Protest przeciwko grzebowiskom martwego drobiu
Nie udało się w Lipowcu Kościelnym, teraz protestują mieszkańcy gminy Gołymin-Ośrodek. Mowa o masowym grzebowisku drobiu, padłego z powodu ptasiej grypy. Skala choroby jest ogromna. Jednak powstaje pytanie, czy utylizacja powinna odbywać się przy tak licznych obawach lokalnych społeczności.
Ptasia grypa to choroba, która w ostatnim czasie szybko rozprzestrzenia się w wielu regionach Polski.
– Została przyniesiona do nas razem z wędrującym dzikim ptactwem no i to ptactwo jest teraz rezerwuarem zarazka. Przez to mamy problemy również z gospodarstwami, które utrzymują kury, indyki, gęsi i kaczki – mówił Paweł Piotrowski, lubelski wojewódzki lekarz weterynarii.
Choroba przebiega bardzo szybko. Nawet na drugi dzień po jej wystąpieniu całe stado może być martwe. W takiej sytuacji inne stada znajdujące się na danej fermie także nie mogą wyjechać do zakładów przetwórczych.
– W sytuacji, gdy np. ferma drobiu ma stado już dorosłe, które należałoby przekazać do zakładów przetwórczych, nie można tego przemieścić, bo znajduje się w strefie. Wtedy pojawia się konieczność przetrzymywania stada przez kolejne kilka tygodni – zaznaczył Andrzej Danielak z Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.
Trudna sytuacja występuje dziś w województwie mazowieckim, gdzie decyzją wojewody powstały specjalne strefy. W tak zwanej strefie zapowietrzonej obowiązuje nakaz wybicia drobiu i zakaz hodowli ze względu na skalę ptasiej grypy.
„Nakazuje się wprowadzić dodatkowe środki bezpieczeństwa biologicznego polegające na niezwłocznym przeprowadzeniu dodatkowej dezynfekcji zakładu, w którym utrzymywane są ptaki, środkiem dezynfekcyjnym figurującym w rejestrze preparatów biobójczych” – napisano w rozporządzeniu nr 11 Wojewody Mazowieckiego z dnia 26 kwietnia 2021 r.
Padłym w wyniku ptasiej grypy drobiem zajmują się zakłady utylizacyjne. Trafia on do spalarni.
– To jest właściwie w tej chwili jedyna metoda, która w Polsce istnieje. Jest oczywiście w niektórych przypadkach dopuszczane grzebanie, ale na dzisiaj nie posiadamy żadnych czynnych grzebowisk – ocenił Paweł Piotrowski.
Takie grzebowisko miało powstać najpierw w powiecie żuromińskim, a następnie w powiecie mławskim, na prywatnych działkach. Jednak decyzje zapadały szybko, zabrakło społecznych konsultacji, a położenie w odległości 400 m od domów mieszkalnych i ryzyko skażenia wód gruntowych było nie do przyjęcia dla mieszkańców Lipowca Kościelnego, którzy protestowali dniami i nocami. Ostatecznie powstanie grzebowiska na terenie gminy udało się zablokować.
Teraz padły drób ma być grzebany w miejscowości Zawady Dworskie w gminie Gołymin-Ośrodek. Jednak sytuacja jest podobna do tej z Lipowca Kościelnego. Prywatna działka, zgody administracyjne i ogromne obawy lokalnej społeczności o zanieczyszczenie wód gruntowych.
– Grzebanie drobiu może odbywać się wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych i regulują to przepisy ustawy o czystości porządku w gminie. Takie miejsce jest wyznaczane przez samorząd gminny, oczywiście musi ono spełniać wymagania bezpieczeństwa dla zdrowia ludzi i bezpieczeństwa środowiska – poinformował Maciej Dragun, wojewódzki inspektor weterynaryjny ds. ochrony zdrowia zwierząt.
W tym zakresie to nie wojewódzki lekarz weterynarii ma ostateczny głos, kluczowe są opinie inspekcji sanitarnej i organów ochrony środowiska. Ważna jest także postawa władz lokalnych, wszystkie te organy powinny wziąć pod uwagę społeczne obawy.
TV Trwam News



