fot. PAP/EPA

Sudańczycy znów wychodzą na ulice  

„Najpierw sprawiedliwość” to hasło, które przewodzi protestom w Sudanie. Mieszkańcy kraju znów wychodzą na ulice. Demonstranci domagają się całkowitego przekazania władzy cywilom i upamiętnienia osób, które zginęły podczas manifestacji, trwających od grudnia 2018 roku.  

W ubiegłym tygodniu sudańska Tymczasowa Rada Wojskowa i Sojusz Sił Stojących za Deklaracją Wolności Przemian zawarli ugodę, co do podziału władzy w państwie. 

– Umowa, na którą czekaliśmy od dawna została uzgodniona i ta umowa wymaga jasności i czystości intencji – mówił Mohamed Hamdan Dagalo, szef Sudańskich Sił Wsparcia i zastępca szefa Przejściowej Rady Wojskowej.

Umowa będzie obowiązywała przez 3 lata, aż do wolnych wyborów. Przez pierwsze 21 miesięcy państwem rządzić będzie Tymczasowa Rada Wojskowa. Kolejne 18 miesięcy minie pod rządami opozycji. Obywatele Sudanu boją się, że wojsko nie podporządkuje się ustaleniom, a strona opozycyjna przekonuje, że pełnię władzy w państwie powinni mieć cywile. Stąd protesty.

– Wyszliśmy, aby wyrazić naszą opinię, przekazać nasz głos, a także oddać cześć i pamięć odwiecznym męczennikom. Ta pamięć będzie przekazana, a ich głosy wysłuchane – powiedział Mostafa Sayed Ahmed, protestujący.

Głosy, których nie chciano słuchać 3 czerwca. Tego dnia arabska milicja, sprzymierzona z władzami spacyfikowała protesty opozycji. Brutalne walki doprowadziły do śmierci ponad 100 osób. Tego dnia w całym kraju odcięto także dostęp do internetu.

Protestujący upominają się o przelaną krew i chcą przekazania pełni władzy w ręce opozycji. Rada Wojskowa twierdzi, że została podjęta próba zamachu stanu, za którym mieli stać żołnierze i oficerowie. Nie akceptowali oni zawartego porozumienia, twierdząc, że jest on „utorowaniem drogi dla spełnienia żądań Sudańczyków” i szansą na przejęcie władzy przez opozycję.

– Prosimy wszystkich szanownych obywateli o współpracę z aparatem bezpieczeństwa w celu przezwyciężania wichrzycieli, tych, którzy próbują utrudnić drogę do zmian – zaznaczył Jamal Omar Ibrahim, szef Komitetu Bezpieczeństwa Tymczasowej Rady Wojskowej.

A zmian chcą ci, którzy wychodzą na ulicę. Chcą mieć przede wszystkim gwarancję praworządności.

– Nasze żądania są jasne, a mianowicie: rząd cywilny, państwo demokratyczne, które jest dla ludzi, którzy domagają się sprawiedliwości, pokoju i miłości – mówił Hussein Ismail, mieszkaniec Sudanu.

Jednak do tego potrzebne jest zaufanie między władzą a społeczeństwem. Według opozycji przywrócenie w kraju dostępu do sieci po 37 dniach jest pierwszym krokiem do jego zbudowania.

TV Trwam News/RIRM

drukuj