fot. PAP/EPA

Wypowiedzi prezydenta USA i ambasadora Iranu przy ONZ szansą na deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie?

Wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych i ambasadora Iranu przy ONZ dają szansę na deeskalację konfliktu. Trudno jednak powiedzieć, czy tak rzeczywiście będzie. Potężniejszą zemstę zapowiada bowiem jeden z dowódców Gwardii Rewolucyjnej Iranu.

Wszystko wskazuje na to, że sytuacja na Bliskim Wschodzie powoli wraca do normy. Napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem maleje.

– Wydaje się, że Iran się wycofuje, co jest dobre dla wszystkich zainteresowanych stron i bardzo dobre dla świata – oświadczył przywódca Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Precyzyjny atak na generała Kasema Sulejmaniego skłonił Iran do powściągliwości – zaznaczył prezes Instytutu Globalizacji dr Tomasz Teluk.

– Zdaje sobie sprawę, że eskalowanie napięcia z Amerykanami nie będzie wróżyło nic dobrego – powiedział dr Tomasz Teluk.

Koniec konfliktu zapowiedział również ambasador Iranu przy ONZ. Władze w Teheranie nie zamierzają kontynuować  ataków.

– Wszystkie nasze wojskowe działania były proporcjonalne do zabicia Kasema Sulejmaniego. One zostały zakończone. Jeśli Stany Zjednoczone więcej nie będą podejmować wojskowych działań wobec Iranu, to z naszej strony też ich nie będzie – zaznaczył ambasador Iranu przy ONZ Madżid Tacht Rawanczi.

W irańskim ataku na amerykańskie bazy nikt nie zginął, a straty w sprzęcie wojskowym były niewielkie.

– Wydaje się, że Iran specjalnie tak wystrzelił te rakiety, aby nie było żadnych strat w ludziach, bo wiedział, czym to grozi – wskazał dr Tomasz Teluk.

Irańskie media mówią natomiast o 80 zabitych. Propaganda sukcesu nie przekonała jednak wszystkich – zaznaczył politolog dr Jarosław Jarząbek.

– Dla części społeczeństwa, o bardziej radykalnych religijnie poglądach, to na pewno nie będzie wystarczające. Oni będą oczekiwali czegoś więcej. Musimy też pamiętać o takiej irańskiej mentalności, gdzie duma i pewne poczucie honoru odgrywają bardzo ważną rolę – wskazał dr Jarosław Jarząbek.

Kolejne ataki zapowiedziała już Gwardia Rewolucyjna. Dalsze napięcie na linii USA-Iran negatywnie może jednak wpłynąć na odbudowę Iraku oraz przyczynić się do szerszego konfliktu – podkreślił Ojciec Święty Franciszek.

– Dlatego ponawiam swój apel, aby wszystkie zainteresowane strony unikały eskalacji konfliktu i podtrzymywały płomień dialogu i samokontroli, przy pełnym poszanowaniu prawa międzynarodowego – powiedział Papież Franciszek.

Wszystkie dotychczasowe wojska stacjonujące w Iraku pozostały w swoich bazach. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie nie stanowi zagrożenia dla żołnierzy NATO.

 

TV Trwam News

drukuj