fot. PAP/Marcin Obara

[TYLKO U NAS] Prof. R. Chwedoruk o Konfederacji: Nie sądzę, aby inicjatywy, takie jak nowe koło poselskie, w perspektywie najbliższych kampanii wyborczych były skuteczne

Spójrzmy na skład Konfederacji. Z jednej strony mamy bliskich w niektórych aspektach panu Winnickiemu – Marka Jakubiaka, a z drugiej strony w wielu aspektach odległych od niego – pana Liroya czy pana Wilka. Tu od razu odnajdujemy niespójność – mówił w rozmowie z portalem Radiomaryja.pl politolog prof. Rafał Chwedoruk.

Konfederacja – to nazwa nowego koła poselskiego, które powstało w polskim Sejmie. Przystąpili do niego posłowie: Marek Jakubiak, Jakub Kulesza, Piotr Liroy-Marzec, Jacek Wilk oraz Robert Winnicki. Politycy chcą prowadzić swoje działania w kierunku utworzenia klubu. Nie wykluczają, że stanie się to jeszcze w tej kadencji parlamentu.

Czy Konfederacja ma szansę na zaistnienie w polskiej polityce obok silnego PiS? Prof. Rafał Chwedoruk nakreślił sytuację formacji narodowo-konserwatywnych, która występuje w innych państwach europejskich.

– Pojawienie się formacji narodowo-konserwatywnych na prawo od głównego nurtu konserwatywnej prawicy w różnych państwach europejskich w ostatnich latach było pochodną nie tyle sytuacji generalnej, co konkretnych pojedynczych zdarzeń i procesów. Np. na Węgrzech w tej chwili faktycznie drugą siłą, po Fideszu, jest Jobbik (bardzo mocno prawicowy). Stanowiło to konsekwencje m.in. kwestii romskiej. W olbrzymim stopniu Jobbik dostawał poparcie na węgierskiej prowincji, gdzie dochodziło do różnych konfliktów po upadku systemu komunistycznego, wraz z którym upadł model integracji tej mniejszości w społeczeństwie węgierskim – powiedział.

Okazyjne sukcesy radykalnej prawicy w Czechach, Rumunii, Bułgarii itd. też wiązały się z tego typu problemami, ale – jak mówił politolog – „u nas niczego takiego nie ma”.

– U nas niczego takiego nie ma. Jesteśmy społeczeństwem stosunkowo homogenicznym, nie mamy absolutnie żadnych problemów z mniejszościami wyznaniowymi czy etnicznymi. Także nasze dramatyczne doświadczenia historyczne, to, co hitlerowcy w Polsce wyczyniali podczas wojny, również w kontekście etnicznym, czyni nas ostrożnymi w tej materii – zaznaczył.

Rozmówca Radia Maryja powiedział także, że może sobie wyobrazić, w perspektywie kilku lat, sytuację, w której kryzys gospodarczy – obecny model kapitalizmu powoduje, że te kryzysy mogą łatwo powstawać i mieć bolesne sutki już krótkoterminowo – doprowadzi do napięć na rynku pracy.

– Bardzo często napięcia na rynku pracy, w związku z dumpingiem socjalnym, wynikającym z udziału osób niemających obywatelstwa danego państwa na rynku pracy, stanowiły paliwo dla rozwoju radykalnych ruchów. Wówczas mogłaby powstać pewna przestrzeń dla prawicy na prawo od PiS, w oparciu o obecne środowiska narodowe – wskazał.

Mianowicie chodzi o sytuację, w której „pojawiłoby się bezrobocie i część obywateli, zwłaszcza słabiej wykfalifikowanych, pracujących w sektorze usług, mogłoby uznawać, że to liberalny model rynku pracy i faktyczna swoboda napływu cudzoziemców jest tego przyczyną, a w tym wypadku w tle istniałby także kontekst historyczny dot. napięć między Polską a zachodnią Ukrainą”.

– Nie sądzę, aby inicjatywy, takie jak nowe koło poselskie, w perspektywie najbliższych kampanii wyborczych były skuteczne. Spójrzmy na skład Konfederacji. Na jednym biegunie mamy Roberta Winnickiego, na drugim biegunie byłych posłów Kukiz’15, i to różnych posłów. Z jednej strony, jak sądzę, bliskich w niektórych aspektach panu Winnickiemu – Marka Jakubiaka, a z drugiej strony w wielu aspektach odległych od niego – pana Liroya czy pana Wilka. Tu od razu odnajdujemy niespójność – zaznaczył.

Polskie podziały socjopolityczne – mówił politolog – w olbrzymim stopniu związane są z tym, że pewnej wrażliwości społecznej, niemalże lewicowej, towarzyszy pewien konserwatyzm obyczajowy. Wynika to z wielu czynników tradycji „Solidarności” i łatwości w przyjęciu nauki społecznej Kościoła, która nigdy przesadnie entuzjastyczna wobec ekscesu wolnego rynku nie była.

– Wśród owych posłów Konfederacji odnajdujemy zarówno posłów bardziej narodowych, którzy mogą być atrakcyjni dla tradycyjnego wyborcy PiS, a więc konserwatywnych obyczajowo i niekojarzących się z liberalnym podejściem do gospodarki, ale z drugiej zaś strony młodszych generacyjnie polityków, którzy będą się kojarzyć z liberalizmem itd. Mówiąc w skrócie, bardzo trudno jest połączyć libertarianizm ekonomiczny, modny wśród młodych ludzi, z konserwatyzmem kulturowym, który wśród starszych wyborców prawicy jest dominujący. Kto na polskiej prawicy tego nie rozumiał, bez względu na to, czy był politykiem mainstreamu czy wywodził się z pogranicza subkultur prawicowych, ten wcześniej czy później trafił w polityczny niebyt – tłumaczył prof. Rafał Chwedoruk.

RIRM

drukuj