Klan Melaków

Stefan Melak i jego rodzina

Uparci, zawsze idący pod prąd wszelkim układom i okolicznościom. Bezkompromisowi. Tacy są bracia Melakowie, znani od lat działacze niepodległościowi. Gdy mało komu śniła się Polska wolna od sowieckiej okupacji, oni głośno mówili o zbrodni katyńskiej, o dyktacie Jałty, o „imperium zła”. A jednak ci niepoprawni marzyciele mieli rację. Na oddanie sprawiedliwości musieli czekać wiele lat. Dopiero prezydent Lech Kaczyński docenił wybitne zasługi braci Melaków dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, ich działalność na rzecz przemian demokratycznych w kraju. Stefan Melak otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Andrzej Józef Melak, Arkadiusz Melak, Sławomir Krzysztof Melak – Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Te ordery to uhonorowanie nie tylko ich wieloletniej działalności, ale całej rodziny i rzeszy ludzi z Komitetu Katyńskiego oraz Kręgu Pamięci Narodowej.

Korzenie rodzinne

Przodkowie braci Melaków pochodzą z Francji, skąd przybyli w XVII w. do Polski. Swą nową ojczyznę pokochali całym sercem i stali się gorącymi patriotami. Od kilku pokoleń związani są z Warszawą, a szczególnie z jej prawobrzeżną częścią – Pragą. Niestety, większość dokumentów i przekazów ustnych dotyczących rodziny nie zachowała się do obecnych czasów. Jak wspomina Stefan Melak, jego pradziad i dziad mieszkali w nieistniejącym już domu przy ulicy Radzymińskiej. Podczas wojny rosyjsko-japońskiej dziadek Feliks Melak został w 1905 r. wcielony do armii rosyjskiej i wysłany na front na daleką Syberię. Przeżył i powrócił do Warszawy, gdzie zajął się dostarczaniem żywności dla wojska, pracami budowlanymi i produkcją wina. W okresie dwudziestolecia międzywojennego przez pewien czas pracował we Francji.

W 1907 r. w kościele Matki Bożej Loretańskiej stanął przed ołtarzem z Zofią Rosińską. Z tego małżeństwa narodziło się sześciu synów: Jan, Józef, Eugeniusz, Tadeusz, Bolesław i Krzysztof. Wszystkie dzieci zostały ochrzczone w kościele św. Floriana i św. Michała. Co ciekawe, w tej wielodzietnej rodzinie również w kolejnym pokoleniu na świat przyszli sami chłopcy. Eugeniusz miał trzech synów: Józefa, Stanisława i Zbigniewa, zaś Tadeusz dwóch: Tomasza i Marka. Bolesław, który zginął w Dachau, osierocił jedynego syna Jerzego.

Józef Melak w 1943 r. ożenił się z Donatą Mazińską. Doczekali się pięciu synów, lecz jedno z dzieci zmarło w dzieciństwie. Andrzej, Stefan, Arkadiusz i Sławomir byli bardzo energiczni i pełni pomysłów, więc jak wspomina Stefan Melak – „mama nie miała z nami łatwego życia”. Chłopcy interesowali się lekkoatletyką, a od najmłodszych lat uczeni byli patriotyzmu i poznawali historię Polski, szczególnie tę przekręcaną lub pomijaną w ówczesnych podręcznikach. Mieszkając na Gocławku, tuż obok Olszynki Grochowskiej, często ze swoimi dziadkami i ciotką (siostrą matki) Apolonią Rutkowską, żoną przedwojennego oficera, chodzili na miejsce najważniejszej bitwy Powstania Listopadowego. To dzięki cioci, której szwagier, rotmistrz Stanisław Rutkowski został zamordowany w Katyniu, poznali prawdę o tym okrutnym ludobójstwie.

„Herszt” i jego „banda”

Kolejną osobą, która miała duży wpływ na kształtowanie się młodych Melaków, był ks. Wacław Karłowicz, kapelan AK i uczestnik Powstania Warszawskiego. Ten wspaniały kapłan i wielki patriota przybył na warszawski Gocławek, by zorganizować nową parafię pod wezwaniem św. Wacława. Bardzo religijna rodzina Melaków od samego początku włączyła się w działalność parafii. Już jako młodzi chłopcy na spotkaniach prowadzonych przez proboszcza rozmawiali o zapomnianych kartach naszej Ojczyzny. W latach 70., na prośbę braci Melaków, ks. Karłowicz zaczął odprawiać Msze Święte w Olszynce Grochowskiej dla upamiętnienia rocznic powstań narodowych i degradowanych miejsc pamięci narodowych (np. Ossowa). Na te uroczystości z każdym rokiem przybywało coraz więcej osób. W 150. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, 29 listopada 1980 r., zaprosili m.in. delegacje: ze Stoczni Gdańskiej, Siedlec, Krakowa. Oprawą muzyczną uroczystości zajął się chór akademicki, nie mogło zabraknąć harcerzy, a aktorzy (m.in. Andrzej Szczepkowski, Marek Wysocki i Czesław Jaroszyński) recytowali poezję. Przybyła nawet ekipa Kroniki Filmowej, ale nakręcony 40-minutowy film nigdy nie został wyemitowany.

