fot. PAP/EPA

Dymisja libańskiego rządu

Po eksplozji w Bejrucie libański rząd podał się do dymisji. Rezygnację Hasana Diaba przyjął prezydent Libanu.

Po wybuchu w libańskim magazynie na ulice Bejrutu wyszło tysiące demonstrantów. W trakcie protestów dochodziło do zamieszek i starć z policją. Protestujący domagali się zmiany rządu i reform w państwie. Początkowo rezygnację zapowiedziało tylko czterech ministrów. W niedzielny wieczór zapadła decyzja szefa rządu.

– Postępujemy zgodnie z wolą ludu, ich żądaniem, by pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy są winni tej katastrofie oraz ich pragnieniem prawdziwej zmiany. Zmiany z destrukcyjnego, skorumpowanego państwa na państwo sprawiedliwe, przejrzyste i z rządami prawa, które szanuje swoich obywateli. W związku z tym ogłaszam dziś dymisję całego rządu – powiedział Hasan Diab, premier Libanu.

Premier wskazał, że przyczyną wybuchu w bejruckim porcie była powszechna w tym regionie korupcja. Zapowiedział przy tym, że sam wystąpi o przedterminowe wybory parlamentarne w kraju. Określenia przyczyny domagał się także sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Podkreślał, że potrzeby narodu libańskiego powinny być wysłuchane i spełnione. Wzywał także do solidarności.

– Wzywam do solidnego, międzynarodowego wsparcia dla wszystkich potrzebujących w Libanie, zwłaszcza kobiet i dziewcząt, które są najbardziej narażone w czasach kryzysu. I dziękuję tym krajom, które już zapewniają namacalną pomoc finansową, materialną i specjalistyczną. Wzywam do szybkiej i hojnej pomocy – zaznaczył Antonio Guterres.

Pomoc zaoferowało ponad 30 krajów, w tym Francja, Wielka Brytania czy Niemcy. Realną pomoc niosą także Polacy. Wczoraj z Libanu powróciła grupa polskich strażaków i medyków, którzy prowadzili działania poszukiwawczo-ratownicze w Bejrucie. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej prowadzi zbiórkę na rzecz poszkodowanych, którzy w wyniku wybuchu stracili swoje mienie.

– Są to wszystkie potrzebne rzeczy, które będą teraz niezbędne do zapewnienia bezpiecznego schronienia dla rodzin, które straciły swój dom. Mówimy tu o 300 tys. osób, które straciły teraz bezpieczne schronienie. Jest pół miliona poszkodowanych w wyniku tego wybuchu – podkreśliła Ewa Grodek.

Sytuacja w kraju jest trudna. Liban wymaga reform, których do tej pory nie udało się przeprowadzić rządowi Hasana Diaba. Dlatego jego dymisję przyjął prezydent kraju.

– Prezydent Libanu podziękował premierowi i ministrom. Poprosił ich także o dalsze zajmowanie się interesami państwa podczas tworzenia nowego rządu – Antoine Choucair, dyrektor generalny pałacu prezydenta Libanu.

Wybuch w Bejrucie pogłębił kryzys w kraju wywołany pandemią. W wyniku zeszłotygodniowej eksplozji zginęło ponad 160 osób, a ponad 6 tys. zostało rannych.

TV Trwam  News

drukuj