Prezes NBP: Ustawę o jawności wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim podpiszę obydwoma rękoma

Ustawę o jawności wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim podpiszę obydwoma rękoma – zapowiedział prezes NBP prof. Adam Glapiński. Jak dodał, aby mógł to zrobić, trzeba ją najpierw uchwalić. Zdaniem szefa banku centralnego ustawa ta będzie „fatalna” dla funkcjonowania podmiotu. W jego ocenie utrudni nabór na stanowiska w NBP.

Zmiany przepisów domagają się politycy opozycji. Oczekują oni, że Sejm w trybie pilnym uchwali ustawę na posiedzeniu w przyszłym tygodniu.

Ja tę ustawę o jawności wynagrodzeń w NBP podpiszę obydwoma rękoma. Ale jak słusznie ktoś z opozycji – kto się tym zajmuje – zauważył, że trzeba tej ustawy, żebym to mógł zrobić. Ja w tej chwili mam gotową. Mogę jednym naciśnięciem klawisza ujawnić Państwu listę 3,3 tys. pracowników i ich wszystkie zarobki według PIT-u, ale prawo na to nie pozwala. Niech zrobią tę ustawę. Możemy pomóc nawet jakimiś siłami prawniczymi – mówił prof. Adam Glapiński.

Wczoraj wieczorem wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek zapowiedziała, że PiS przedstawi własny projekt ustawy, która wprowadzi jawność wysokości wynagrodzeń w NBP. Przepisy obejmą obecny, jak i poprzednie zarządy Banku.

Sprawa jawności uposażeń w NBP wypłynęła pod koniec grudnia, kiedy media ujawniły wysokość wynagrodzeń dwóch współpracownic prezesa banku centralnego.

Podawano, że miesięczna pensja jednej z nich wynosi 65 tys. zł. NBP zdementował te informacje. Przeciętne wynagrodzenie dyrektora w banku wyniosło w ub.r. ok. 36 tys. zł.

RIRM

drukuj