fot. flickr.com

W niedzielę Ukraina wybierze prezydenta

W niedzielę Ukraińcy będą wybierać prezydenta. Na liście kandydatów do najwyższego urzędu w państwie jest aż 39 osób. Jednak tylko trzy z nich mają szansę na wygraną. Jeśli nikt nie zwycięży w pierwszej turze, to kolejne głosowanie odbędzie się 21 kwietnia.

Największe szanse na zwycięstwo mają komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski, urzędujący prezydent Petro Poroszenko i była premier Julia Tymoszenko. Z badań opinii publicznej wynika, że pierwsza tura wyborów najpewniej nie przyniesie rozstrzygnięcia.

Petro Poroszenko ubiega się o reelekcję z hasłami o członkostwie w NATO i Unii Europejskiej. Przeciwnicy zarzucają mu opieszałość w walce z korupcją i zbyt powolne reformy oraz oskarżają o wzbogacanie się na wojnie. Wytykają mu też współpracę z oligarchami.

– Zdecydowanie musimy chronić wolne i uczciwe wybory na Ukrainie. Jestem absolutnie przekonany, że mamy wystarczającą moc, by nie pozwolić żadnym proputinowskim, nacjonalistycznym czy nazistowskim małym grupom na próbę zablokowania, odwołania lub zaatakowania naszych wyborów – mówił obecny prezydent Petro Poroszenko.

Ukraińscy są zmęczeni jego prezydenturą – wskazał politolog Michał Siekierka.

– Ich sytuacja wiele się nie polepszyła. Można założyć, że Ukraina za rządów prezydenta Poroszenki jest w gorszym stanie i w gorszym położeniu międzynarodowym niż była przedtem. Po pierwsze dlatego, że Petro Poroszenko wcale nie walczył z korupcją (…). Po drugie, Donbas to sytuacja, która także nie została rozstrzygnięta. Koniec konfliktu zbrojnego z Rosją nie jest ani trochę bliżej niż na początku jego prezydentury – ocenił politolog.

Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko po raz trzeci walczy o najwyższe stanowisko w państwie. Sondaże wskazują na duże szanse na przejście do drugiej tury.

– Po wyborach prezydenckich chcielibyśmy rozpocząć konstruktywny dialog z Międzynarodowym Funduszem Walutowym: w jaki sposób naprawić tę sytuację, jak sprawić, by nasza wspólna współpraca przyniosła skuteczne rezultaty, które będą odczuwalne przez gospodarkę Ukrainy i obywateli Ukrainy – powiedziała Julia Tymoszenko.

Najwyżej notowanym kandydatem jest komik Wołodymyr Zełenski. Opowiada się on za członkostwem w NATO jako gwarancją bezpieczeństwa Ukrainy. Chce również członkostwa w UE, choć w wywiadach żartuje, że nikt tam na Ukrainę nie czeka.

– Nigdy nie byłem w polityce. Pochodzę z czystego biznesu, biznesu telewizyjnego i filmowego. Ten biznes wcale nie jest związany z budżetem. Myślę, że ludzie znają mnie bardzo dobrze i czują się bardzo dobrze. A co do tego, o czym mówię, oni rozumieją, że wcześniej nie składałem obietnic i nie usprawiedliwiałem się później – wskazał Wołodymyr Zełenski.

Kandydat krytykowany jest jednak za to, że w swoich programach wyśmiewa Ukraińców i ciepło odnosi się do Rosji. Wytyka się mu także, że na co dzień posługuje się językiem rosyjskim, a ukraińskiego nauczył się będąc dorosłym człowiekiem. Jako kandydat na prezydenta twierdzi, że język nie powinien być czynnikiem, który dzieli naród. Dlaczego jest tak popularny.

– To świadczy o ogromnym braku zaufania do klasy politycznej, o oderwaniu się tej klasy od narodu. Były już dwie rewolucje, które niosły nadzieję na poprawę, na zmianę sposobu uprawiania polityki. Ona ciągle jest taka sama – ogromna korupcja, ogromne prywatne interesy, oligarchizacja całego życia społecznego – mówił prof. Mieczysław Ryba, politolog.

Sytuacja na Ukrainie jest trudna. Setki tysięcy osób migruje za chlebem, a na wschodniej granicy trwa konflikt zbrojny.

Zagłosujemy na tego, kto obieca nam pokój i odbudowę naszych domów.  To wszystko, czego potrzebujemy – zaznaczyła obywatelka Ukrainy.

Do głosowania uprawnionych jest ponad 29 mln obywateli Ukrainy, dla których otwartych zostanie blisko 30 tys. lokali wyborczych. Wybory będą monitorowane przez ponad 2 tys. obserwatorów skierowanych na Ukrainę przez inne państwa, organizacje międzynarodowe i ukraińskie organizacje pozarządowe.

TV Trwam News/RIRM

drukuj