fot. PAP/EPA

Skandaliczne ataki na Polskę w PE

Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję przeciwko Polsce. W dokumencie wzywa polski rząd do przestrzegania traktatowych postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych. Głosowanie poprzedziła debata. Pojawiły się w niej oskarżenia o braku demokracji, zawłaszczaniu wymiaru sprawiedliwości oraz o odradzający się faszyzm.

Parlament Europejski zajmuje się Polską po raz piąty. Poza ostrą wymianą zdań pomiędzy europejską lewicą i centrum, które krytykują polski rząd, a konserwatystami, którzy bronią naszych racji, spotkania te nie przyniosły żadnych rozstrzygnięć.

– Unia Europejska nie może funkcjonować, jeżeli państwa członkowskie zaczną mówić: wybierzemy sobie, do jakich zasad będziemy się stosować, a do jakich nie – tak atakował dziś Polskę wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

 Holenderskiemu politykowi wtórowali europosłowie totalnej opozycji z Polski.

– Polska demokracja ma się dobrze tylko w zmyślonym świecie kreowanym przez media, także zawłaszczone. Stały się tubą rządowej propagandy, ale ten zmyślony świat kończy się tam, gdzie kończy się codzienne pranie mózgów –  mówił Janusz Lewandowski, europoseł PO.

 – Po tym, co usłyszałem od kolegi Lewandowskiego zmieniam zdanie – nie ma granicy wstydu, jeszcze niżej można upaść niż pan dzisiaj upadł opowiadając te niebywałe rzeczy – odpowiedział na zarzuty Janusza Lewandowskiego europoseł PiS prof. Ryszard Legutko.

 Do skandalicznego zachowania europosłów z totalnej opozycji odniosła się na Twiterze premier Beata Szydło.

 – Politycy szkalujący swój kraj na forum międzynarodowym nie są godni jego reprezentowania – napisała premier.

 Szefowa polskiego rządu zapowiedziała, że podczas piątkowego szczytu UE odniesie się do dzisiejszych skandalicznych wydarzeń w Parlamencie Europejskim.

Dwie godziny seansu nienawiści – tak debatę podsumowała europoseł Beata Gosiewska.

 – Ja już rano w kuluarach słyszałam, jak nasi polscy zdrajcy mówili, że nie będzie ich w tym głosowaniu, że są różne techniki wyjęcia karty albo inne. Generalnie wiedzę zastąpiła nienawiść. Tego nawet nie sposób komentować. Porównywania do Auschwitz, do Putina – to jest stek nienawistnych bzdur i strach pomyśleć, że losy Europejczyków są w rękach takich polityków – akcentowała Beata Gosiewska.

 Czysty polityczny atak, zero merytorycznej dyskusji – tak o debacie mówił ekspert ds. międzynarodowych dr Bogusław Rogalski.

 – Art. 7 nie jest respektowany w pełni przez Komisję Europejską, a to oznacza, że w przyszłości możemy spodziewać się jeszcze większych pozatraktatowych nacisków i ataków na Polskę. Polski rząd w tym przypadku będzie musiał zachować się w sposób twardy, tak jak zrobiły to Węgry w czasach Wiktora Orbana, który już taką ścieżkę przeszedł – wskazał dr Bogusław Rogalski.

 Po debacie europosłowie przyjęli rezolucję ws. Polski. „To nie rezolucja a antypolska deklaracja” – zaznaczył europoseł Marek Jurek.

 – Jeżeli atakuje się Polskę za to, że jesteśmy krajem chcącym chronić życie – wprost zaatakowano w rezolucji obywatelską inicjatywę „Zatrzymać aborcję” – to jest atak na społeczeństwo. (…) To jest rezolucja, która po pierwsze w planie politycznym poświadcza totalitarne dryfy UE, a w planie moralnym po prostu przynosi hańbę temu Parlamentowi –podkreślił Marek Jurek.

 Przeciwko rezolucji głosował europoseł Bogusław Liberadzki z SLD.

 – Jedno, co jest dla mnie kluczowe – żeby Polska i Polacy na tym nie stracili. Co do samej rezolucji nie mogłem poprzeć punktu, który mówi o ewentualnym uruchomieniu art. 7 i sankcji dla Polski, głosowałem przeciw –powiedział Bogusław Liberadzki.

Wioleta Czarnomska-Romańska/TV Trwam News/RIRM

drukuj