Ministerstwo Zdrowia gra na zwłokę
Ministerstwo Zdrowia przeciąga prace nad ustawą wprowadzającą przepisy unijne dotyczące praw pacjentów w transgranicznej opiece medycznej.
Według niedawnych zapowiedzi resortu, prace nad projektem ustawy miały ruszyć w grudniu ubiegłego roku, ale do dziś żaden taki dokument do Sejmu nie wpłynął. Pod ogromnym znakiem zapytania stoi teraz zwrot kosztów za leczenie Polaków za granicą.
– Ja przypominam, że ministerstwo miało wiele miesięcy; była wyznaczona dokłada data, kiedy ta dyrektywa transgraniczna miała wejść w życie i weszła w życie, chodzi o 25 października ubiegłego roku. Oczywiście Ministerstwo Zdrowia nie zdążyło. Wtedy, pod naciskiem opinii publicznej minister mówił, że do końca roku ustawa będzie gotowa, będzie w Sejmie i będzie obowiązywać od 1 stycznia. Zapewniam Państwa, że do dnia dzisiejszego żadna ustawa do komisji nie trafiła; pan minister Arłukowicz jak zwykle obiecywał coś, pewnie tak jak i w wielu innych sprawach i niestety nic z tego dalej nie wynika – powiedział Tomasz Latos, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Do 25 października 2013 r. państwa członkowskie UE miały dostosować do dyrektywy swoje wewnętrzne przepisy.
Dyrektywa umożliwia pacjentom korzystanie ze świadczeń medycznych w państwach wspólnoty i otrzymanie zwrotu kosztów leczenia. Ubezpieczeni w NFZ, aby otrzymać zwrot kosztów leczenia przeprowadzonego w innym państwie UE, będą musieli wystąpić z wnioskiem do właściwego oddziału Funduszu. Podstawą zwrotu kosztów będzie rachunek wystawiony przez zagraniczną placówkę medyczną. Uprawnienie do zwrotu ma dotyczyć tylko świadczeń gwarantowanych w Polsce – pacjent otrzyma kwotę równą stawce, jaką NFZ płaci świadczeniodawcom za podobne procedury medyczne wykonywane w kraju.
Na razie jednak zwrot kosztów leczenia za granicą należy potraktować w kategorii gdybania, bo odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej nadal nie ma.
– Minister obiecywał zarówno tę ustawę dotyczącą dyrektywy transgranicznej, obiecywał likwidację centrali NFZ, obiecywał wiele różnych spraw. Teraz obiecuje skrócanie kolejek. Szanowni Pastwo nie wierzcie w to, co mówi minister Arłukowicz, nie wierzcie w to, co mówią jego zastępcy. To jest niestety tylko czcza gadanina na zyskanie czasu, na odwrócenie uwagi. Niestety cały czas brakuje – i obawiam się, że w dalszym ciągu będzie brakowało – konkretnych rozwiązań. Mówię to z wielkim żalem, bo pacjenci czekają, są coraz bardziej zniecierpliwieni – dodaje Tomasz Latos, poseł PiS.
Niespełna miesiąc temu PiS złożyło wniosek o wotum nieufności wobec ministra Arłukowicza. Sejmowa większość, głosami koalicji PO-PSL odrzuciła wniosek, ale padły kolejne obietnice.
TV Trwam/RIRM
