fot. PAP/EPA

UE: Von der Leyen poprosiła o nowych kandydatów Rumunię i Węgry

Przyszła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poprosiła w poniedziałek rządy Rumunii i Węgier o przedstawienie nowych kandydatów na komisarzy; Budapeszt już wskazał nową osobę.

Komisja prawna Parlamentu Europejskiego wcześniej w poniedziałek potwierdziła, że kandydaci z Rumunii i Węgier – Rovana Plumb, która miała zajmować się transportem, oraz Laszlo Trocsanyi, który miał dostać tekę sąsiedztwa i rozszerzenia – nie są w stanie wykonywać swoich funkcji ze względu na konflikt interesów.

Von der Leyen rozmawiała z premierem Węgier Viktorem Orbanem, który zaproponował, żeby kandydatem na komisarza z jego kraju został dyplomata Oliver Varhelyi. Obecnie jest on stałym przedstawicielem Węgier przy UE. W przypadku Rumunii – jak podało źródło – „trwają rozmowy o nazwiskach”.

Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do zmiany tek, jakie mieli otrzymać kandydaci z tych dwóch krajów. W minionych latach jeśli po sprzeciwie Parlamentu Europejskiego dochodziło do podmiany desygnowanego na komisarza, zmieniał się również zakres jego odpowiedzialności.

Węgierski kandydat to prawnik z wykształcenia, który swoje życie zawodowe spędził w administracji publicznej. Zaczynał w wydziale spraw europejskich w węgierskim ministerstwie przemysłu i handlu w 1995 r. Po przejściu kilku stanowisk w 2001 r. trafił do Brukseli, gdzie został radcą prawnym w misji Węgier przy UE; w 2003 r. na trzy lata został szefem wydziału prawnego stałego przedstawicielstwa jego kraju w UE.

Później w 2006 r. Varhelyi przez dwa lata kierował departamentem prawa europejskiego w ministerstwie sprawiedliwości. W latach 2008-2011 był szefem działu odpowiedzialnego za prawa własności przemysłowej w Komisji Europejskiej. Od 2011 do 2015 r. był zastępcą ambasadora Węgier przy UE; teraz sprawuje funkcję szefa tej placówki.

Zgodnie z regulaminem Parlamentu Europejskiego, jeżeli komisja prawna stwierdzi, że w przypadku kandydata na komisarza istnieje konflikt interesów, może uznać, że nie jest on zdolny do sprawowania swoich funkcji zgodnie z Traktatami i kodeksem postępowania. Tak właśnie stało się w przypadku kandydatów z Węgier i Rumunii.

PAP

drukuj