Niech Palikot nam nie grozi

Z Bartoszem Arłukowiczem, posłem SLD, wiceprzewodniczącym hazardowej
komisji śledczej, rozmawia Artur Kowalski



Opinia publiczna dowie się, po co Zbigniew Chlebowski spotykał się na cmentarzu z Ryszardem Sobiesiakiem i czy politycy Platformy Obywatelskiej pomagali biznesmenom branży hazardowej w załatwianiu korzystnych dla nich zapisów w ustawie?

– Obiecuję, że się dowiemy. Mam wrażenie, że zostałem jedynym, który chce to w tej komisji sprawdzić. Niezależnie od tego, co posłowie Platformy Obywatelskiej zdecydują, mogę zadeklarować, że zrobię wszystko, aby ta sprawa została wyjaśniona. Nie dlatego, żeby niszczyć Chlebowskiego czy Drzewieckiego, ale dla dobra polskiej demokracji. Uważam, że Polacy powinni wiedzieć, gdzie są błędy w tworzeniu polskiego prawa, by można z nich było wyciągnąć wnioski. Wiem, że Platformie trudno jest o tym mówić. Zawsze ciężko się mówi o swoich problemach. Ale mam nadzieję, że zrozumieją, iż wyjaśnienie tej sprawy jest potrzebne demokracji, państwu, że nie wszystko musi być podporządkowane utrzymywaniu dobrego wizerunku.

Platforma, zdaje się, ma inne plany co do prac komisji. Dotychczas posiedzenia komisji koncentrowały się wokół tego, co działo się z ustawą hazardową za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ostatnio natomiast wiceszef klubu PO Janusz Palikot stwierdził, że chciałby zobaczyć Pańską minę, kiedy komisja zajmie się Pana obecnymi czy byłymi kolegami z SLD.

– Jakie priorytety ma Platforma, to każdy widzi. Uśmiecham się i minę zawsze będę miał uśmiechniętą, bo zostałem powołany do wyjaśnienia tej sprawy. Nie zamierzam niczego ukrywać. Jeśli poseł Palikot ma jakąkolwiek wiedzę, to namawiam, aby czym prędzej pobiegł z nią do prokuratury. Bo jeżeli ktoś, a szczególnie funkcjonariusz publiczny, ma wiedzę o popełnionych przestępstwach, to powinien jak najszybciej powiadomić organa ścigania. A jeżeli z jakichś powodów boi się pobiec do prokuratury, to bardzo go proszę, aby przekazał mi te dokumenty. A ja wtedy osobiście zaniosę je do prokuratury.

A może słowa Janusza Palikota należy odebrać w taki sposób: „Dopadliśmy w komisji PiS, które się nas czepiało, a teraz przyjdzie kolej na SLD, jeśli nie będzie siedzieć cicho”?

– Posłowie Platformy mogą mówić wszystko, co chcą. Polacy mają swój rozum. Wiedzą, czyja jest ta afera, czyj jest Chlebowski i czyja jest ta cała awantura wokół hazardu.

Czas dany komisji przez Sejm nieubłaganie mija. Już do końca lutego komisja miałaby przedstawić raport ze swoich prac. Zapowiadał Pan złożenie wniosku o wydłużenie prac śledczych. Co się w tej sprawie teraz dzieje?

– Złożyłem taki wniosek w formie ustnej. Nie ma teraz posiedzeń komisji, więc nie mam go kiedy złożyć w formie pisemnej. Ale oczywiście, że go złożę, bo to, co urządzili politycy Platformy Obywatelskiej, to ewidentny przykład tego, że chcą wydłużenia, rozmydlenia, zniechęcenia opinii publicznej do wyjaśnienia tej sprawy. Obiecuję, że ta sprawa zostanie wyjaśniona, choćbyśmy mieli pracować jeszcze kilka miesięcy.

Do kiedy chciałby Pan przedłużenia prac komisji?

– W tym kontekście na pewno trzeba myśleć o końcu kwietnia.

Czy Pańskim zdaniem Zbigniew Wassermann i Beata Kempa powinni nadal pracować w komisji?

– To wewnętrzna sprawa Prawa i Sprawiedliwości. Nie zwykłem wnikać w kompetencje ciał statutowych, partyjnych. W przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej nie zamierzam prowadzić castingu wewnątrz PiS i decydować, kto powinien ich reprezentować.

A czy w ogóle ten wniosek o odwołaniu rekomendowanych przez PiS członków komisji powinien wyjść z szeregów Platformy?

– Apelowałem do przewodniczącego Sekuły po złożeniu tego wniosku, by odłożyć jego głosowanie. Od pana posła Wassermanna i pani poseł Kempy różnię się w poglądach we wszystkim. Inaczej
patrzymy na Polskę, na politykę, na historię, na przyszłość. Ale zawsze wystąpię w obronie demokracji, w obronie utrzymywania praw opozycji. Bo jestem zwolennikiem państwa, w którym wielki chroni mniejszego, a nie takiego, w którym wielki bije mniejszego.

Wyobraża Pan sobie tę komisję śledczą bez reprezentantów największego klubu opozycji?

– Taka komisja nie mogłaby w ogóle działać, bo to jest niezgodne z ustawą.

A może w odpowiedzi na to, co wyprawia Platforma Obywatelska, opozycja powinna zbojkotować prace komisji i niech się Platforma śledzi i sądzi sama?

– Jestem przeciwnikiem tego rodzaju bojkotów. Uważam, że na rzeczywistość nie należy się obrażać. Rzeczywistość trzeba kreować. W związku z tym namawiam i proszę polityków PiS, aby zdecydowali, kto ma ich reprezentować w tej komisji, i ruszamy do pracy.

Czego możemy teraz oczekiwać od komisji hazardowej?

– O wszystkim zadecyduje Platforma. Ma większość, którą potrafi skutecznie wykorzystywać – nawet przemocą. Mam wrażenie, że Platforma jest w stanie zadecydować nawet, czy jutro będzie środa, czy piątek.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj