[TYLKO U NAS] W. Waszczykowski: W obecnej kadencji PE utworzył się sojusz socjalistów, liberałów, zielonych, marksistów i komunistów

W poprzedniej kadencji PE był zdominowany przez sojusz Europejskiej Partii Ludowej (do której należą poszczególne partie chadeckie z różnych państw członkowskich) i Partii Socjalistycznej, do której należą różne partie socjaldemokratyczne z Europy. Ten tandem dzisiaj, w ostatnich miesiącach, przestał funkcjonować. Stworzył się na naszych oczach nowy front socjalistów, liberałów, zielonych, marksistów i komunistów – mówił w piątkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam europoseł Prawa i Sprawiedliwości Witold Waszczykowski.

Szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy został polskim kandydatem do objęcia teki komisarza Unii Europejskiej. Poinformował o tym premier Mateusz Morawiecki [więcej].

Nie wiadomo natomiast, jaka teka przypadnie naszemu krajowi. Pojawiły się również głosy, iż Krzysztof Szczerski mógłby zostać wysokim przedstawicielem Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. W ocenie Witolda Waszczykowskiego takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne.

– Na ostatniej Radzie Europejskiej rozdzielono te stanowiska i tam padła koncepcja, aby tę funkcję przejął hiszpański minister spraw zagranicznych Borrell. W związku z tym trudno sobie wyobrazić, że porozumienie, jakie zostało zawarte i które myśmy zaakceptowali na Radzie Europejskiej, abyśmy w tej chwili zmienili. Ale może być komisarz, który zajmuje się również problemami bezpieczeństwa, ponieważ UE ma ambicje – to jest ta koncepcja PESCO, wzmocnionej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Unia zajmuje się problemami przemysłu obronnego. (…) Można by stworzyć taką tekę, która obok Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej również zajmowałaby się problemami bezpieczeństwa – wskazał europoseł PiS.

Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że kandydatura Krzysztofa Szczerskiego nie uzyska poparcia w PE, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Beaty Szydło czy prof. Zdzisława Krasnodębskiego. Takie wydarzenia wynikają ze zmiany zasad działania Parlamentu Europejskiego – podkreślił były minister spraw zagranicznych.

– W poprzedniej kadencji PE był zdominowany przez tandem, sojusz Europejskiej Partii Ludowej (do której należą poszczególne partie chadeckie z różnych państw członkowskich) i Partii Socjalistycznej, do której należą różne partie socjaldemokratyczne z Europy. Ten tandem dzisiaj, w ostatnich miesiącach, przestał funkcjonować. Stworzył się na naszych oczach nowy front socjalistów, liberałów, zielonych, marksistów i komunistów – tłumaczył polityk.

Nowy układ sił w PE spowodował, że odstąpiono również od dzielenia stanowisk w Unii Europejskiej za pomocą metody D’Hondta – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.

– Drugi element, druga zasada, którą rządzono się w Unii Europejskiej, to była zasada D’Hondta, czyli przeliczania głosów, przeliczania wielkości ugrupowań politycznych na stanowiska, które mogą objąć. Każde z tych ugrupowań, w zależności od miejsca, jakie zajmowało w tym rankingu, zrobionego według zasady D’Hondta, mogło objąć pewne stanowiska. Również EKR, która jest w tej chwili szóstą partią, miał prawo objąć pewne stanowisko. Tak to się działo w poprzednich kadencjach. W tej kadencji, jak widać, ten sojusz ideologiczny socjaliści, liberałowie, zieloni, komuniści obalił tę zasadę funkcjonowania PE. Zażądali głosowań, głosowań tajnych i taką falą, takim frontem przejmują stanowiska, które wcześniej były przydzielone innym grupom politycznym – akcentował były szef polskiej dyplomacji.

Nowy sojusz w Parlamencie Europejskim niekoniecznie musi utrzymać się na dłużej, o czym świadczą m.in. ostatnie wypowiedzi nowej szefowej KE Ursuli von der Leyen – powiedział Witold Waszczykowski.

– Ona kandydując na stanowisko szefa Komisji Europejskiej wystąpiła rzeczywiście z bardzo lewicowo-zielonym klimatycznym programem, który przedstawiła w Strasburgu, ale ewidentnie było widać, że jest to retoryka, aby kupić jednak głosy. Wygrała to głosowanie – co prawda minimalną większością – i potem okazuje się, że w wystąpieniach łagodzi tę retorykę. Jeśli mówi o klimacie, to mówi też, żeby wziąć pod uwagę specyfikę pewnych krajów, że nie wszyscy są na tym samym poziomie. Mówi o tym, że trzeba pomóc w transformacji klimatycznej. To jest nasz język. Jeśli mówi o praworządności, to również mówi, że w takim razie te zasady muszą obowiązywać wszystkich. Jeśli mówi o emigrantach i uchodźcach, to jasno wyraziła, że również w tej puli, w tym bilansie trzeba uwzględnić np. olbrzymią grupę Ukraińców, którzy są w Polsce – zaznaczył.

Ursula von der Leyen podczas swojej wizyty w Warszawie nawiązała do kwestii praworządności, mówiąc iż „jest to temat trudny”. Polska nie zakłada, że ten temat pominiemy, jednak należy to zrobić nie w sposób ideologiczny – podkreślił europoseł PiS.   

– Oprzyjmy tę dyskusję na faktach. My tłumaczymy, zresztą też w czasie rozmów z panią Ursulą von der Leyen, w czasie rozmów z EKR i innych, pokazujemy przykłady. Nasze rozwiązania, które przyjęliśmy w reformach wymiaru sprawiedliwości, są często importem, kopią rozwiązań istniejących już w krajach Europy Zachodniej czy w ogóle UE. W związku z tym nie godzimy się na podwójne standardy, że te same rozwiązania, jeśli funkcjonują tam, to są akceptowane, a jeśli u nas, to są nieakceptowane, bo my jesteśmy młodą demokracją. Jeśli pani von der Leyen będzie w przyszłości patrzyć jednakowo na wszystkich, będzie te standardy jednakowe wszędzie stosować, to uciekniemy z tej sytuacji oskarżonego państwa – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

RIRM

drukuj