fot. PAP/EPA

Starcia w Hongkongu

Na lotnisku w Hongkongu doszło we wtorek do kolejnych starć demonstrujących z policją. Dziś lotnisko wznowiło działalność. Na miejscu pojawiły się dodatkowe siły policyjne. Setki osób czekają na powrót do domu. Utknęli w Hongkongu przez protesty.

Hongkong. Prodemokratyczne protesty trwają tu od kwietnia. Demonstranci domagają się wycofania projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego, obawiając się, że jest on zagrożeniem dla praworządności w ich regionie – byłej brytyjskiej kolonii, która została przyłączona do Chińskiej Republiki Ludowej w 1997 roku.

W miniony piątek, protest objął także hongkońskie lotnisko. Wzięło w nim udział kilkaset osób. Pojawiły się doniesienia o brutalnych działaniach policji. W poniedziałek odwołano 300 lotów. I choć we wtorek rano lotnisko wznowiło swoją działalność, po południu znów przybyli na nie demonstranci, którzy rozpoczęli blokadę terminala i stanowisk odpraw. Doszło do starć z policją, która użyła wobec protestujących pałek i gazu łzawiącego.

Funkcjonariusze twierdzą, że wkroczyli, by pomóc służbom medycznym dotrzeć do mężczyzny przetrzymywanego od kilku godzin przez demonstrantów. Następnie policja wycofała się. Część lotów została jednak wstrzymana, co wywołało niepokój i oburzenie wśród podróżnych.

– Mamy w hotelu kilku przyjaciół, którzy mieli mieć lot, ale niestety ich podróż została odwołana – nie mogli wrócić do domu. Musieli wrócić do hotelu i ponownie szukać pokoju. My także mamy zaplanowany lot, ale boimy się żeby i on nie został odwołany. Mamy nadzieję, że tak się nie stanie – mówiła Lara Ceriotti, obywatelka Włoch.

Protestujący robią jedną rzecz źle: nie powinno ich tu być, powinni protestować na ulicach, a nie mieszać w to nas – niewinnych podróżników, takich jak np. ja. Wiem, że to nie ich wina, ale co z nami? Jestem już dwa dni spóźniony, nie dotrę do celu na czas. Ta zwłoka kosztuje mnie dodatkowe pieniądze – zaznaczył z kolei Phil Mckoy z Australii.

Przemoc w Hongkongu potępia Wielka Brytania.

„Jesteśmy zatroskani tym, co dzieje się w Hongkongu widząc niepokojące zdjęcia starć policji z protestującymi na lotnisku, potępiamy przemoc i zachęcamy do konstruktywnego dialogu w celu znalezienia pokojowego rozwiązania” – napisał na Twitterze Dominic Raab, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii.

Z kolei Donald Trump powołując się na dane amerykańskiego wywiadu, poinformował, że swoich żołnierzy na granicę z Hongkongiem kieruje rząd Chin.

TV Trwam News/RIRM

drukuj