Globalne psychozy

Obecną trudną sytuację pogodową dobrze opisuje dowcip: – Dlaczego tak obficie pada śnieg i jest zima stulecia? – Ponieważ mamy globalne ocieplenie…

Gdy w Kopenhadze odbywał się światowy szczyt klimatyczny, Europa i Stany Zjednoczone pogrążały się w surowej zimie i każdy mieszkaniec tych obszarów mógł się na własnej skórze boleśnie przekonać, że to ocieplenie to jakaś globalna psychoza. Może nawet niejeden ciężko doświadczony ostrą zimą Europejczyk czy Amerykanin – z obawy przed cenzurą „politycznej poprawności” – cichutko westchnął, że dobrze byłoby, gdyby faktycznie było choć odrobinę cieplej.

Do katastrofy kopenhaskiej konferencji – na całym globie reklamowanej jako „przełomowa” – niewątpliwie przyczyniał się brak jakichkolwiek poważnych dowodów na tezy zgłaszane przez ekoterrorystów. Są one z kolei wykorzystywane przez niektóre koncerny – i pozostające na ich usługach rządy, polityków i ekspertów – do straszenia ludzi apokaliptyczną wizją Nowego Jorku zalanego przez topniejące lodowce i do prób narzucania programów zabijania dzieci poczętych. Pod hasłem „ratowania” Ziemi przed „globalnym ociepleniem” są proponowane działania, na których kokosy zbijają wielkie korporacje grabiące w ten sposób całe społeczeństwa.

Ten mechanizm znakomicie ujawniono przy okazji opublikowania elektronicznej korespondencji klimatologów z ośrodka badawczego w południowej Anglii. Jasno z niej wynika, w jaki sposób ci naukowcy wysługiwali się wielkim korporacjom, jak manipulowali badaniami i jak „wycinali” tych ekspertów, którzy mieli inne zdanie. Czyż nie jest paradoksem, że Anglia jest teraz jednym z najciężej doświadczonych zimą krajów europejskich? Jeszcze nie minęły echa climategate (co bardziej cwani ideolodzy globalnego ocieplenia wycofują się rakiem ze swoich rewelacji, twierdząc, że obecnie jest 20-letnia pauza, która przyniosła oziębienie), a okazuje się, że byliśmy poddani kolejnej globalnej psychozie.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) została bowiem oskarżona o to, że na wyrost ogłosiła pandemie grypy pod naciskiem firm farmaceutycznych i wyolbrzymiła niebezpieczeństwo wirusa A/H1N1. Wybuchł wielki skandal i w ONZ zostanie przeprowadzone specjalne dochodzenie, w jaki sposób WHO podchodziła do pandemii świńskiej grypy. Podobne postępowanie zostanie również przeprowadzone podczas sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, która odbędzie się między 25 a 29 stycznia. Podkomisja zdrowia tegoż zgromadzenia postanowiła, że należy zbadać rolę, jaką koncerny farmaceutyczne odegrały w sprawie kampanii na rzecz szczepień. Ma zostać także powołana specjalna komisja śledcza, która miałaby ocenić „zagrożenie, jakie stwarza dla zdrowia fałszywa pandemia”.

Jak doniosły agencje prasowe, przewodniczący podkomisji zdrowia Wolfgang Wodarg, niemiecki lekarz i epidemiolog, krytycznie ocenił postępowanie w obliczu wirusa A/H1N1, którego rozprzestrzenianie się zakwalifikowano jako pandemię. Wodarg w jednym z wywiadów ocenił, że „zorganizowano nam psychozę”, a całe zamieszanie miało na celu przynieść ogromne zyski międzynarodowym koncernom farmaceutycznym. Jego zdaniem, doszło do zmowy między koncernami a ekspertami Światowej Organizacji Zdrowia. Tymczasem europejskie rządy wydały miliardy euro na zakup szczepionek. Brytyjscy dziennikarze mieli ustalić, że np. sir Roy Anderson, jeden z naukowców doradzający rządowi brytyjskiemu w sprawie A/H1N1, miał mieć także umowę z firmą farmaceutyczną GlaxoSmithKline, dzięki której otrzymywał rocznie 115 tys. funtów. A

– według doniesień – to właśnie ta korporacja stała się jednym z największych beneficjentów pandemii.

Czyżby na ogół krytykowana Ewa Kopacz, oponując wobec zakupu szczepionek, akurat miała rację? Czyż nie jest ironią losu, że Janusz Kochanowski, który jak lew walczył, by minister zdrowia zakupiła jednak szczepionki przeciwko wirusowi A/H1N1, sam zapadł na tę chorobę?


Jan Maria Jackowski
drukuj