Chociaż pamięć o Olszynce Grochowskiej była pielęgnowana przez wielu Polaków, a z okazji rocznicy bitwy harcerze już w latach 60. XX w. organizowali rajdy, to gromadząca tłumy ludzi Msza św. przy krzyżu nie była na rękę władzom państwowym. Uważali odprawiane przy pomniku nabożeństwa za „nielegalne zbiegowiska”. Solą w oku była dla nich osoba i działalność ks. Wacława Karłowicza oraz skupiona przy nim grupa osób, w której prym wiedli Melakowie oraz kuzyni od strony ojca i matki, m.in. Jan Waś. Władze nazywały księdza Wacława „hersztem”, a Stefana Melaka jego zastępcą. Wielokrotnie byli szykanowani i wzywani na przesłuchania.

W 1974 r. ks. Karłowicz, ks. Antoni Czajkowski ps. „Badur” (skazany w procesie rtm. Pileckiego na 22 lata więzienia) i bracia Melakowie założyli Krąg Pamięci Narodowej. Krąg Pamięci Narodowej i cech krawców postawili krzyż w miejscu stracenia Traugutta na warszawskiej Cytadeli. Od tego czasu zawsze w rocznicę stracenia członków Rządu Narodowego i wybuchu Powstania Styczniowego gromadzili się tu na Mszy Świętej.

W 1979 r. z inspiracji Stefana Melaka i ks. Karłowicza powstał Konspiracyjny Komitet Katyński. Kiedy w 1981 r. z Dolinki Katyńskiej na cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach zniknęły symboliczne krzyże, komitet postanowił postawić solidny, granitowy pomnik. Dla zachowania dyskrecji prace odbywały się w garażu Arkadiusza Melaka. Arek Melak zawsze wykonywał tzw. roboty precyzyjne, więc i elementy Pomnika Katyńskiego wyszły spod jego ręki. 31 lipca 1981 r. stanął pierwszy Pomnik Katyński w Polsce. Elementy pomnika przewieziono na Powązki kontenerem Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta. Samochód, który nie wzbudzał żadnych podejrzeń, przygotowali kierowcy bazy transportowej nr 4 na Pradze. Montaż elementów trwał około dwóch godzin, potem odśpiewano „Boże, coś Polskę” i hymn narodowy. W konspiracyjnej akcji postawienia pomnika w Dolince Katyńskiej, kierowanej przez Stefana Melaka, brało udział 31 osób z Warszawy, Lublina, Gdańska, Katowic i Siedlec (rodzina Goławskich). Potem w katedrze św. Jana na nabożeństwie odprawianym w wigilię rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i podczas manifestacji na ówczesnym placu Zwycięstwa przekazywali ludziom informację o postawieniu Pomnika Katyńskiego. Jednakże pomnik nie doczekał do 1 sierpnia – na polecenie ambasady sowieckiej kilkutonowy krzyż i płyta z napisem „KATYŃ 1940” zostały nocą zrabowane przez Służbę Bezpieczeństwa przy użyciu ciężkiego sprzętu. W tym samym miejscu władza ludowa postawiła w 1985 r. swój pomnik z kłamliwym napisem: „Żołnierzom polskim, ofiarom hitlerowskiego faszyzmu, spoczywającym w ziemi katyńskiej – 1941 rok”.

W obronie zrabowanego pomnika podjęto uchwały na I Zjeździe NSZZ „Solidarność” w Gdańsku Oliwie i na II Zjeździe NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. Komitet Katyński nie ustawał w staraniach o jego odzyskanie. Dopiero po ośmiu latach, nocą z 5 na 6 lipca 1989 r., SB podrzuciła pod cmentarz duże, drewniane skrzynie, w których znajdowały się elementy ukradzionego pomnika.

Ponowne postawienie i odsłonięcie monumentu przez Andrzeja Melaka oraz poświęcenie przez przewodniczącego Duszpasterzy Polski Walczącej ks. Wacława Karłowicza nastąpiło 8 września 1995 roku. Trwające 10 lat śledztwo w sprawie kradzieży zostało umorzone przez prokuraturę w związku z przedawnieniem. Do dziś nie zwrócono aktu erekcyjnego pomnika skradzionego przez SB z Dolinki Katyńskiej w 1983 roku.

