fot. flickr.com

Rząd po raz kolejny złamał prawo za pomocą niewiążących opinii. Tym razem ofiarą takich działań padł poseł Marcin Romanowski

Prokuratura Krajowa zatrzymała posła Marcina Romanowskiego, wiedząc, że chroni go międzynarodowy immunitet. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy miało wysłać w tej sprawie ostrzeżenie do polskich władz już w czerwcu. Mimo to Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło wykonanie opinii, które podważały ochronę przysługującą politykowi. To nie pierwszy raz, kiedy rząd łamie prawo za pomocą niewiążących opinii.

 

Prokuratura Krajowa zatrzymała posła Marcina Romanowskiego z Suwerennej Polski w oparciu o dwie opinie prawne dotyczące jego immunitetu wynikającego z członkostwa w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy.

– One wskazywały, że takim immunitetem poseł Marcin Romanowski nie jest objęty – wyjaśnił neoprokruator krajowy, Dariusz Korneluk.

Opinie prawne przygotowali prof. Andrzej Jackiewicz z Uniwersytetu w Białymstoku oraz prof. Joanna Juchniewicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Jaki był klucz doboru ekspertów? Nie wiadomo. Prawnik, Michał Skwarzyński, podkreślił, że opinie były napisane pod tezę, a ich autorzy nie mieli odpowiednich kompetencji.

– To są opinie niepełne, niezawierające całego stanu prawnego, nie wynikające z pełnej analizy jurydycznej. (…) Jeżeli ktoś daje podkładkę do bezprawnego pozbawienia wolności człowieka, a to jest danie podkładki do bezprawnego pozbawienia wolności człowieka, wbrew immunitetowi międzynarodowemu, no to bierze udział w tej sytuacji – wyjaśnił Michał Skwarzyński.

Poseł Marcin Romanowski zapowiedział, że złoży zawiadomienie do prokuratury na prawników, którzy przygotowali opinie prawne dla wiceministra sprawiedliwości, Arkadiusza Myrchy. To on zamówił ekspertyzy, choć nie jest stroną w postępowaniu.

– To jest patologia. W Polsce są źródła prawa. Źródłem prawa jest konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe i ich trzeba przestrzegać, a nie tego, co mówi Donald Tusk – zaznaczył poseł Zbigniew Bogucki z PiS.

To nie pierwszy raz, kiedy rząd Donalda Tuska działa niezgodnie z prawem w oparciu o opinie – przypominał poseł Sebastian Kaleta z PiS.

– Metoda łomem, pałą, uchwałą, opinią okazuje się, że w cywilizowanym świecie nie jest akceptowana. Przypominam, że w taki sposób, jak bezprawnie zatrzymano posła Romanowskiego – siłowo, jakimiś pseudo opiniami – tak przejęto media publiczne. W ten sam sposób, metodą na opinię, Adam Bodnar przejął siłowo prokuraturę, którą teraz podstawił pod biuro politycznych porachunków – powiedział poseł Sebastian Kaleta.

Konstytucjonalista, profesor Anna Łabno, wskazała, że immunitet obowiązuje bez względu na to, czy w danym okresie odbywa się sesja danego zgromadzenia, czy nie.

– Chodzi o to, że immunitet służy w ramach wykonywania konkretnych funkcji posła, czy to w Polsce, czy – jak się okazuje – również także w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, nie w momencie wykonywania pewnych czynności, ale w związku z faktem bycia posłem – zwróciła uwagę prof. Anna Łabno.

Prawnik, Piotr Gaglik, powiedział, co w takiej sytuacji powinna zrobić prokuratura.

– Osoby, które chcą zatrzymać posła z immunitetem międzynarodowym, powinny zapytać, powinny ewentualnie wszcząć procedurę zdjęcia immunitetu – wyjaśnił Piotr Gaglik.

Jak donoszą media, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy już w czerwcu miało ostrzegać polskie władze, że posła Marcina Romanowskiego chroni drugi immunitet. Najprawdopodobniej rządzący postanowili to zlekceważyć, bo Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło wykonanie opinii w lipcu. Resort zapłacił za każdą pięć tysięcy złotych.

– Jest taka dosyć otwarta paremia rzymska: „Ten kto płaci, ten żąda” – zauważył Piotr Gaglik.

Prokuratura Krajowa zapowiedziała, że podejmie dalsze kroki po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem sądu o odmowie tymczasowego aresztowania posła Marcina Romanowskiego. Niewykluczone, że prokuratura zwróci się do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy o uchylenie immunitetu posła.

TV Trwam News

drukuj