fot. PAP/EPA

Bejrut podnosi się z gruzów

Bejrut powoli podnosi się z gruzów. W pomoc włączają się kolejne państwa świata. W poniedziałek do Polski po kilkudniowej misji poszukiwawczo–ratowniczej wrócą polscy strażacy i medycy. Sytuacja jest niespokojna tym bardziej, że w ostatnich dniach na ulicach Bejrutu dochodzi do coraz częstszych masowych demonstracji. Libańczycy protestują przeciwko rządowi, zarzucając politykom korupcję i niezdolność do kierowania krajem.

Eksplozja tysięcy ton saletry amonowej przechowywanej w porcie doprowadziła do katastrofalnych zniszczeń. Zginęły 154 osoby. 5 tysięcy osób jest rannych. O pomoc dla Libanu zaapelował do społeczności międzynarodowej Ojciec Święty Franciszek. Papież zwrócił się także z prośbą do biskupów, księży i zakonników w Libanie, by w tym trudnym czasie byli blisko ludzi.

– Zachęcam Kościół w Libanie, aby był blisko ludu przeżywającego swoją Kalwarię, jak to czyni w tych dniach z solidarnością i współczuciem, z sercem i rękami otwartymi na dzielenie się. Ponawiam również mój apel o hojną pomoc ze strony wspólnoty międzynarodowej – wskazał Ojciec Święty.

Jako pierwsi do pomocy po eksplozji zgłosili się polscy strażacy i medycy. Od środy prowadzili oni w Bejrucie działania poszukiwawczo–ratownicze. W poniedziałek powrócą do kraju. Polska wysłała także pomoc humanitarną. Zbiórkę pieniędzy dla poszkodowanych Libańczyków rozpoczęły polskie organizacje pozarządowe. Liban potrzebuje nie tylko pomocy natychmiastowej, ale i długofalowej.

„Kraj, który znajduje się w stanie bankructwa ekonomicznego i finansowego, nie zdoła stawić czoła tej katastrofie” – napisał w liście wysłanym do włoskiej katolickiej agencji Sir, ks. kard. Béchara Boutros Raï, maronicki patriarcha Antiochii i całego Wschodu, przewodniczący libańskich biskupów katolickich.

Tymczasem ból Libańczyków przeradza się w gniew. W sobotę na placu Męczenników w Bejrucie doszło do zamieszek.

Demonstranci wznosili antyrządowe hasła oraz palili portrety prezydenta. Wtargnęli także do budynków kilku ministerstw. Na gmachu Ministerstwa Spraw Zagranicznych wywiesili transparenty określające Bejrut „stolicą rewolucji” i „miastem zdemilitaryzowanym”.

W celu złagodzenia eskalacji kryzysu politycznego premier Libanu Hassan Diab zwróci się o przedterminowe wybory parlamentarne.

– W rzeczywistości nie ma wyjścia z tego strukturalnego kryzysu bez przedterminowych wyborów parlamentarnych w celu stworzenia nowej klasy politycznej i nowego parlamentu – mówił polityk.

Liban od wielu miesięcy znajduje się na skraju zapaści ekonomicznej. W kraju panuje hiperinflacja, rośnie także bezrobocie. Problem potęguje również koronawirus. Teraz Libanowi grozi klęska głodu. Eksplozja zniszczyła główny magazyn zboża.

TV Trwam News

drukuj