fot. flickr.com

W niedziele nieformalny szczyt UE dot. kryzysu migracyjnego

W niedzielę odbędzie się nieformalny szczyt Unii Europejskiej dotyczący kwestii migracji. Bojkot spotkania zapowiedzieli przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej, a także premier Włoch.

Nieformalne spotkanie szefów państw i rządów zwołał przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Junker.

„Zapraszam grupę zainteresowanych państw członkowskich na nieformalne spotkanie robocze poświęcone kwestiom migracji i azylu. Celem spotkania, które odbędzie się w tę niedzielę w Brukseli, będzie praca nad europejskimi rozwiązaniami dla nadchodzącego spotkania Rady Europejskiej” – napisał na Twitterze przewodniczący KE.

Polska oraz pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej nie wezmą udziału w spotkaniu.

– Jest to coś w rodzaju odgrzewanych procedur, odgrzewanych propozycji z przeszłości, które nie są dla nas zrozumiałe i w ogromnej większości nie są do zaakceptowania. Podkreślamy, że właściwym forum do dyskusji jest pełne forum Rady Europejskiej, które odbywa się kilka dni później. Do tego „klubu przyjaciół relokacji uchodźców” my nie należymy i nie zamierzamy teraz brać w tym procesie udziału – oznajmił szef rządu polskiego.

Przewodniczący Komisji Europejskiej nie ma prawa zwoływania unijnych szczytów – podkreślił premier Węgier Wiktor Orban.

– Premierzy V4 zgodzili się, że nie pójdą na ten szczyt, ponieważ nie byłoby dobrze, gdybyśmy wzięli udział w spotkaniu, które nie wiadomo, czym właściwie jest, z punktu widzenia prawa europejskiego – mówił.

Bojkot spotkania zapowiedział także premier Włoch Giuseppe Conte. Nie będzie na nim także przedstawicieli Cypru i Wielkiej Brytanii. Coraz więcej państw widzi, jak naprawdę działa Unia Europejska – wskazał publicysta Bogdan Dobosz.

– Po raz pierwszy niektóre z tych krajów wyłamują się z tego frontu. Zaczyna się wprost mówić, nie tylko już o powstrzymaniu fali emigracji, ale także o zastopowaniu tzw. polityki wielokulturowości, o odwołaniu się do własnych korzeni europejskich – wskazał Bogdan Dobosz.

Celem unijnego szczytu ma być powrót do krytykowanego pomysłu relokacji uchodźców wewnątrz Wspólnoty.

– Tu jest próba lobbowania za tymi rozwiązaniami skompromitowanymi, które już z przeszłości znamy. Chociażby ten słynny przymusowy mechanizm algorytmicznej relokacji poszczególnych kwot nielegalnych imigrantów – podkreślił senator PiS Jan Maria Jackowski.

Za bojkotowanie spotkania rząd krytykują ludowcy.

– Trzeba swoje racje przedstawiać, tym bardziej, że przeciwników rzeczywiście tej relokacji na początku proponowanej jest coraz więcej i to trzeba iść za ciosem i mówić, że owszem problem jest i trzeba go rozwiązać – powiedział Jarosław Kalinowski z PSL.

Sama nieobecność nie rozwiąże problemu – dodał poseł PO Rafał Grupiński.

– Z jednej strony Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, że coraz więcej państw europejskich podziela zdanie rządu PiS-u w kwestii migrantów, a z drugiej strony nie chce tego udowodnić na spotkaniu przygotowującym przyszłotygodniowy szczyt. Więc albo, albo – ocenił parlamentarzysta.

Nieformalny miniszczyt jest podwójnie nieformalny. Odbywa się on poza plecami przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. To właśnie w jego kompetencji jest organizowanie tego typu spotkań. Niedzielne spotkanie odbędzie się na polecenie kanclerz Niemiec Angeli Merkel – zaznaczył prof. Tadeusz Marczak.

– Z pewnością (ten nieformalny szczyt) będzie starał się „rozwiązać” problem uchodźców poprzez obarczenie jego skutkami tych państw, które od samego początku dostrzegały sztuczność tego problemu i nie dały się zwieść tej retoryce – akcentował historyk.

Przymusowa relokacja migrantów, jak i samo ich zapraszanie do Europy, to największy błąd Angeli Merkel, za który niemiecka kanclerz powinna odpowiedzieć. To, co niepokoi, to fakt, że Berlin może w tej sprawie liczyć na wsparcie Paryża – mówił poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak.

– Jakbym słyszał słowa jego poprzednika – Hollande, który powiedział: „Może i macie zasady, a my mamy pieniądze”. Więc proszę państwa, tak to się skończy, że będą szantażować pieniędzmi. A to niedobrze, bo Unia na zupełnie innych zasadach miała się odbywać – wskazał polityk.

Tymczasem formalny szczyt UE, czyli Rada Europejska, odbędzie się w dniach 28-29 czerwca. W tym spotkaniu wezmą udział wszyscy premierzy państw członkowskich.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj