fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Ks. M. Markiewicz: Francuska republika po raz kolejny pokazała swoją pogardę do religii. Zrównała uczestnictwo we Mszy św. z wizytą u kosmetyczki

Po raz drugi w tym roku rządzący Francją przyznali sobie prawo do uniemożliwienia ludziom udziału w obrzędach religijnych pod pozorem walki z epidemią. Szkoły są otwarte i większość osób pracuje normalnie. Władze zezwalają np. na pogrzeby, które przecież nie są konieczne do zbawienia, za to nie pozwalają na organizowanie chrztu. Brak logiki poczynań władz francuskich jest widoczny niemal dla każdego. Francuska republika po raz kolejny pokazała swoją pogardę do religii – akcentował ks. Mateusz Markiewicz, sekretarz generalny Instytut Dobrego Pasterza, w rozmowie z portalem Radia Maryja. 

We Francji obowiązuje administracyjny zakaz sprawowania Mszy św. z udziałem wiernych. Jednocześnie otwarte pozostają szkoły czy sklepy. Nielogicznych przepisów jest więcej – wskazuje na nie ks. Mateusz Markiewicz, który posługuje we Francji od 13 lat.

– Po raz drugi w tym roku rządzący Francją przyznali sobie prawo do uniemożliwienia ludziom udziału w obrzędach religijnych pod pozorem walki z epidemią. Zakaz ten jest o tyle niezrozumiały, że w porównaniu z poprzednią kwarantanną narodową, która przypadła na koniec Wielkiego Postu, Wielki Tydzień i Wielkanoc, przy obecnej kwarantannie szkoły są otwarte i większość osób pracuje normalnie. Jednocześnie, wprowadzono zakazy sprzedaży pewnych produktów, które dla ludzi są niezrozumiałe: można kupić alkohol i tytoń oraz czasopisma, za to nie można kupować książek (chyba, że się je zamawia). Władze zezwalają na pogrzeby, które przecież nie są konieczne do zbawienia, za to nie pozwalają na organizowanie chrztu, który do zbawienia jest potrzebny. Publiczne zgromadzenia są zakazane, chyba, że chodzi o manifestacje, które mają na celu walkę o jakieś prawa (francuskie, bardzo lewicowe, socjalistyczne wręcz, związki zawodowe nie pozwoliły by sobie odebrać prawa do manifestacji) – wskazał sekretarz generalny Instytut Dobrego Pasterza.

Narodowa kwarantanna rozpoczęła się 30 października br., lecz rząd uczynił wyjątek i zezwolił na publiczne ceremonie z udziałem wiernych w dniach 1-2 listopada.

– Można się domyślać, że gdyby nie męczeńska śmierć trzech katolików z rąk islamskiego radykała przybyłego do Francji z Lampedusy [czytaj więcej], która miała miejsce tuż przed kwarantanną, rząd by takiego wyjątku nie uczynił. Brak logiki poczynań władz francuskich jest widoczny niemal dla każdego. Zakazy te są o tyle bolesne dla nas, katolików, że my bez Mszy św. nie możemy prowadzić życia prawdziwie chrześcijańskiego – zaznaczył kapłan.

Ks. Mateusz Markiewicz podkreślił, że część stowarzyszeń katolickich oraz kilku biskupów złożyło we Francuskiej Radzie Stanu wniosek o stwierdzenie nielegalności zakazu ceremonii publicznych.

– Niestety, najwyższy sąd administracyjny republiki uznał ten zakaz za zgodny z prawem, zrównując tym samym uczestnictwo we Mszy św. z wizytą u kosmetyczki, również zakazaną. Jednocześnie, sędzia wydający wyrok orzekł, że duchowni mogą odwiedzać wiernych w ich miejscu zamieszkania, a ci mogą przemieszczać się więcej niż 1 km (dozwolony perymetr na przechadzkę), by udać się na osobistą modlitwę do kościoła. Wreszcie, sąd stwierdził, że religijne celebracje małżeństwa, które muszą mieć miejsce po tzw. ślubie cywilnym (we Francji duchowny błogosławiący związek małżeński przed jego zawarciem w merostwie podlega karze finansowej, a w razie recydywy nawet pozbawienia wolności), mogą się odbywać, mimo iż rządowy dekret wspomina tylko tzw. śluby cywilne – zwrócił uwagę.

Francuscy katolicy będą pozbawieni Eucharystii do połowy grudnia.

– Zmiana zasad ma rzekomo mieć miejsce od 1 grudnia, lecz żyjąc w tym kraju już trzynasty rok, nie oczekuję niczego pozytywnego od francuskiej klasy politycznej czy uzależnionego od niej sądownictwa administracyjnego (Prezesem wspomnianej Rady Stanu jest z urzędu premier, który wykonuje te obowiązki przez wiceprzewodniczącego, nominowanego przez prezydenta republiki. Członków tego organu nominuje bezpośrednio albo prezydent republiki, albo rada ministrów, w zależności od stopnia w hierarchii) – oznajmił rozmówca.

W obliczu drastycznego i nieusprawiedliwionego zakazu, francuscy katolicy postanowili domagać się uznania przez państwo ich prawa do uczestnictwa we Mszy św. Setki wiernych modliły się przed zamkniętymi kościołami. Niektórzy klęczeli przed budynkami świątyń.

– W zgodzie z rządowymi rozporządzeniami, w wielu miejscach zostały zorganizowane publiczne różańce przed kościołami, które prawnie przybrały formę manifestacji rewindykacyjnej. Zachowano oczywiście wszystkie środki bezpieczeństwa. Kościoły same w sobie są otwarte, można w nich się modlić, nie można za to organizować w nich publicznych nabożeństw. Co bardziej sprytni kapłani postanowili odprawiać w swoich kościołach ciche Msze św., nie interweniując, gdy ktoś jest akurat w świątyni obecny na modlitwie indywidualnej. Inni jeżdżą po domach i tam sprawują Najświętszą Ofiarę, gdyż na to prawo państwowe pozwala (co jest również brakiem logiki, gdyż w kościele łatwiej zapewnić przestrzeganie norm sanitarnych niż w znacznie mniejszych pomieszczeniach, którymi są domy czy mieszkania). Francuska republika po raz kolejny pokazała swoją pogardę do religii – podkreślił sekretarz generalny Instytut Dobrego Pasterza.

radiomaryja.pl

drukuj