fot. PAP/EPA

D. Trump liczy na udane rozmowy z talibami mimo ataku w Kabulu

Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę, że atak terrorystyczny na przyjęciu weselnym w Kabulu, w wyniku którego zginęły 63 osoby, był „okropny”, wyraził jednak nadzieję na udany przebieg dalszych rozmów z talibami w sprawie wycofania amerykańskich żołnierzy z Afganistanu.

Donald Trump podkreślił, że chciałby obniżyć o co najmniej tysiąc liczbę amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie, dodał jednak, że z pewnością USA pozostawią tam „bardzo znaczące” siły wywiadowcze. Obecnie w Afganistanie jest 14 tysięcy żołnierzy USA.

„Jesteśmy tam z jednego powodu – nie chcemy, aby było to laboratorium, tam nie może być laboratorium terroru” – powiedział Trump. Dodał, że obecnie jest zadowolony z negocjacji między USA a talibami, którzy po blisko 18 latach wojny w Afganistanie kontrolują obecnie połowę terytorium tego kraju.

Tydzień temu zakończyła się kolejna, ósma już runda rozmów talibów z USA na temat porozumienia w sprawie wycofania amerykańskich żołnierzy z Afganistanu. Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid określił wtedy rokowania jako „długie i użyteczne”.

Oczekuje się, że porozumienie obejmie gwarancje ze strony talibów, że Afganistan nie będzie bazą dla innych grup ekstremistycznych. Może również zawierać zapisy o zawieszeniu broni i negocjacjach talibów z innymi przedstawicielami Afganistanu, chociaż talibowie odmówili negocjacji z rządem afgańskim, uważając go za marionetkę Waszyngtonu.

Na początku lipca afgańscy politycy i talibowie zobowiązali się do stworzenia „mapy drogowej na rzecz pokoju” oraz rozpoczęcia kontrolowanego procesu pokojowego. Jednak pod koniec lipca talibowie odmówili prowadzenia bezpośrednich rozmów z rządem centralnym w Kabulu.

W sobotę na przyjęciu weselnym w Kabulu zamachowiec samobójca zdetonował bombę, w wyniku czego zginęły 63 osoby, a 182 odniosło rany. Talibowie zaprzeczyli, że mają jakikolwiek związek z atakiem, choć początkowo media sugerowały, że jest to prawdopodobne, bo w piątek doszło do zamachu w kabulskim meczecie, w którym zginął brat islamskiego duchownego, emira Hibatullaha Achundzady, który od 2016 r. jest liderem talibów.

W niedzielę działająca w Afganistanie filia dżihadystycznej organizacji tzw. Państwo Islamskie (ISIS) przyznała się do przeprowadzenia ataku.

PAP/RIRM

drukuj