fot. PAP/Grzegorz Michałowski

„Wiosna” czy ideologiczna zima? 

Walka z Kościołem, legalizacja tzw. aborcji czy edukacja seksualna w szkołach – to niektóre z elementów programu wyborczego nowej partii na polskiej scenie politycznej. „Wiosna”, bo tak nazywa się nowe ugrupowanie byłego posła Ruchu Palikota i działacza środowisk homoseksualnych Robert Biedronia, ruszyła z objazdem po Polsce.

Konwencja nowej partii politycznej Roberta Biedronia była wielkim, kosztownym show.

– To jest kampania zgodna z tym, że „nikt wam nie da tyle, ile ja wam mogę obiecać”. I tutaj pan Biedroń poszedł tym trybem, obiecując wszystko wszystkim, a najlepiej jeszcze za darmo i na maksa – mówi Marek Skiba z Inicjatywy Obywatelskiej „Odpowiedzialny Gdańsk”.

Dziś Robert Biedroń idzie dalej i prezentuje autobus, który ma przemierzyć 16 miast Polski, by już teraz zdobyć swój elektorat.

Nowa partia „Wiosna”, choć formalnie jeszcze nie powstała, wychodzi ze swoimi propozycjami. To walka z Kościołem, wprowadzanie tzw. aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży oraz pełne finansowanie in vitro. Na tym nie koniec – Robert Biedroń chce zamknąć wszystkie kopalnie.

– To są populistyczne hasła, ale niestety bardzo popularne w zachodniej Europie, gdzie nie rozwiązuje się realnych problemów ekonomicznych obywateli UE – podkreśla Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości.

Wielu pomysłom Biedronia wtóruje Platforma Obywatelska.

– Jesteście śmiesznie nieaktualni, czuć od was naftaliną. Nauczcie się wreszcie żyć w społeczeństwie równych kobiet i mężczyzn – tak była premier Ewa Kopacz opisuje osoby, dla których obrona życia od poczęcia jest jednym z priorytetów.

Inni politycy PO zapraszają Roberta Biedronia do współpracy.

– Nie ma w nas obawy wobec partii pana Biedronia. Jest raczej chęć przekonania go do konstruktywnego współdziałania – akcentuje Marcin Kierwiński z PO.

Tymczasem pojawia się coraz więcej pytań o to, skąd Robert Biedroń wziął środki na sfinansowanie niedzielnej konwencji swojej partii?

– Bo jak wiemy, to nie jest partia, która dostaje jakieś dotacje ze Skarbu Państwa. Ma zapewne jakichś sponsorów. Warto w imię przejrzystości życia publicznego, a o taką przejrzystość apelował pan Biedroń w swoim wystąpieniu, poznać nazwiska sponsorów – wskazuje wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

Także poseł klubu poselskiego Kukiz’15 Łukasz Rzepecki domaga się informacji od Roberta Biedronia na temat poniesionych kosztów finansowych na organizację konwencji partii „Wiosna”.

– Skąd miał pieniądze na tą huczną imprezę? Ile na nią wydał? I czy czasami te środki finansowe nie pochodzą z subwencji partyjnej pana Janusza Palikota, przyjaciela pana Roberta Biedronia, z którym razem tworzyli Ruch Palikota – zaznacza.

Tymczasem sam Robert Biedroń podkreśla, że w tej sprawie nie ma nic do ukrycia. Pieniądze mają pochodzić od zwykłego Kowalskiego.

– To ludzie wpłacają nam te drobne kwoty, które państwo zobaczycie w naszym sprawozdaniu pod koniec roku – wyjaśnia Robert Biedroń.

Pytanie, dlaczego dopiero pod koniec roku? Takie są reguły prawne odpowiada Robert Biedroń.

Wątpliwości dotyczące finansowania konwencji, jak i innych pomysłów Roberta Biedronia nadal nie zostały rozwiane. Lider „Wiosny” wiele obiecuje, ale czy wywiąże się ze swoich obietnic? Jako prezydent Słupska, Biedroń wielu swoich obietnic nie spełnił – mówi pochodzący z tego miasta wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Müller.

– Obiecywał, że będą obniżone ceny biletów w mieście, a tego nie zrobił. Miał dokończyć budowę Aqua Parku, który był zostawiony jeszcze przez poprzednika, przez całe cztery lata nie zdołał tego zrobić. Miał zbudować wreszcie Instytut Zielonej Energii, który sam wymyślił, też nic w tym zakresie się nie zrobiło – wskazuje Piotr Müller.

Mimo to nowa partia „Wiosna” zdaniem Roberta Biedronia ma przynieść Polsce wiosenną świeżość. Czy jednak „Wiosna” przetrwa do jesieni?

TV Trwam News/RIRM

drukuj