Stan wojenny

Działalność patriotyczna, udział w zjazdach „Solidarności”, wydawanie prasy podziemnej spowodowało, że bracia Melakowie zostali aresztowani. Gdy przyszli aresztować Stefana, drzwi otworzyła jego kilkuletnia córeczka i powiedziała esbekom: „Co panowie tak chodzą za tatusiem?!”. Andrzeja Melaka chcieli internować w lipcu 1982 r., ale zdążył uciec. Ukrywającego się Arkadiusza na skutek donosu złapali na dzień przed Pierwszą Komunią Świętą syna. Przewieźli go do więzienia w Białołęce, gdzie już przebywał jego brat. Komendant z ironią zaanonsował Stefanowi, że ma „gościa”. Stefan domyślił się, że jest tu któryś z braci. W tym czasie Sławomira Melaka esbecy wezwali do pałacu Mostowskich i straszyli, że jak nie podpisze lojalki, to go zamkną i cała rodzina „zdechnie z głodu”. Oczywiście, lojalki nie podpisał, ale nie został aresztowany. W więzieniu Arek i Stefan Melakowie wraz z kolegami zajmowali się twórczością literacką i plastyczną. Drukowali znaczki, robili z gumoleum stemple okolicznościowe, tworzyli rysunki satyryczne i teksty.

Po ogłoszeniu tzw. amnestii Arkadiusz został wypuszczony jako ostatni z internowanych więźniów w Uhercach (gdzie został wcześniej przeniesiony z Białołęki). Więzienie opuścił dopiero około godziny 18.00 w wigilię, 24 grudnia 1982 r. Na szczęście miejscowy ksiądz odwiózł go do pociągu, dzięki czemu zdążył do domu na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.

Komitet Katyński i Krąg P amięci Narodowej

Po powrocie z więzienia Stefan Melak wraz z rodziną jeszcze mocniej zaangażował się w działalność Komitetu Katyńskiego. Zajęli się m.in. wydawaniem książek, np. „Oto jest wolny śpiew” (zebrane z internowania pieśni), „Katyń – synteza”, „Bez ostatniego rozdziału”, „Agresja 17 IX” Leopolda Jeżewskiego (pseudonim prof. Jerzego Łojka). Przygotowywali matryce na krzyżyki katyńskie, organizowali wystawy, wykłady i prelekcje. Spotkania odbywały się np. w wieży kościoła św. Anny, dolnym kościele św. Krzyża. W 1984 r. Komitet Katyński wziął udział w sesji dotyczącej Powstania Warszawskiego. Na tę sesję przybyło ponad 4 tysiące ludzi.

Po 1989 r. Komitet Katyński mógł rozpocząć oficjalną działalność. W 1991 r. zawieźli liczące osiem metrów krzyże dla pomordowanych w Miednoje i Charkowie. W tym czasie w Rosji trwał pucz, ale udało się dostarczyć krzyże na miejsca zagłady. W Charkowie ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski odprawił Mszę Świętą za wszystkich zamordowanych Polaków. Komitet cały czas prowadził konsekwentne działania prowadzące do wszczęcia polskiego śledztwa w sprawie ludobójstwa w Katyniu i innych miejscach zagłady.

Bracia Melakowie nawiązali ścisłe kontakty ze Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów we Francji. Zorganizowali równocześnie dwie takie same wystawy: w kościele polskim w Paryżu i w Sejmie RP. Wspólnie z ks. Witoldem Kiedrowskim, prezesem stowarzyszenia, na ścianie domu generała Andersa w Paryżu umieścili tablicę upamiętniającą ofiary komunistycznego terroru. Komitet brał udział we wszystkich uroczystościach organizowanych przez SPK i władze francuskie na cmentarzach w Montormel, Langannerie, Falaise i Montmartre.

Krąg Pamięci Narodowej nie ustaje w działaniach na rzecz ratowania degradowanego dziedzictwa historycznego. Szczególną troską bracia Melakowie otaczają Olszynkę Grochowską. Współautorem Apelu „Ocalenia Olszynki Grochowskiej” jest Józef Melak. Uporządkowany został teren otaczający miejsce pamięci, zaś do krzyża prowadzi Aleja Chwały (ulica Traczy), wzdłuż której znajdują się głazy pamięci poświęcone bohaterom narodowym – przede wszystkim uczestnikom Powstania Listopadowego. Józef Melak, społecznik i działacz samorządowy, zawsze był mocno zaangażowany w sprawy swojej dzielnicy i jej mieszkańców. W ostatniej kadencji pełnił funkcję burmistrza Dzielnicy Warszawa Rembertów m.st. Warszawy.

Grunt to rodzina

Rodzina Melaków jest dużą rodziną. Przez mocną więź, która ich łączy, oraz ze względu na ich działalność społeczną, wielu nazywa ich klanem Melaków. Bracia Melakowie i ich kuzyni doczekali się dzieci (i to nie samych synów), a nawet wnuków. Do tej pory większość rodziny mieszka na warszawskim Gocławku. W ostatnich kilkunastu latach odnowione zostały kontakty z francuską gałęzią Melaków, zamieszkujących Paryż i Burgundię.

Joanna Śliwińska
drukuj