PAP/EPA

Kreml domaga się dowodów ws. otrucia Aleksieja Nawalnego

Kreml cały czas domaga się dowodów w sprawie otrucia Aleksieja Nawalnego. Bez rzetelnych wyników Rosja nie podejmie konkretnego śledztwa, a tego oczekuje cała Europa i Stany Zjednoczone.

Szef rosyjskiego wywiadu poinformował, że wszystkie zapasy  bojowego środka trującego, określanego nazwą „Nowiczok”, zostały zniszczone zgodnie z  regulaminem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej. Dlatego, według Siergieja Naryszkina, szefa rosyjskiej służby wywiadu zagranicznego, nie jest możliwe, aby w organizmie antykremlowskiego opozycjonisty znalazła się trucizna.

„Żadnych oznak obecności substancji trujących w organizmie Aleksieja Nawalnego nie wykryto i nie było ich tam. Fakty są takie, że w momencie, gdy Aleksiej Nawalny odlatywał z terytorium Federacji Rosyjskiej, w jego organizmie nie było żadnych toksycznych, trujących substancji” – oświadczył Siergiej Naryszkin.

Rosja w całej sytuacji wokół Aleksieja Nawalnego dostrzega prowokacje państw zachodnich.

– Zgadzam się z naszymi analitykami politycznymi w jednym – gdyby nie było Nawalnego, Zachód wymyśliłby coś innego jako pretekst do nowych sankcji. W przypadku Nawalnego nasi zachodni koledzy przekroczyli wszelkie rozsądne granice i wyszli poza przyzwoitość – ocenił Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji.

Tymczasem szef unijnej dyplomacji stwierdził, że otrucie Aleksieja Nawalnego to łamanie prawa międzynarodowego.

TV Trwam News

drukuj