czyli dostęp do specjalisty – tam, gdzie kolejki są najdłuższe oraz do diagnostyki, tej najbardziej ograniczonej, czyli do tomografii i rezonansu magnetycznego. I to już się zadzieje – początek w tym roku, a w połowie przyszłego roku na pewno te kolejki będą krótsze – oznajmia minister Łukasz Szumowski.

Nie będzie to takie proste, bo wielu lekarzy wyemigrowało zagranicę. Coraz większe są również problemy z pielęgniarkami. Jest ich na oddziałach szpitalnych coraz mniej, co zagraża bezpieczeństwu pacjentów.

Trudna sytuacja jest w sprywatyzowanym szpitalu w Biłgoraju.  Z dnia na dzień ponad 20 proc. pielęgniarek poszło tam na zwolnienia lekarskie.

– W obecnym stanie, jeśli rzeczywiście byłoby tak, że pielęgniarki masowo będą udawać się na zwolnienia lekarskie, to jest zagrożenie tego rodzaju, że w przyszłości będzie zmniejszone finansowanie tego szpitala z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie chcemy do tego dopuścić, bo szpitalowi są potrzebne pieniądze. Pielęgniarkom potrzebne są podwyżki, ale będzie to można zrobić pod warunkiem, że finansowanie będzie na co najmniej tym poziomie, albo większym w przyszłości – podkreśla wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.

Szpital w Biłgoraju jest postawiony w stan upadłości. Bankrutujące placówki, które wcześniej sprywatyzowano za rządów PO-PSL, to kolejny problem, z którym resort zdrowia musi się szybko uporać.

TV Trwam News/RIRM

drukuj